Wejście do TPN. Tabliczka:
zagrożenie 3 stopnia
"-Profesor! Lawina nas przysypie!
-to nie tu...
-Profesor <krzyki bełkoczące>
- TO NIE TU
- Prooofeeeesor!!!!! Dobra, będzie wszystko na Ciebie!"
Idziemy...
"Łaaaaał! Jak pięęęknie! NARNIA!"
Idziemy...
"Rozwaliło mi piekarnik, rozwaliło!"
Idziemy...
"- PŁASKO!? Profesor! Miało być płasko!
- Jest płasko, nie byłyście w Tatrach wysokich.
- nie jest!"
Idziemy...
Darka biegnie pod górę, zapierdziela jak nie wiem co. Za nią leci Damian i jego ambicja. Dalej my. Ja i Kasia razem marudzimy w rytmie wpełzania pod górkę, oglądamy wyścig. Dalej, reszty już nie widzimy. Co jakiś czas krzyk : "Czekajcie!". Czekamy. I od nowa włącza się funkcja "BARDZO mi się nie chcę", jednocześnie włącza się uporczywe zamiatanie nogami do przodu.
"O już blisko!" - światełko nadziei się tli, a my...
Idziemy...
Skałki. Profesor w płacz. Daro sprawdza - teren bezpieczny. Poza tym, to już "ostatnia prosta".
Idziemy...
To już!
Foty! Foty! Foty!
A Profesor wciąż płacze.
"- łaeeeeee. Nie podchooodź tak bliskooooo ;( usiąąądź! ;(( SIADAJ NATYCHMIAST i nie śmiej się!"
Schodzimy...
Bęc!
Tyłek na jabłuszko i heja! Tylko czemu tu tyle skał i korzeni?
Dupa zbita.
Jedziemy, suniemy dupą po śniegu, krzyczymy na każdym kamieniu. Jest gicio!
15/02/2012 15:47:55
07/02/2012 20:37:57
06/02/2012 22:38:01
30/01/2012 15:51:11
23/01/2012 15:05:47
19/01/2012 21:16:14
09/01/2012 19:44:30
03/01/2012 20:25:48
Wszystkie wpisydrugsmyword
hanoneczkaa
niebojesiemarzen
trashyxstar
clauduh
kaskaaax3
ajawolemaryjuane
takbeznazwy
Wszyscy znajomi