ze zdjęć z Karoliną nie wyszło nic, bo oczywiście o ile od rana było słonecznie,
o tyle gdy tylko wyszłam z domu, niebo zaraz spochmurniało, więc przyszłyśmy do mnie.
następny miły dzień spędzony na słuchaniu szczęśliwych i/lub dawno niewidzianych ludzi.
rano przyszedł Arek, a potem słuchałam radosnych opowieści Karoliny o przygotowaniach do ślubu
(i oczywiście pomimo mojej osobistej postawy co do instytucji małżeństwa,
niesamowicie udzieliła mi się jej radość).
jeśli już o ślubach mowa, to Żółwie mają niezawodny instynkt co do tego, kiedy należy wyjść,
bo zaraz po tym, jak pożegnałyśmy się i zamknęłam drzwi rozpętała się kolejna awantura
z cyklu "masz ten pierścionek, a teraz wynocha".
tym razem o to, że sukienka jest za krótka (j e s t za krótka).
zwariować można w tym domu nieraz.
a babka dziwi się, że Piotr niegdy nie przyjeżdża.
przecież to aż wstyd zapraszać!
dobrze, że my nie mamy podobnych problemów.
ale przecież żadne cywilizowane kraby nie zachowują się w ten sposób ;P
czytam "Hokus-Pokus" Vonneguta.
dobra książka. nie jestem zaskoczona.
27/07/2011 20:34:51
19/07/2011 12:20:10
09/07/2011 8:38:30
08/07/2011 20:55:41
08/07/2011 8:50:38
07/07/2011 17:07:58
05/07/2011 8:35:18
02/07/2011 12:08:23
Wszystkie wpisylapka
mardraum
justynabaak
famousformyself
fejris
rootkit
popisany
just1124
Wszyscy znajomi