|
2010/09/02
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Moja pani była u dietetyczki.
Dietetyczka to jest taka osoba, która ci mówi ile masz jeść siana czy trawy i ile kółek musisz przebiec po pastwisku, jeśli chcesz wyżreć marchewki z cudzego żłoba, która są ponadprogramowym posiłkiem.
Tak więc pani będzie sobie liczyć tę słome, trawę i marchewki i za jakiś czas teoretycznie powinna być lżejsza.
Byłoby to bardzo miłe z je strony gdyby się zrobiła lżejsza.
Na pewno bym nie płakał z tego powodu.
Mam tylko nadzieję, że nie po to chce się zrobić lżejsza, żeby na mnie wsiadać we dwie osoby na raz. Bo z tego to bym się nie cieszył. 
A na zdjęciu inny koń mojej pani. Właściciwie to nie jest koń, bo nie je, nie pije a jeździ i żyje. Takie cholera wie co to jest, ale .... przydatne. Bo jak pani toto wystawi, to ja mam wolneeeee. 
Dobra..spadam na łąkę. pa
15/02/2012 15:04:43
13/02/2012 14:41:35
11/02/2012 17:24:22
09/02/2012 21:13:47
06/02/2012 14:47:14
05/02/2012 13:21:57
01/02/2012 14:20:06
31/01/2012 13:39:14
Wszystkie wpisypoemka
smmp81
tajnaa
freska
amait
juleczkakluseczka
othersidee
baronia
Wszyscy znajomi