"Zostaw mnie. Nie kuś. Nie mów. Nie wołaj.
Daj skołatanym myślom odpocząć. Już pora.
Oddaj choć moment. Nie widzisz że tonę?
Pozwól mi usnąć. Chce wyrwać się. Koniec.
Nie chce już. O nie! Me oczy zmęczone.
Tętno zbyt szybkie. Wysycham, płonę.
Jak gąbka chłonę, choć nie chce bo cierpię.
Boli mnie serce, łeb pęka. Weź mnie.
Wiesz, nie odejdę, daj chwilę wytchnienia.
Chwila nie zmienia twego stanu skupienia.
Bez znieczulenia zabijasz mnie. Nie mam szans na obronę,
więc wracam pochłonę
wszystko co oddasz. Mnie zmusić nie można
do nie znienawidzonych doznań. Rozczulać tak można,
tak żyć. Weź mnie zostaw. Daj spokój w końcu.
Nie odbieraj wszystkiego. Ja nie chce tego.
Zbyt wiele złego. Nie chce być twym kolegą.
Proszę Cię. Kurwa błagam! Nie rób mi tego.
Budzę się z krzykiem. Spocony w rozpaczy.
Wciąż przerażony. Wołać "tak czy inaczej?"
Złe duchy znacie. Ty, Twój przyjaciel.
Straszne te stany. Po ciemku sam w chacie.
Ręce się trzęsą, dreszcze, gorączka.
W oczach znów rozpacz. Ratować nie można.
Wszystko Cię straszy. Ty znów majaczysz.
Znów słyszysz głosy. Chcesz zagłuszyć je. Patrzysz.
Nerwowo spoglądasz i kolejny kopniak.
To już nawet nie działa. Wszystko w środku ci siada.
Wiesz, że się nie nadasz. Zawodzisz nic nie zdziałasz
i znów rozczarowanie. Szlochem dusisz ból na raz
serwujesz piekło. Szumi mi w głowie.
Uśmiechasz się lekko. Czujesz pulsujące skronie.
Ponownie toniesz. Idziesz na dno. To koniec.
Przez cały czas milczysz. Nazwę to monologiem.
Już się nie boję. Nic mnie nie czeka.
Smutny finał człowieka, który zapada w Letarg.
Oroszę pozwól mi żyć. Ja chce żyć, chce doczekać.
Wódko pozwól mi żyć! To ode mnie ten przekaz."
Nie wyobrażacie sobie jak bardzo się cieszę, że nie muszę się utożsamiać z tym tekstem.
Byłaś, jesteś, bądź na zawsze! :*
A tekst to istny maisterstuck. Zakochałem się w nim.