|
2010/03/20
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
Pełen czad.
Dodatkowy kurs z socjologii stosowanej mile widziany.
Przekręciłem klucz, wyciągnąłem z zamka, nacisnąłem klamkę, otworzyłem drzwi, zapaliłem światło, zamknąłem pomieszczenie, usiadłem sam, zrozumiałem w ciszy co daje mi muzyka. Wypełnia pokój sensem, imituje głosem obecność drugiej osoby, dźwiękami zajmuje umysł, ratuje przed bezczynnością prowadzącą do myśli ciągnących kąciki ust w kierunku zgodny z grawitacją, zwrotem ku dawno nieodkurzanemu dywanowi. Czym prędzej pstrykam głośnik i wsłuchuję się, beatyfikuję ten bit, płynę koncepcjami niejęzykowymi struna za struną drganiami ku harmonii. Niby wciąż jestem sam ale już wszystko gra, coś do mnie brzęczy, ktoś do mnie przemawia. Prędzej wydłubałbym sobie chyba oczy niż dał trwale uszkodzić kowadełko. Powietrze nie tło dla oddychania, melodia nie background działania, egzystencji. Imitacja towarzystwa.
Jak to że nie słyszysz swoich kroków gdy wędrujesz z hałasującymi elektronicznymi pluskwami w małżowinach. I inaczej wtedy stawiasz nogi, zauważyłeś?
09/10/2011 3:10:33
14/06/2011 16:56:09
22/05/2011 17:30:50
27/03/2011 1:12:22
24/02/2011 21:53:13
15/12/2010 2:06:31
20/11/2010 7:45:33
16/11/2010 8:56:40
Wszystkie wpisyajto10
buraczanaadama
11ldh
rudyimbir
ixcuina
xfushigi
mankuuu
nevermind
Wszyscy znajomi