|
2010/03/19
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
Kurki w Instytucie Filozofii. Dwa dni później znaleźliśmy w innym miejscu całą prawdę. Miała wajchę ku górze.
Alicja w Krainie czarów.
Cukierkowość przemieszana z delikatnym mrokiem do połowy, adekwatny humor. Od połowy zaczęło się zbajać, baśnieć, banalić, aż osiągnęło finał w marnej potyczce armii kart kontra pionków. Brak rozmachu końca, podobierane w pary postacie ponaparzały się na pustej szachownicy, brakowało mi efektu hełmowego jaru, gdzie runęły by na siebie dwie armie bestia przy bestii aż ciasno i nie ma gdzie szpilki wetknąć.
O umowności stroju Alicji który rósł i kurczył się wraz z nią (a co ciekawe, niekonsekwentnie), nie wspomnę.
Kurczę, kilka dni po wrażenie opada, tak fajnie wykreowany na początku świat dał się spłaszczyć. Co nie znaczy że nie oglądało się miło, ale, ale, idealizm woła więcej.
Wkrótce dwa słowa o nowej płytce Strachów. Póki co męczę produkcję. Podobnież Lao Che.
09/10/2011 3:10:33
14/06/2011 16:56:09
22/05/2011 17:30:50
27/03/2011 1:12:22
24/02/2011 21:53:13
15/12/2010 2:06:31
20/11/2010 7:45:33
16/11/2010 8:56:40
Wszystkie wpisy11ldh
rudyimbir
ixcuina
xfushigi
mankuuu
ajto10
buraczanaadama
nevermind
Wszyscy znajomi