Lubsko wakacje 2006, stąd jakość jak spod paznokcia. Widok z balkonu.
Dzieciństwo. A później bloki rosły, odległości się wydłużały, komunikacja rozciągała, świat malał. I tak po dziś dzień. Szerzej wciąż.
Od resoraków i piaskownicy przez boisko, place przestrzenie leśne, siedem minut trasy do cywilizacji, miasteczko, rozpajęczenie kraju, miasto, moloch. Umysłowo od gry w kapsle przez zaaferowanie i natchnione dyskusje, okres przejściowy startu w życie prawdziwie społeczne aż dziwny moment niby statkowania, zamilknięcia. Trochę świadomości i większych możliwości, trochę zastygnięcia w entuzjaźmie. Skamielanie. Garb.
Sensu stricte. Blisko to nie całkiem dobrze a daleko całkiem źle. Społeczeństwo kontekstu.
Pora poczytać. Antropologicznie, negocjacyjnie 'tak zwane zło', popisać, porealizować. Blah blah blah. Gdybym mógł.
Weekendowo gotów na wszystko, od czekolad po libacje, Wartę wpław czy inne chodzenie po drzewach.
Cenzus kraju i towarzystwa.
09/10/2011 3:10:33
14/06/2011 16:56:09
22/05/2011 17:30:50
27/03/2011 1:12:22
24/02/2011 21:53:13
15/12/2010 2:06:31
20/11/2010 7:45:33
16/11/2010 8:56:40
Wszystkie wpisy11ldh
rudyimbir
ixcuina
xfushigi
mankuuu
ajto10
buraczanaadama
nevermind
Wszyscy znajomi