Fikcyjny kalendarz stworzony na potrzeby warsztatów projektowania graficznego w Wawie. Używając photofiltre, czas poświęcony; 10 minut. Odwałka, jak same zajęcia. No bo samemu można przelecieć sobie funkcje programu... Zwłaszcza że Photoshop okazuje się wymaga 1GB RAMu czyli dwa razy więcej niż mam. Gdyby chodził po prostu wolno, nie narzekałbym, ale olał mnie przy instalacji żegnając przed powitaniem.
Weekend roboczo filozoficzny. Prezentacja na historię antyczną, tekst na antropologię.
W międzyczasie małe zlecenia graficzne dla odprężenia.
& music all the time, może jakaś inwestycja w głośniki... niespełnione plany zakupowe obok glanów z prawdziwego zdarzenia, air soft guna (wracam do domu a psy sąsiada dostają spazmów starając się przegrzać możliwości decybelowe własnych psich gardeł), lapa, samochodu, basenu, własnej wyspy czy parutam innych elementów zbędnych do życia.
Tempo wpisów reprezentuje szybkość biegania na tygodniu. Okazuje się jednak że okno to wystarczająco aby wrócić z ogrodów na dożynkową gdzie zostaje trochę czasu do wygospodarowania i znowu dostać się na wydział nauk społecznych. Miejska dylatacja czasu. Przestrzeń też powoli się zmniejsza, no bo ja już chyba nie rosnę.
09/10/2011 3:10:33
14/06/2011 16:56:09
22/05/2011 17:30:50
27/03/2011 1:12:22
24/02/2011 21:53:13
15/12/2010 2:06:31
20/11/2010 7:45:33
16/11/2010 8:56:40
Wszystkie wpisy11ldh
rudyimbir
ixcuina
xfushigi
mankuuu
ajto10
buraczanaadama
nevermind
Wszyscy znajomi