|
2010/09/02
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Uczę się rozpoznawać przepastne korytarze, błądzę coraz rzadziej w przestrzeni jasnych schodów, rozpoznaję widok z okna, zaczynam się z nim nawet zaprzyjaźniać: tyle w nim krakowskiego nieba, strychów kamienic, drzew, które zaczynają poddawać się przemianom jesieni. Jej nadejście zauważam w każdej łacińskiej sylabie, w zeszycie, ledwie napoczętym wstążką czarnych znaków między kratkami, w każdym niezadanym i wyartykułowanym pytaniu, w poszukiwaniu, weryfikowaniu, w nerwach, co podążają ze mną sennymi plantami, wypatrują spóźniającego się tramwaju linii znanej na wskroś, które dziś o niebo, mniej płaczliwe, niemal błękitne, tak bardzo dzisiejsze, spokojniejsze. Bo jesteśmy równie wrześniowi. Równie niepewni. Odmiennie klasyczni.
Czary A. bardzo czerwcowe.
12/02/2012 20:21:52
10/02/2012 23:36:24
07/02/2012 20:54:12
05/02/2012 22:32:54
03/02/2012 22:52:27
01/02/2012 21:22:44
30/01/2012 21:06:31
28/01/2012 22:17:02
Wszystkie wpisyjesuislevent
ladypanpiglot
russiantea
wszechpechowapanienka
jaelle
analiza
juanka
moniaa17
Wszyscy znajomi