|
2010/03/10
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Tworzę cudze historie, piszę wieloletnie intrygi, w usta bohaterów moich pożal-się-Boże opowiadań i temu podobnych wkładam siebie tylko czasami, okazyjnie. Niemniej jednak bardzo lubię opisywać cudze emocje, przeżycia. Analizuję zachowania innych, kreuję ich świat. Często fikcyjny. I jestem w stanie w 20 minut napisać długi i rzewny list Antoniny Morasiette do umiłowanej kuzynki Anny, datowany na rok 1632, w którym opisuje ona swój smutek spowodowany samotnością po śmierci najukochańszej siostry Klary, która "znużona ziemskim żywotem odeszła do Pana". I odnaleźć się mogę w każdym wieku, od I po XX tylko w tym XXI jakoś mi ciężko, jestem równocześnie w Japonii i na Madagaskarze, nigdy tu i teraz. Oglądam autorskie, przeżyte przeze mnie sytuacje, zdarzenia z życia bądź co bądź mojego, czymkolwiek ono jest, z perspektywy widza. Jak dość nużący, choć w gruncie rzeczy całkiem dobry film.
"Nie koloryzuj rzeczywistości, i tak nigdy nie dorównasz Fatum", rzekły mi piątkiem ostatnim pewne mądre usta, równie mądrej osoby. Zabierzcie mi pióro i kredki, tak korci mnie żeby pisać i koloryzować. A tworzenie cudzych historii nieustannie, choćby na papierze, jest niebezpieczne.....
Na tym zdjęciu jestem tylko ciałem, dopadł mnie syndrom zbyt czerwonych ust, zresztą to była wyjątkowo pechowa środa....
12/02/2012 20:21:52
10/02/2012 23:36:24
07/02/2012 20:54:12
05/02/2012 22:32:54
03/02/2012 22:52:27
01/02/2012 21:22:44
30/01/2012 21:06:31
28/01/2012 22:17:02
Wszystkie wpisywszechpechowapanienka
jesuislevent
ladypanpiglot
moniaa17
siedemchmurek
sloneczkomaciusia
kopru
jaelle
Wszyscy znajomi