Minęło już trochę czasu odkąd zmieniłam kierunek i na chwilę obecną nie żałuję. Co prawda matma i statystyka są wzięte chyba z kosmosu, ale jest najgorzej. Dobijają też dojazdy. Kilka wykładów w jednym budynku wydziały, a kilka w drugim. Jeszcze, żeby te budynki były blisko siebie... to nie. Ech -__-
Ważne, że towarzystwo na roku fajne! ^__^
Coś mam wrażenie, że się chyba znów rozchoruję. Boli mnie głowa w sposób zapowiadający jakieś chorówbsko, do tego smarkam i kicham... Do tego drobna chrypka.
Czas na kolejny odcinek Kuroshitsuji. ^O^
Dwa lata i dziesięć dni.
Czyli najpiękniejszy czas w moim życiu.
Kocham Cię ;-**