Obustronna, wzajemna niezgoda.
Kazałeś iść przed siebie i na ślepo macać ściany.
Coraz dalej i głębiej brnąć w tą otchłań bezdenną.
Za stróża mając tylko ciemność.
"Czy wierzysz w Boga?" - jaki Bóg, pozwolił by na takie coś?
Który z Bogów czczonych pozwoliłby na takie okrucieństwo?
Zamknij oczy i odwróć twarz. Udawaj że nic nie widzisz...
A Ty mnie dalej pchasz, coraz dalej bym mogła stracić codzienność.
Nie wiem jak długo mam być tu jeszcze zamknięta.
Jednakże wiem, że staje się silniejsza.
Coraz bardziej odporna na ból, cierpiąc pod ogniem piekielnym w sercu.
Ile jeszcze trwać to ma? Nie wiem...
Zmieszam z winem krew, bo jestem nieśmiertelna...
Proszę, nie róbcie tego. Nie pytajcie!
Ja nie chce odpowiadać.