Wypromuj się tutaj

Ad futuram rei memoriam ... 

2010/01/27   

 

« następne   poprzednie »

Byłem sam w całym przedziale pociągu. Potem wsiadła jakaś dziewczyna - opowiadał pewien niewidomy hinduski chłopiec. - Mężczyzna i kobieta, którzy ją odprowadzali, musieli być jej rodzicami. Dawali jej mnóstwo rad i wskazówek. Nie wiedziałem jak wyglądała dziewczyna, ale podobała mi się barwa jej głosu.
Czy jedzie do Dehra Dun? - pytałem się siebie, kiedy pociąg ruszał ze stacji.
Zastanawiałem się, jak mogę nie dać po sobie poznać, że jestem niewidomym.

Pomyślałem sobie: jeśli nie będę się ruszał z mojego miejsca powinno mi się to udać.
- Jadę do Saharanpur - powiedziała. - Tam wyjdzie po mnie moja ciocia. A pan dokąd jedzie, można wiedzieć?
- Dehra Dun, a potem do Mussoorie - odpowiedziałem.

- O, jaki pan szczęśliwy! Pragnęłabym bardzo pojechać do Mussoorie. Uwielbiam góry. Szczególnie w październiku, kiedy jest tam pięknie.
- Tak to najlepszy sezon - odpowiedziałem, sięgając pamięcią do czasów, kiedy jeszcze widziałem. - Wzgórza usłane są dzikimi daliami, słońce jest łągodne, a wieczorem można sobie siedzieć wokół ogniska i rozmyślać popijając brandy. Większa część letników już wtedy odjeżdża, ulice są bezludne i ciche.
Milczała, a ja zadawałem sobie pytanie czy moje słowa zrobiły na niej jakieś wrażenie, czy też jedynie myślała, że jestem sentymentalny.

Potem popełniłem błąd i zapytałem:
- Jak jest na zewnątrz?

Ona jednak w moim pytaniu nie zauważyła nic dziwnego. Czyżby już spostrzegła, że nie widzę? Jednak słowa, które zaraz po tym wypowiedziała, pozbawiły mnie wszelkich wątpliwości.
- Dlaczego pan nie spojrzy w okno? - zapytała mnie z największą naturalnością.
Przesunąłem się wzdłuż siedzenia, starając się z uwagą odszukać okno. Było otwarte, odwróciłem się w jego stronę, robiąc wrażenie, że przyglądam się mijanym widokom. Oczami wyobraźni widziałem telegraficzne słupy, które przesuwały się w biegu.

- Zauważyła pani - ośmieliłem się powiedzieć - że te drzewa wydają się poruszać?

- Zawsze tak się wydaje - odpowiedziała.
Odwróciłem się znów w stronę dziewczyny i przez pewien czas siedzieliśmy w milczeniu.
Potem powiedziałem:

- Ma pani bardzo interesującą twarz.
Zaśmiała się miło wibrującym i jasnym głosem.
- Przyjemnie to usłyszeć - rzekła. - Nudzą mnie ci, którzy mówią, że moja twarz jest ładna!
Musisz mieć naprawdę ładną twarz pomyślałem sobie, a po chwili dodałem pewnym głosem:

- Hm, interesująca twarz może być również bardzo piękna.
- Jest pan bardzo miły - powiedziała. - Ale dlaczego jest pan taki poważny?
- Już niedługo będzie pani na miejscu - Stwierdziłem dość nieoczekiwanie.
- Dzięki Bogu. Nie lubię długich podróży pociągiem.
Ja natomiast byłbym gotów siedzieć tak nieskończenie długo, byleby tylko słyszeć jak ona mówi. Jej głos posiadał tak srebrzysty dźwięk jak górski strumień. Zaraz po wyjściu z pociągu zapomni pewnie o naszym spotkaniu; ja jednak zachowam ją w swojej pamięci przez pozostałą cześć podróży a może i dłużej.

Pociąg wjechał na stację. Ktoś zawołał i zabrał ze sobą dziewczynę. Pozostał po niej jedynie zapach.
Mrucząc coś pod nosem wszedł do przedziału jakiś mężczyzna.

Pociąg ruszył ponownie. Odszukałem po omacku okno i usadowiłem się naprzeciwko wpatrując się w światło, które było dla mnie ciemnością. Jeszcze raz mogłem powtórzyć moją grę z nowym towarzyszem podróży.
- Szkoda, że nie mogę być tak nęcącym towarzyszem w podróży jak ta dziewczyna, która dopiero wyszła - powiedział do mnie, starając się nawiązać rozmowę.

- To bardzo interesująca dziewczyna - stwierdziłem. - Czy mógłby mi pan powiedzieć... czy jej włosy były długie czy krótkie?
- Nie pamiętam - odpowiedział zdawkowym tonem. - Przyglądałem się jedynie jej oczom a nie włosom. Były rzeczywiście piękne! Szkoda, że nie mogły jej do niczego służyć... Była niewidoma. Nie zauważył pan tego?


Dwoje niewidomych ludzi, którzy udają, że widzą.
Ileż ludzkich spotkań jest podobnych do tego.
Ze strachu, by nie objawić tego, jacy jesteśmy naprawdę
zaprzepaszczamy nieraz najważniejsze spotkania naszego życia.
A niektóre spotkania zdarzają się jedynie raz w życiu.

Bruno Ferrero

 

 

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Ot, co.

Przeglądając opowiadania Ferrero, na dzisiejszy wieczór i nastrój wybrałam właśnie to. Niczym szczególnym się nie kierowałam.

A może jednak...?



Brrr... Jestem chora. Od niedzieli nie wychodziłam z domu. Przez ten czas kontaktowałam się z hmmm... 5 osobami, w tym 4 z nich, to domownicy. Chyba zaczynam doceniać chwile, gdy swobodnie można się przejść i spotkać z ludźmi.

A tak, to co?

Nawet nie czytam - nie umiem się skupić na słowach. Telewizja mnie nudzi. Spać nie daję rady, bo głowa nie pozwala, a i słońce mi świeci prosto w okna. Nooo.. A oprócz tego, to ktoś przecież musi dbać o resztę "pacjentów". Półetatowa pielęgniarka domowa, do usług! ;)

Hmmm... Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo jest źle człowiekowi, gdy jest sam. Leżę, patrzę tępo na wskazówki odmierzające kolejne minione chwile i się zastanawiam. Znów czuję się, jakbym od jakiegoś czasu była tylko po to, by coś za kogoś zrobić, by komuś pomóc, by było z kogo się pośmiać. Ot, takie małe coś, które może i na codzień nie przeszkadza, ale jak tego nie ma, to i tak nie ma różnicy. Ciekawe, po jakim czasie by zauważono tę nieobecność.

No ale cóż...

Plusy choroby też są. Wkręciłam się w Roswell i Buffy (ahhh, co to będzie, jak znów będę wracała około 14?). Ciut poleniłam się w domu. Pewnie trochę schudnę, bo chociaż mało co zatrzymuję w sobie, to i tak apetytu nie mam ;) Oprócz tego odpoczęłam od wszelkiej bieganiny i stresu dnia codziennego.

A to było mi potrzebne.




"Noc zawładnęła światem, wiodąc za sobą orszak ludzkich lęków."


wpadnijjj... ? ; D

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis sunrise709

 

Październik

 

I'm fallin... I'm turnin...

 

Czas

 

Wpis sunrise709

 

Dziękuję!

 

Sen...

 

Wpis sunrise709

 

Wszystkie wpisy