Zepsułem się. Coś się we mnie nie łączy. Resztkami sił wmuszam sobie ten świat i każdą jego uczuciową składankę. Ale mam wrażenie, że to wszystko gdzieś tam w środku już dawno temu umarło, że teraz wychodzi ze mnie po prostu dawno oczekiwany koniec. Nic mi nie wmawia, że kiedy wyjdę z domu powietrze będzie miało jakiś smak. Rozwalone resztki śniegu odsłaniają blado zieloną trawę. Cały szary świat.
Potrafię teraz być sam. Totalnie sam. Mam wrażenie, że takiego stanu nie miałem w sobie nigdy. Jestem jak taki koniec świata.
Przesmyki przeszłości w nielicznych chwilach w środku dnia i czasem w nocy. Krótkie już nawet nie same wspomnienia, a odczucia, które jeszcze z głębin myśli wyciągają uczucie. Wtedy tak twardo i dobitnie świat dzieli się na czarne i białe. Na dobre i na złe. To nie jest jakiś niedobry stan. Właściwie jest obojętny. Po prostu wiem, teraz jest mi źle, kiedyś było mi dobrze. Najkrócej. To nawet tak się czuje w sobie, kiedyś zwykła jazda autobusem była czymś z marzeniami. Teraz w niby najciekawszych chwilach życia potwierdzam sobie, że marzeń, jako takich nie mam. Pamiętam tylko jak było ciepło, albo nawet i nie. To było nie ważne, taki stan, kiedy zawsze ci dobrze. Kolorowy świat.
Krzyżówka. Utworzyłem sobie labirynt poskładany z pytań bez odpowiedzi. Śnił mi się koniec świata.
13 min. temu
13/02/2012 1:04:02
06/02/2012 1:28:05
03/02/2012 18:09:11
03/02/2012 14:16:15
02/02/2012 20:28:37
02/02/2012 4:12:16
25/01/2012 2:04:28
Wszystkie wpisykamien666
missmawkish
missweird
mpwss
dorion
brenio
mashqaron
zakare
Wszyscy znajomi