| 2010/02/08 | ||||||||||
|
||||||||||
|
wyślij znajomym | |||||||||
Rozciągam w swojej głowie czas i myślę, że to wystarczy. A jednak zimny oddech nadal pozostaje rzeczywistością. Życie przemija bez niepotrzebnych drgań w domyślnej samej sobie fali uniesień. Wszystko tworzy się teraz jednodniowo. Nagle usta we śnie przerywają mi zmysłowość poranków. Boli mnie siła niewykorzystanych szans. A jednocześnie takim sobą jestem w tej słodkości narzuconego światka. Jestem pustą drogą do nikąd. Pudełeczko na trupki. Woda płynie, której nie zawróci obrót świata. Jedynie te przeczucia, te sny i wtedy ta ty. Ale to upadek świata, kpina jego z dobrej mojej woli do niego. Bądź grzeczny, nie pójdziesz do kąta, życie wyśmieje ci się krwawiącą raną prosto w umysł. Niech boli, po to stworzenie nadane na tej planecie istnieje. Co chwila włączamy i wyłączamy. Każdy gest mój, jest odepchnięciem świata, a ona odpłynęła w niebyt. Pobicie własnego słowotwórstwa, lekka myśl, ochłonięcie z wapiennego stanu. Bądź. Choćbym miał wichurę i grzmot przed sobą, będę teraz. Tylko koniec świata byłby przeszkodą.
12 godz. temu
22 godz. temu
05/02/2010 20:22:56
03/02/2010 17:47:17
02/02/2010 17:15:36
02/02/2010 12:07:54
30/01/2010 5:46:54
29/01/2010 16:38:34
Wszystkie wpisyzakare
unasonrisa
brenio
zabajonaa
sandora
peepingtom
disrespect
filifionka
Wszyscy znajomi