rozmyślam dziś dużo o Przyjaźni.
o tym, co tak naprawdę znaczy 'Przyjaźń'.
czy można mieć Przyjaciół kilku, jednego od rozmów godzinami, jednego od spacerów, jednego od piwa.
czy może każdy Przyjaciel powinien być po trochu od wszystkiego.
spotkałam się dziś z dwiema opiniami, jedna była moją, druga Kogoś.
ja uważam, że Przyjaciel to osoba, z którą rozmawiamy o wszystkim, z którą uwielbiamy spędzać czas, z którą bardzo chcemy się spotkać po długim czasie niewidzenia. ale jednocześnie Przyjaciel to osoba, która rozmawia z nami o wszystkim, która uwielbia spędzać z nami czas i która bardzo chce się z nami spotkać po długim czasie niewidzenia.
nie można nazwać Przyjacielem kogoś, kto Cię nie zauważa.
zastanawiam się, czy można wtedy powiedzieć, że ten ktoś kiedykolwiek był naszym Przyjacielem.
bo kiedy Przyjaźnię się z kimś i po jakimś czasie nasze drogi odrobinkę się rozchodzą, to wciąż mam chęć porozmawiać z tą osobą kiedy spotkamy się na ulicy, wciąż zastanawiam się, co u Niej/Niego słychać.
a kiedy ktoś ma nas w dupie z jakiegoś błahego powodu, właściwie prawie bez... to czy naprawdę to była Przyjaźń? czy Przyjaciele nie powinni wybaczać sobie drobnych przewinień?
idąc po kolei tokiem moich rozmyślań dochodzimy do Przyjaciół, z którymi uwielbiamy spędzać czas, z którymi bardzo chcemy się zobaczyć po długim czasie niewidzenia, z którymi rozmawiamy o wszystkim. tylko że wciąż coś jest nie tak, wciąż zastanawiamy się 'co ta osoba właściwie o mnie myśli? kim jestem?'. a jednocześnie nie możemy zapytać o coś takiego, bo co jeśli usłyszymy nie to, co chcemy usłyszeć? czy wciąż będziemy uwielbiali spędzać czas, czekali na spotkanie i mówili o wszystkim?
a może lepiej żyć w tym co jest i wciąż zastanawiać się od czasu do czasu? czy to jest Przyjaźń?
a co jeśli kogoś uważaliśmy za Przyjaciela, przez długi czas, może nie aż strasznie długi, ale trochę długi... i nagle, niewiadomo dlaczego, wszystko się zmienia. i rzadko zdarzają się chwile, kiedy jest jak dawniej. kiedy potraficie być ze sobą przez kilka godzin i ani na chwilę nie zapada cisza - a jeśli zapada to nie jest niezręczna. co wtedy? rozmawiać? czekać? przyjąć do wiadomości? gdzie podziała się wtedy ta Przyjaźń?
osobiście uważałam cały czas, że mam taką specjalną, prawdziwą Przyjaciółkę, nad którą nie muszę się zastanawiać, bo wiem na pewno. ale zauważyłam niedawno, że na dobrą sprawę ta Przyjaciółka już nie jest Przyjaciółką. jest moją Siostrą. i uważam, że to niesamowite, że na dobrą sprawę obca osoba staje się przez lata tak bliska, że czuje się, że jest częścią nas.
i teraz już nie wiem, co mam myśleć o tym wszystkim. tyle pytań.
a może po prostu należy cieszyć się tym co się ma i nie zastanawiać się nad tym aż tyle?
chyba tak.
czego i sobie życzę.
S.
gratulacje jeśli dotrwaliście do końca.
02/03/2011 20:42:49
19/08/2010 12:25:21
05/08/2010 18:10:58
24/05/2010 1:35:09
21/05/2010 22:58:28
05/04/2010 1:50:34
15/03/2010 2:11:47
11/03/2010 3:22:39
Wszystkie wpisypatitaj
afrostyl
kinkykiki
xxhidexgirlxx
kirby666
xlemonlovelyx
silatrommi
born2bwild
Wszyscy znajomi