Photoblog.pl

Załóż konto

METR PIĘĆDZIESIĄT CZYSTEGO ZŁA 
zapisz

Wpis societyisshit

 

 

różowy gupik

 

 

 

 

pogubiłam się

plączę się jak ryba w sieci

 

jestem już zmęczona

uciekaniem przed czymś, co kiedyś było dla mnie najważniejsze

udawaniem, że nie potrzebuję czegoś, co wcześniej było powietrzem

poczuciem winy, kiedy pozwalam sobie na coś, co przecież powinno być codziennością

wstydem i zażenowaniem samą sobą, kiedy wypływają ze mnie jakiekolwiek uczucia

 

powiedziałam coś wczoraj

właściwie powinnam powiedzieć, że dzisiaj, skoro było juz grubo po północy

coś tak głupiego, tak nieistotnego, tak błahego, a tak wyprowadzającego mnie ze spokoju

coś, na co nikt prócz mnie nie zwrócił nawet uwagi, bo przecież było to tak zwyczajne i nic nie znaczące

coś nieważnego, co mi spędza sen z powiek, co we mnie wywołuje strach, jednocześnie tęsknotę

 

sama sobie wbijam nóż w serce

tym razem sama sobie zaczynam robic krzywdę

 

im dłużej poprowadze tę grę, tym gorzej skończę

 

niestety dla mnie, potrzeba tego jest na tyle silna, że pewnie nie przestanę

błędne kółeczko, które skończy się w ślepej uliczce, do której sama siebie zapędzę

 

 

wiem, że wcale nie musisz

ale spróbuj być ode mnie mądrzejszy

 

 

.

 

Wpis societyisshit

 

mówiłam, że będę spamować zdjęciami z plaży? ;d

 

 

 

 

 

nie mogę doczekać się jutra

przede wszystkim jestem po prostu ciekawa

 

nie napisze nic więcej

pewnie dopiero jutro albo w niedzielę

jak to wszystko przetrawię

 

 

 

 

no a w sobotę Blues!

razem z Yrzą i ekipą z zeszłego weekendu

nie mam pojęcia, jak to się tym razem skończy ;,d

ale już się boję!

 

 

 

mam plany na ten weekend, mam na kolejny

co się dzieje? kiedy ja odpocznę?

 

jak to mówi babcia - w grobie się wyśpisz

 

 

 

.

 

Wpis societyisshit

 

punk on the beach

 

 

 

 

co to się wczoraj odebao?

miał być luźny wieczorek z Yrzą przy piwku i Afromentalu

było piwo, wino, tripy po mieście, domówka u Yrzy, dwie godziny na klatce i półnagi sąsiad babci XD

daaawno nie doczekałam prawie szóstej rano na zegarku, aczkolwiek dziś za to mocno płacę

na szczęście rodzice mnie kochają i uratowali mnie paczką serowych czitosów i mirindą

 

bardzo mocno lubię imprezować w tym gronie, czuję się jakbym znowu była w liceum

za tydzień robimy powtóreczkę, tym razem w Zakrzewie

 

bardzo dziękuję, jesteście zajebiści <y>

 

 

 

 

co do dwóch godzin na klatce... co ja sobie myślę, co ja odpierdalam?

zabrzmiało to źle, nie miało, bo te dwie godziny nie były złe

były naprawdę fajne, te dwie godziny przywołały uczucie, za którym tęskniłam

 

pewnie wykraczę, jak powiem, że nie wyjdzie z tego wszystkiego nic dobrego, ale pewnie i tak w to zabrnę

zabrnę właśnie dla tego uczucia, właśnie dlatego, że tego potrzebowałam, że się tym zachłysnęłam

nie mam wcale na myśli niczego oczywistego, a wszystko to, co jest poboczne

 

słuch, smak, węch, dotyk, wzrok

 

percepcja

 

przez to wszystko też czuję się jak nastolatka

 

infantylnie

mimo że wcale nie

 

 

 

it isn't in my blood

 

 

Wpis societyisshit

czas na więcej zdjęć z plaży, mam ich tyle! większość dzięki Kasi ;*

chociaż akurat to nie ;d /jak widać XD/

 

 

 

są rzeczy, które do mnie nigdy nie dotrą

takie, których nigdy nie zrozumiem

 

nie ja wtedy zrezygnowałam, nie ja zwątpiłam, nie ja odpuściłam

więc dlaczego mam się teraz czuć, jakby tak było?

 

po co ten cały cyrk?

 

to sprawia, że czuję się bardzo zagubiona

to sprawia, że nie mam ochoty na więcej w /tym temacie/

 

to wszystko bardzo nie dobrze, bo tak bardzo chciałabym chcieć

 

 

czuję się, jak z kulą u nogi

taką, która nie ma zamiaru odpaść

 

 

 

już dawno nie miałam tak... przygnębiającego wieczoru

 

 

 

patowa sytuacja

potrzebuję czegoś, na co nie jestem psychicznie gotowa

na dodatek nie mam pojęcia kiedy i czy będę

 

 

 

 

nie umiem ciągle być taki

wkręcone, nie ma co

Wpis societyisshit

 

 

nie spodziewaliście się mnie tak wcześnie!

 

 

s3e3

 

 

szybki, krótki odcineczek, bo na końcówkę sezonu poczekacie pewnie do grudnia ;d

 

 

mój telefon zwariował i albo mogłam mieć filmiki bez dźwięku, albo w pomarańczowym odcieniu

stąd ten dziwny zabieg kolorystyczy, żebyśmy wszyscy nie wyglądali jak po solarce

filmiki od Marty dostały rykoszetem ;d

 

 

ENJOY!

 

Wpis societyisshit

 

Parkway Drive

 

to chyba najlepsze zdj z koncertu, jakie udało mi się zrobić

to jeden z lepszych koncertów, na jakich byłam

nawet mimo zapalenia migdałków! ;)

 

 

 

dziś się przekonałam, że ta praca potrafi być naprawdę stresująca

ale przecież byłam tego świadoma, przychodząc tam

najlepsze jest chyba to, że ten stres działa motywująco

lubię tę pracę, naprawdę ją lubię, mimo, a może i dzięki temu, że czasami porzucam tam "kurwami"

 

nie ukrywajmy, że lubię też Kasię i Ewelinę obok siebie ;)

nawet, jak ze mnie cisną!

 

 

 

wczoraj dotarło do mnie, jak bardzo powinnam uważać na kręgosłup

nie wyobrażałam sobie, jak wiele rzeczy wpływa na niego źle

jak wiele codziennych rzeczy, na które nie zwraca się w ogóle uwagi

zapamiętać, dbać

 

 

dokonałam pewnego zakupu

zobaczymy, czy faktycznie będę czuła różnicę

jakby nie było, to też jest inwestycja w zdrowie, szczególnie na starość

 

 

 

chce mi się, pierwszy raz od bardzo dawna wszystko mi się chce ;)

 

 

click

 

Wpis societyisshit

moja miłość!

forever blue <3

 

 

 

tak dawno mnie tu nie było, że aż nie ogarniam, co właściwie powinno tu wylądować

 

 

morze z Kasią było bardzo odprężające, zdecydowanie tego potrzebowałyśmy

może i się starzejemy, ale taki czilałt też jest czasami wskazany ;)

 

koncert Parkway'ów bajka!

pomijam już fakt, jakim jest uczucie spełniającego się marzenia

kocham takie koncerty! te, po których widać, że Ci ludzie się naprawdę bardzo mocno starają

koncerty, po których utwierdzasz się w przekonaniu, że wiele zespołów robi to dla fanów, nie tylko kasy

chłopaki dali zajebistego czadu, a usłyszenie Carrion'a i wpieprzenie się w jego tracie w kociołek, cudo!

 

wspomnienia zostają na zawsze ;)

 

 

całkowicie z innej beczki?

robię się w tym naprawdę dobra i to zaczyna mnie zadziwiać, ale i lekko się... boję?

za bardzo lubię mieć kontrolę, za bardzo lubię, jak wszystko zależy ode mnie

mogę stać się straszna, ale...wyrzutów sumienia nie widać

 

oj.

 

 

stay tuned, na razie tyle

ośmiogodzinny powrót mnie wykończył

sobotnia gorączka zawsze spoko ;)

 

Wpis societyisshit

kolejne POA'owe Misie! ;*

mam tyyyle zdjęć z moimi pyszczkami, trzeba częściej je tu wrzucać!

 

 

 

rozwiązanie problemu(-ów) przyszło nagle i niespodziewanie

takiego rozwiązania nie zakładałam, o nim nie myślałam ale... czemu nie?

może tego pożałuję? może się nawkurzam? a może nie? może właśnie tego potrzebuję?

bo w dziwny, pogmatwany i jeszcze niezrozumiały dla mnie sposób, podoba mi się ta sytuacja

 

pierdolę od rzeczy, prawda?

 

nie przeprowadziłam jeszcze tej poważnej rozmowy, którą, mam wrażenie, że oboje odwlekamy

ale coraz mniej zła jestem, więc mam co do niej coraz większe nadzieje, że pójdzie dobrze

że nie przyniesie za wiele zniszczeń, że... jakoś to po prostu, kurwa, będzie

 

nie postanowiłam "układać" czegokolwiek z kolejnej możliwiej, ale równie złej jak poprzednie, strony

mam wrażenie, że układać się w tych tematach wcale już nie chcę, że już mnie to zmęczyło

ja naprawdę mam dość wymogów, dość tego, co wypada i należy, co się "powinno"

nie chce mi się planować, nie mam ochoty brać nikogo pod uwagę w swoich działaniach

mam po dziurki w nosie ważnych słów i proszonych herbatek

 

nie! ja postanowiłam zrobić (po raz kolejny) coś lekkomyślego (choć sama wcale tak nie sądzę)

zrobić coś, czego JA w tym momencie chcę, o czym wiem, że sprawi mi frajdę, radość

multum irytacji po drodze, ale suma sumarum da coś pozytywnego, a przy okazji...

uczucie bycia perfekcyjną

 

perfekcyjną w czasie, perfekcyjną w miejscu, perfekcyjną - tak po prostu

bo tylko ta sytuacja daje mi to czyste, egoistyczne uczucie na tacy

na chwilę obecną bardzo, bardzo mocno tego uczucia potrzebuję

bo z każdym, kolejnym potknięciem, mam go coraz mniej

 

bardzo mocno nie chcę sobie przypominać, czym ten brak się dla mnie z reguły kończy

 

więc... co złego tak naprawdę może się stać?

co złego dla mnie? bo co w drugą stronę, tym razem się już nie przejmę

 

zamierzam rozdawać w pierwszej partii

 

you should be scared

 

.

 

Wpis societyisshit

kocham to zdjęcie od momentu, w którym je zobaczyłam

jestem cholernym niziołkiem, ale wyglądamy tutaj po prostu genialnie!

 

pierwsze ze wszystkich POAowych zdjęć akurat z Gałsi, bo chciałabym podziekować

za czas, za rozmowę, za zrozumienie, za to, że nie musiałam być z tym sama

 

 

 

za każdym razem, kiedy sądzę, że wszystko złe, które miało się stać, już się stało

dzieje się coś, czego nie spodziewałabym się nigdy w życiu, czego nie podejrzewałabym nawet w snach

za każdym razem, kiedy myślę, że moje serce nie jest w stanie pęknąć bardziej

dzieje się coś, co rozpierdala je na kolejne miliardy kawałeczków, nie dając nadziei na poskładanie

 

pierwszy raz w życiu jestem aż tak bezradna, a wręcz sparaliżowana strachem o to

pierwszy raz w życiu nie odebrałam od Ciebie telefonu specjalnie, pierwszy raz od jedenastu lat

 

utrata bliskiej osoby zawsze boli tak samo, nieważne, w jaki sposób ją tracimy

nieważne, czy umiera, czy po prostu znika nam z życia (albo wiemy, że zaraz zniknie)

za każdym razem przeżywam to bardzo, bardzo źle, kompletnie sobie z tym nie radząc

 

wczoraj Cię straciłam; dostałam, jak na tacy i w sekundę straciłam

wczoraj jeden z filarów, nielicznych punktów stałych mojego życia runął, rozsypał się w drobny mak

 

najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdzieś w głębi siebie, z tyłu mojej głowy, mogłabym o tym myśleć

ale nigdy, nigdy niczego bym z tym nie zrobiła, wiedząc, jak wiele mogę przez to stracić

(albo dlatego, że nie przypuszczałabym, że Ty mogłeś o tym myśleć - myślałeś, nie mówiąc mi nic)

dlatego jestem na Ciebie tak niewyobrażalnie zła, wściekła, że powiedziałeś to teraz

w tak bardzo, bardzo niefortunnym dla tej informacji momencie swojego i mojego życia

teraz, kiedy jest to tylko pustą informacją, niczym więcej, nic nie zmienia, jedynie sieje zamęt

dlaczego nie cztery, pięć lat temu? wtedy, kiedy mogłoby znaczyć cokolwiek?

 

jak mam się, kurwa, z tego pozbierać, no jak?

 

tamte kilka sekund było najgorszym uczuciem w moim życiu

najgorszym, bo tak utopijnym, a przecież złym, niewłaściwym, zakazanym

 

nienawidzę pocałunków w czoło

kojarzą mi się tylko i wyłącznie z pożegnaniem, z czyimś odejściem

chyba to boli mnie w tym wszystkim najbardziej; wczoraj widziałam Cię ostatni raz, prawda?

od dnia wczorajszego, od temtej trzygodzinnej rozmowy już Cię dla mnie nie ma, nie tak, jak bym chciała

 

jestem juz przyzwyczajona do tracenia kogoś, na kim mi zależy

ale utrata przyjaciela jest sto razy gorszym uczuciem, bo Ciebie przecież nigdy nie zastąpię

to nie zadziała tak, że jak już się z tego otrząsnę, to pójdę szukać kogoś na to miejsce

 

to nieprawda, że ludzi niezastąpionych nie ma

 

byłeś przy mnie przez te wszystkie lata, przez ten cały syf w moim życiu, jak mam Cię, kurwa, zastąpić?

nie da się, kurwa, Ciebie zastąpić, a to jasne, że nie będziesz już tym, kim byłeś do tej pory...

 

tym sposobem w moim życiu pojawia się kolejna luka, w moim sercu dziura, a w duszy pustka

mój świat wywrócił się do góry nogami, a ja nawet nie mogę do Ciebie zadzwonić i Ci o tym powiedzieć

 

ponieważ to z Twojego powodu...

 

będę za Tobą zajebiście mocno tęsknić

 

 

 

KURWA, KURWA, KURWA, NO NIE!

to wszystko nie ma przecież racji bytu...

 

 

.

 

Wpis societyisshit

 

calm.

covered.

peaceful.

 

for now, for how long it could be.

 

let it be.

 

 

.

 

Wpis societyisshit

nie za często faktycznie lubię w stu procentach swoje zdjęcia

ale jak już lubię, to będziecie je oglądać, kurwa, wszędzie XD

 

 

 

poszłam dziś do miasta w kończącej się w połowie ud sukience z odkrytymi plecami

zrobiłam to, mimo że moja waga wskazuje znacznie więcej, niż bym chciała

na dworze było dziś trzydzieści stopni, trudno się więc takiemu ubiorowi dziwić

 

po co to tak właściwie napisałam?

 

dlatego, że dziś wiem, jaka kiedyś byłam głupia

jako nastolatka byłam przekonana, że jestem gruba

całe wakacje, nieważne, jak gorąco było, w długich spodniach

a było to... czekajcie, ile? jakieś dziesięć kilo temu

 

dziś wiem, że ważę za dużo, ale na pewno nie nazwałabym się "grubą"

co ja miałam w takim razie w głowie, że sądziłam tak dziesięć kilo temu?

 

moja kondycja jest tragiczna, tak stwierdzam po dniu wczorajszym

albo po prostu nie umiem oddychać i czas przestać popalać fajki

moje płuca po przebiegnięciu zaledwie głupiego kilometra umarły

nie mięśnie - choć dziś po skakance już je czuję - ale właśnie płuca

 

tak, tak, zebrałam w końcu dupę, do zrobienia czegoś ze sobą

 

skoro w pokoju stoi deska do trickboard'a i leżą ciężarki

na szafie wisi skakanka, a na korytarzu stoją buty do biegania

no to du fuckin samfing

 

trzy razy w tygodniu, jedna z trzech ww. opcji

napisałam to! nie, żeby się chwalić, jescze nie ma czym

napisałam to tylko po to, aby głupio mi było tego nie dotrzymać

 

I. mi ostatnio powiedziała, że liczy się tylko to, co faktycznie zrobisz, reszta to tylko komentarze

cały ten wpis nie znaczy nic, kompletnie nic, wierzcie mi, ma być tylko podporą, żebym się nie poddała

 

no i tym razem zrobiła to z głową

 

 

 

jedna z najtrudniejszych notek w moim życiu, aj słer

 

choć i tak jest tylko przygotowaniem do czegoś, co faktycznie będzie wyzwaniem

bo ćwiczenia i pilnowanie się z jedzeniem ma się nijak do tego, co powinno być podstawą

czyli? nie da się chudnąć, bez całkowitego odstawienia alkoholu, przynajmniej na jakiś czas

 

no, to Puti dajesz, choć obie wiemy, że na pewno nie przed majówkowym wyjazdem ;)

(czy ja właśnie rozmawiam sama ze sobą?)

 

 

 

no, to łisz mi fukin lak

 

Wpis societyisshit

 

co zrobić z zepsutym zdjęciem, z któtym nie da się nic zrobić?

zepsuć je bardziej

 

(trochę jak z moją głową)

 

 

zserii:muszęzakryćczymkolwiekto,conapisałamwczoraj,bojestważne,aleniemusibyćnawidoku

 

 

 

przespałam noc, przemyślałam myśli, przeżułam, połknęłam, wyrzygałam

 

 

skoro wszystko się porusza, to moje myśli też powinny

skoro wszystko podlega ciągłym przemianom, to jest szansa, że ja również

 

 

płyń. płyń. płyń.

przecież to miało swego czasu zajebisty sens

 

 

to może popłynę?

znowu, ale skoro mi wychodzi

skoro daje mi poczucie kontroli

 

 

co w tym tak naprawdę złego?

 

bo czy muszę, czy powinnam być taka, jak z "góry" zakładano?

czy właściwie postępuję tylko wtedy, kiedy robię tak, jak inni by chcieli?

czy jest sens szukać "standardowego" rozwiązania, jeśli się nie sprawdza?

 

jeśli powyższe pytania są retoryczne -

- to nie było pytań

 

.

 

Wpis societyisshit

 

nawet obrazowi na zdjęciu udało się wywinąć spod kontroli

trochę jak z tym, co mam teraz w głowie - na pierwszy rzut oka, nie wiadomo o co chodzi

dopiero, jak się przyjrzysz, to wszystko staje się do bólu jasne, oczywiste

 

bredzę? bo będzie długo, dużo i żałośnie

 

 

 

nie odpowiem wprost, bo przecież jestem tchórzem, który nie umie ponosić konsekwencji

ale tęsknota skierowana w moją stronę zawsze zadziwia mnie tak samo, zawsze jest niezrozumiała

no bo... za mną? ale, kurwa, za czym? za moim darciem ryja? za pretensjami? za histerią? za czym?

 

przecież jestem, kurwa, najgorszym człowiekiem na świecie

tym małym, zepsutym gnojkiem, który ścieli drogę trupami, bo kiedyś spotkało go coś... przykrego

 

 

 

potem uświadamiam sobie, że przecież ja też wciąż tęsknię, mimo że minęło już tak wiele czasu

za czym? za darciem mordy? za niezrozumieniem? za nie słuchaniem? za rozczarowaniami?

 

znowu się, kurwa, rozsypuję na części z tego samego powodu, co zawsze

 

ale nie jest mi siebie ani trochę żal - bo za Ciebie... i za Ciebie (sic!) sobie na to zasłużyłam

na tę pierdoloną, wynurzającą się co kilka miesięcy jak gówno z przerębla na wiosnę, bezradność

 

szkoda, kurwa, że wciąż zapominam, że nie mam prawa ścinać głów po drodze

 

 

 

powtórzę się, powtórzę po raz setny, tysięczny, milionowy od tych, zaraz siedmiu, lat

jak to jeszcze długo zamierza trwać? kiedy, kurwa, w końcu minie, odejdzie?

(dlaczego, z jakiego, pieprzonego powodu nie odeszło razem z nim?)

czego potrzeba? bo zrobiłabym wszystko, wszystko i cokolwiek

 

 

 

gniję, kurwa, od środka, a każdy, kto zatrzymuje się przy mnie choć na chwilę, zaczyna gnić przeze mnie

 

więc, kurwa, uciekaj jak najdalej i najszybciej; Ty i Ty... (i ktokolwiek myślałby zatrzymywać się obok)

bo ja nie mam najmniejszego sensu, nie powinnam pojawiać /Ci/ się w życiu

 

 

 

to nie ja mam co wybaczać

to mi możnaby wybaczyć, ale zdecydowanie się nie powinno

 

 

.

 

 

chciałabym zniknąć

 

ofiara, ofiara losu

 

Wpis societyisshit

 

- co mu się stało ?

- Ty.

 

 

krótka wymiana zdań, a tłumczy tak wiele

czas przestać, czas po prostu przestać

 

 

 

 

to, że nie dogadujesz się z płcią przeciwną, że kłócisz się z nimi o wszystko i wszytko Cię w nich irytuje

to nie oznacza problemów z nimi, dziewczynko, to oznacza problem w Tobie

 

czas przestać

 

albo wrócić do prostszych rozwiązań

mam wrażenie, że do tego mam jakiś pieprzony radar

 

 

 

 

może koncert dzisiaj?

dawno nie byłam, a pewnie pomoże

 

niech tylko zrobi mi się lepiej, no błagam

zachciało nam się wczoraj mieszać

 

Wpis societyisshit

 

są przepiękne

zawsze zachowują się tak, jakby wszystko było im wolno

jakby nic, prócz nich samych nie miało żadnego znaczenia, jakby było nieistotne

gdyby jakikolwiek bóg istniał, to stojąc przed nim, pytałyby, kim jest i czego od nich chce

 

 

czuję się, jakbym wciąż zataczała to samo koło

koło, które zawsze kończy się wpadnięciem w to samo bagno

bagno o właściwościach, które sprawiają, że zapominam, dlaczego powinnam przestać

 

kiedy w końcu ogarnę, że wciskanie sobie tego samego kitu nie ma sensu?

kiedy zrozumiem, że pewne rzeczy nigdy mnie nie opuszczą? pewne nie wrócą...

 

kiedy dotrze do mnie, że moje jedyne właściwości to rozprzestrzeniająca się toksyczność?

 

może wypadałoy przestać siać zniszczenie

bo jakie mam prawo? kto mi je dał?

to nie tak powinno działać

 

 

może czas zacząć skupiać swoją uwagę tylko na tym, czego nie dam rady rozpieprzyć?

albo jeśli dam, to jedyną osobą, która na tym ucierpi, będę ja sama?

 

chciałabym po prostu zniknąć, jak zawsze

bo o cofaniu czasu nie ma przecież mowy, unfortunately

 

 

unfortunately