Photoblog.pl

Załóż konto

METR PIĘĆDZIESIĄT CZYSTEGO ZŁA 
zapisz

Wpis societyisshit

 

są przepiękne

zawsze zachowują się tak, jakby wszystko było im wolno

jakby nic, prócz nich samych nie miało żadnego znaczenia, jakby było nieistotne

gdyby jakikolwiek bóg istniał, to stojąc przed nim, pytałyby, kim jest i czego od nich chce

 

 

czuję się, jakbym wciąż zataczała to samo koło

koło, które zawsze kończy się wpadnięciem w to samo bagno

bagno o właściwościach, które sprawiają, że zapominam, dlaczego powinnam przestać

 

kiedy w końcu ogarnę, że wciskanie sobie tego samego kitu nie ma sensu?

kiedy zrozumiem, że pewne rzeczy nigdy mnie nie opuszczą? pewne nie wrócą...

 

kiedy dotrze do mnie, że moje jedyne właściwości to rozprzestrzeniająca się toksyczność?

 

może wypadałoy przestać siać zniszczenie

bo jakie mam prawo? kto mi je dał?

to nie tak powinno działać

 

 

może czas zacząć skupiać swoją uwagę tylko na tym, czego nie dam rady rozpieprzyć?

albo jeśli dam, to jedyną osobą, która na tym ucierpi, będę ja sama?

 

chciałabym po prostu zniknąć, jak zawsze

bo o cofaniu czasu nie ma przecież mowy, unfortunately

 

 

unfortunately

 

Wpis societyisshit

muszę w końcu zabrać się za zdjęcia ze spaceru

za dużo tu mojego ryja!

 

 

 

jutro nowe miejsce

nie będę przecież mówić, że chciałabym, aby, może nie ostatnie, ale na pewno na dłużej

zobaczymy, jak będzie, w każdym razie możecie trzymać kciuki

 

 

szczere rozmowy są bardzo ważne, pod warunkiem, że do czegoś się w nich dochodzi

najlepiej jest, kiedy wnioski okazują się być identyczne po obu stronach

soulmates - czy to jest faktycznie możliwe?

 

 

idzie burza

nareszcie, tak bardzo jej potrzebowałam

 

Wpis societyisshit

 

moje nowe dziecko <3

 

 

 

nie wiem, po co mi wczorajsze było i jaki ja myślałam, że jest w tym sens

ale chyba już zawsze będę osobą, która najpierw zrobi, potem przeanalizuje

no cóż, trudno, wszystko po staremu, tu nie zmienia się nic

ale to dobrze, to bardzo, bardzo dobrze

 

 

 

ale zmieniając temat...

skoro i tak stajemy się widoczni

skoro i tak pół miasta zaraz powiesi na mnie psy

to... uwielbiam Cię, uwielbiam spędzać z Tobą czas!

cisnąć z ludzi na ulicach, godzinami filozofować

mówić to samo w tym samym czasie

 

moja mała blondyneczko ;*

 

 

 

kolana mi wysiadają, ledwo zlazłam dziś po schodach...

wiosno, weź się ogarnij, bo jak tak dalej pójdzie, to o kulach będę popierdalać

 

piątek - Poznań, uczelnia (myślałam, że już mnie tam więcej nie zobaczą)

poniedziałek - zaczynamy w nowym miejscu, łisz mi lak

 

dalej się po prostu zobaczy ; )

 

Wpis societyisshit

 

pinkie pie!

 

 

 

nigdy się nie nauczę, że są rzeczy, które się nie kończą

nigdy się nie nauczę, że niektóre emocje zostają ze mną na zawsze

uśpione, gdzieś głęboko, póki ktoś nie chwyci rozżarzonego, metalowego pręta i nie wjebie mi go w serce

wczoraj tak właśnie się stało, wczoraj przypomniałam sobie to uczucie, wczoraj znów upadłam

powróciłam do rozpłakanej nastolatki, która starała się składać rozbite kryształy w całość

ile razy serce może pękać z tego samego powodu?

 

napiszę dokładnie to samo, co napisałam w poprzednim wpisie; o ironio

"dziękuję", pozbyłam się wyrzutów sumienia

 

jesteś złym człowiekiem

 

 

 

mimo wszystko odczuwam wewnętrzy spokój dzięki temu, że porozmawiałyśmy

nie lubię uczucia złości w sobie, jest zbyt... ciążące - milej będzie mijać ją na mieście bez tego uczucia wewnątrz

 

 

 

biorąc pod uwagę syf z wczoraj, to dziwne, ale dziś tak naprawdę cały dzień siedzi mi w głowie coś innego...

chciałabym umieć to przekierować, chciałabym sprawić, żeby ktoś mógł to zaabsorbować

chciałabym znów czuć to, co czułam na samym tamtego gówna początku

chciałabym, aby to stało się znów, z taką tylko róznicą, że ukierunkowane na właściwą osobę

czy to jest jeszcze dla mnie możliwe?

 

 

 

na szczęście dzisiejszy dzień mnie uspokoił, wyciszył, zneutralizował wczorajszy ból i zło

mówiąc dzień, mam na myśli Twoje towarzystwo, ale boję się mówić o tym na głos, bo nazbyt mnie to przeraża

mało kto potrafi mnie uspokoić, mało kto wytyka mi błędy w myśleniu i nastawieniu, gdy jestem poirytowana, rozżalona

mało kto - Ty, więc dziękuję, to odświeżające

 

 

 

wyleję nerwy z oczu przy muzyce i jutro mi przejdzie

albo pojutrze, ale przecież mi przejdzie, mi zawsze przechodzi

ja zawsze, ale to zawsze wstaję z kolan - dotychczas

 

jeśli sama nie wstanę, to przecież mi pomożesz

 

click

 

Wpis societyisshit

 

free time ( ;

 

 

 

cóż, kiedy mam się nad czymś zastanowić, z reguły zaczynam od słownikowych definicji

pozwalają mi one poprawnie zrozumieć niektóre rzeczy, sytuacje

 

/zmarnowany czas/

 

zmarnować się
1. <<zostać zużytym bez potrzeby>>
2. <<zostać niewykorzystanym należycie>>
3. <<zaprzepaścić swoje możliwości, zdolności, talent itp.>>
 
czas
1. <<nieprzerwany ciąg chwil>>
2. <<okres, pora, gdy coś jest wykonywane lub coś się dzieje>>
3. <<chwila, moment, pora>>
4. <<stosowna, właściwa pora na coś>>
5. <<sposób obliczania, wyznaczania czasu>>
6. <<kategoria i forma gramatyczna czasownika>>
7. daw. <<pogoda>>
 
 
jak więc rozumieć /zmarnowany czas/?
 
niewykorzystana należycie pora?
wykonywanie czegoś bez potrzeby?
zaprzepaszczone momenty, chwile?
 
cóż, to fakt, mogłam robić sto tysięcy innych rzeczy
albo dokładnie to samo, ale sama, czyli w najodpowiedniejszym towarzystwie ; )
 
no i co mi to dało?
świadomość
 
świadomość, że istnieją rzeczy stałe, które nie ulegają zmianie
są nimi z pewnością czyjś charakter, nastawienie do życia, podejście, stosunek do drugiego człowieka
 
 
dziękuję Ci mamusiu, że nauczyłaś mnie zachowywania szacunku do innych, nawet, gdy nie mam na to ochoty
dziękuję Ci mamusiu, że nauczyłaś mnie zachowywania twarzy, kiedy mogłabym zrobić coś całkowicie po świńsku, jak inni
 
dziękuję Ci Patrycjo, że umiesz być szczera w stosunku do siebie i odpuszczać, kiedy należy
dziękuję Ci Patrycjo, że umiesz podejmować właściwe decyzje i słuchać swojej intuicji
 
jak widać, nie zawodzi Cię
 
 
tutaj to pozostawmy, nie ma chyba sensu mówić już absolutnie nic więcej ; )
 
 
choć tak właściwie, to powinnam Ci podziękować
pozbawiłeś mnie wyrzutów sumienia
 

Wpis societyisshit

 

naebani to do domu

 

mówiłam, że na fotobloga trafi!

ten wkurw w oczach :D

 

 

 

dziś wysztko było... łatwe

łatwiejsze, niż się spodziewałam

bardzo intuicyjne i... kurwa, właściwe?

 

mimo, że albo nie umiem się wysławiać, albo dostaję słowotoku

 

dzięki, że rozumiesz

dzięki, że do Ciebie dociera

 

 

kurwa, jakim cudem to nie było dla mnie jasne od początku?

 

 

dużo tu dziś "kurew", ale... podobno lepiej, żebym klnęła, niż była małym, cichym skurwysynem

 

 

serio, dziękuję

 

Wpis societyisshit

Z "MAŁYM" OPÓŹNIENIEM, ALE PROSZĘ!

 

DRUGI ODCINEK TRZECIEGO SEZONU!

 

JAK DOBRZE PÓJDZIE, TO DO KOŃCA ROKU TEN SEZON SKOCZYMY ;)

 

 

ENJOY!

 

Wpis societyisshit

 

czuję sie dobrze ze swoją decyzją, a przecież to najważniejsze

nie można robić czegoś na siłę i wbrew sobie

 

 

njaważniejsze, to zajrzeć w głąb siebie i dostrzec pewną prawdę o sobie

potem się z nią najzwyczajniej w świecie pogodzić

 

 

jestem... spokojna

mimo że czeka mnie jeszcze jedna poważna rozmowa

jutro, ale to już ostatnia na najbliższy czas

 

 

 

przeżułam, przemieliłam, połknęłam, wyrzygałam, wyplułam

taka moja własna droga do zrozumienia

 

 

 

eM. w eLce powiedział mi kiedyś, że trzeba być trochę egoistą

bo jeśli Ty nie będziesz szczęśliwa, to nikt przy Tobie nigdy nie będzie

 

 

 

znajdę to w sobie

kiedyś w końcu to znajdę

 

soon.

 

 

Wpis societyisshit

fot. Oskar Jaśkiewicz

 

jak zawsze całe staranie się poszło na marne

 

 

znowu się nie pożegnałam, nigdy nie mam okazji się pożegnać
pierdolone fatum, chce mi się nic

NIC, NIC, NIC

pierdolone nic



będę za Tobą zajebiście mocno tęsknić

 

Wpis societyisshit

 

me, myself & I

 

 

jutro nie będę miała czasu

jutro na bilard i browarka z dwoma Misiami

poświęcę więc chwilę dziś - tylko tak właściwie na co?

 

 

click

 

 

ćwierćwiecze

co ja tak naprawdę mam?

pewność, że nie to, co pewnie "powinnam" w tym wieku

ale... czy mi z tym źle? czy to faktycznie problem?

 

no i byłoby na tyle z tym rozpisywaniem się

nie wiem, nad czym więcej mogłabym się zastanawiać

 

 

 

zrobiło mi się przykro

opadłam z sił

brak mi motywacji

 

 

wanna, sen

może lepsze nastawienie na jutrzejszy dzień

podobno jest wyjątkowy

 

Wpis societyisshit

koncertowe Misie!

 

 

podobno dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

nie wiem czy to ma cokolwiek wspólnego ze zdjęciem, prócz tego, że towarzystwo jest faktycznie "miłe" (;

pewnie jeszcze to, że ja się nigdy nie nauczę mówić pewnych rzeczy wprost, żeby nie lądować z płaczem w poduszce

łotewa, jak się jest emocjonalną kaleką, to trzeba się z tym liczyć, w końcu miałam 25 lat, żeby nauczyć się mówić

nie wyszło, trudno - albo wychodzi, ale zawsze po czasie

 

 

jednak z jednej rzeczy jestem wciąż zadowolona, a mało jest rzeczy, które tyczą się mnie, z których jestem zadowolona

to mi nie minęło i pewnie nigdy mi nie minie, uświadamianie ludziom, że się mylą, wciąż sprawia mi taką samą frajdę

nieważne, czy chujowym, że są chujowi, czy tym wartościowym, że wartościowi

 

nie zniesę wśród siebie niedorzeczności, póki jeszcze mam coś do powiedzenia i póki jeszcze ktokolwiek chce słuchać

no bo... w jakim ja świecie żyję? zawodzi mnie coraz to z nowej strony

 

 

wczorajszy koncert był mistrzowski

uwielbiam Was, ludzie, tacy jak Wy, sprawiają, że mi się chce

że chce mi się, kurwa, cokolwiek - dziękuję i do następnego ;*

 

(szkoda, że to nie dziś, szkoda, bo dopiero dziś potrzebuję czarnych loków i wina - pozostaje poczekać)

 

nic mi dziś nie wyszło

idę do lodówki po kolejne piwo

 

cheers.

 

Wpis societyisshit

 

są na ig, będą i tu! będą, bo są przepiękne!

 

dziękuję.

 

 

 

 

powracając na chwilkę do przyziemności

wpadłam dziś w złość, w taką, w której nie byłam dawno

wcale nie dlatego, że ktoś, powiedział coś, bo przecież ludzie zawsze gadają

tylko i wyłącznie dlatego, ze ona została w to wciągnięta, tylko dlatego, że ktoś chory na serce nie powinien tak płakać

tylko, kurwa, i wyłącznie dlatego, że w takie sprawy nie wciąga się rodziny, już na pewno nie martwiącej się o wszystko babci

już na pewno nie babci, która w tym samym czasie, kiedy mi o tym mówiła, była przez nas odwożona do szpitala

 

pewnie się powtórzę, ale ludzie nie przestaną mnie zaskakiwać

 

 

 

 

mama dziś rozmawiała ze mną o przeznaczeniu i powiedziała mi coś bardzo mądrego

powiedziała, że ono istnieje, ale ujawnia się dopiero wtedy, kiedy się go na siłę nie doszukujesz i kiedy się go nie spodziewasz

dokładnie w takim miejscu, którego nigdy byś o to nie podejrzewała, w czasie, który uważasz za nic nie znaczący

 

 

 

jeszcze coś!

umierałam dziś z rana ze strachu, bo byłam przekonana, że będą mi wyrywać ósemkę

okazało się, że wystarczyło spiłować ją diamentem i jest cacy - alleluja, nie bolało

 

 

 

czas spać, zaczynam maraton ośmiu dni w pracy pod rząd, przeplatanych dwunastkami <3

 

 

 

chcę sobotę

 

Wpis societyisshit

szery, szery lejdi

 

 

chyba się trochę jaram, chyba się trochę czuję, jakbym miała piętnaście lat, chyba wgl się nie spodziewałam

no ale kto by się spodziewał? przecież szłam na tego Sylwestra z taaakim wyjebaniem we wszystko

 

 

no nic, czas poopierdzielać się do wieczora

dziś pierwsza nocka w życiu, zobaczymy, jak mi to pójdzie

byle do soboty!

 

Wpis societyisshit

monotematycznie

 

coraz częściej tu bywam

to dobrze, być może skorupa zaczyna pękać

 

 

 

odwiedziłam dziś byłe mieszkanie i poczułam ulgę

ulgę, że jestem tam tylko na chwilę, że nie muszę zostawać

miło było wypić poranną kawkę z panem O., miło było zobaczyć, że liścik wciąż jest na lodówce

ale podpisując rozwiązanie umowy, poczułam się, jakby odpadła kula przywiązana do mojej nogi

 

ja w końcu jestem spokojna, w końcu normalnie sypiam, w końcu cokolwiek mi się chce

 

 

przeskakując nagle i niespodziewanie na zupełnie inny temat... gdyby babcia miała drucik, to by była radiem

podsumowując dzisiejsze gdybanie z panną K., trochę zazdroszczę naszym rodzicom

wystarczyło pojechać razem na wesele brata albo oblać kogoś wodą z czwartego piętra

chociaż z drugiej strony... zawsze przecież dobrze mieć jakąś opcję, wybór, kryterium, zdanie

bo, jak już zauważyłyśmy, idąc ich systemem, nie byłabym dziś najszczęśliwsza

nie przeżyłabym też setek rzeczy, które działy się w międzyczasie, dziś kłują, ale są dobrymi wspomnieniami

za parę lat będę je pamiętać już tylko od dobrej strony albo zapomnę, o co właściwie mi wtedy chodziło

taka magia przemijania nieodpowiednich wyborów, które kiedyś się takimi nie wydawały

taka magia braku napięcia ze strony społeczeństwa, że coś powinnam, że muszę

taka magia możliwości bycia jaką chcę

 

 

przeskakując na jeszcze inny... ja się nigdy nie nauczę, że mam myśleć najpierw o sobie?

co mnie, kurwa, niby powinno obchodzić, czy ktoś nie poczuje się urażony?

mi niby teraz nie jest przykro? może nie przykro, ale na pewno niezręcznie; cóż, trudno

wiecie co jest najgorsze? że nie jestem psychopatką i serio wolałabym "wiesz co, jednak spierdalaj"

od pierdolonegokurwanic

 

 

 

ale jak to było? kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana?

jak już ustaliłyśmy z panną K., plus naszego pokolenia jest taki, że zawsze można się odwrócić na pięcie i powiedzieć "nara"

 

 

no i dobra, pewnie i tak spróbuję po raz tysięczny, aż znów będę miała dość ludzi na kolejne kilka miesięcy ;p

 

dobranoc.

 

Wpis societyisshit

będzie z Kasią!

bo między innymi to z nią ten rok skończę i zacznę kolejny

 

 

 

co, przydałoby się małe podsumowanie? tylko co ja niby mam podsumować?

trzy razy przesuwaną obronę, którą na szczęście mam już za sobą, a która tak naprawdę nic nie zmieniła?

trzy razy zmienianą pracę i to, że w końcu mam nadzieję, że się odnalazłam, ale boję się zapeszyć?

po raz, na pewno nie trzeci, ale kolejny popełniony ten sam błąd i ponowne oczekiwanie innych skutków?

trzy razy zmieniany adres zamieszkania i spokój, który teraz odczuwam, jednoczeny strach, że z jakiegoś powodu to minie?

trzy, kolejne, przypadkowe znajomości, z czego dwie były żałosne i głupia nadzieja, że ta nie okaże się taką być?

 

postanowienia?

za nic w świecie, przecież nie robię ich już chyba od podstawówki

przecież nie uważałam i chyba nigdy nie zacznę uważać nocy z 31-szego na 1-szy za magiczną

 

mimo negatywnego wydźwięku, nie czuję dziś tak naprawdę nic, jestem... spokojna

nic, oprócz delikatnej gorączki, bólu głowy i bolącego gardła

no i chyba jestem głodna, ale mimo że jest 12-sta, nie podniosłam się jeszcze z łóżka

 

jednak za czymś tęsknię, coś w tym roku ode mnie uciekło i faktycznie chciałabym, żeby w 2018-tym wróciło

żywe i pełne odczuwanie emocji, czy czego-kurwa-kolwiek

 

jestem i tak z siebie w tym roku wyjątkowo dumna

że nie jestem załamana i że wciąż próbuję

dla mnie to dużo

 

 

no, to SZCZĘŚLIWEGO, NOWEGO ROKU

 

wstaję, zjeść śniadanie i zacząć szykować się na dzisiejszą imprezę, co do której nie mam żadnych oczekiwań

to wbrew pozorom bardzo wygodne położenie! jedyne, na co mam ochotę, to moja brązowa tequila, która dziś na mnie czeka

 

 

click

*.* kiedy cover jest lepszy od oryginału *.*