Wciąż rozerwana między dwoma ideami, dwoma obrazami. To właśnie wolność? Niemoralny natłok myśli z powodu wewnętrznej "demokracji", bo przecież mam wybór. Chyba nie dorosłam do możliwości jego posiadania. To szalenie trudne - postawić na jedną karte? Może nierozważne? A przegrana? Przecież nie umiem przegrywać. Poczucie braku moralności jako skutek moich wyborów. Wszystko sprowadzam do śmiesznych gierek. Chyba znowu pobłądziłam. "Wish you were here."