Kliknij dwa razy w pole notki, aby edytować
02:10 w nocy; próbuję zasnąć. Nie idzie. Mój i tak wykończony umysł ciągłymi rozmyślaniami ‘co by było gdyby’ wciąż powraca do tej jednej, jedynej, niepowtarzalnej chwili. Po co spać? Lepiej śnić na jawie i tworzyć własny neverland. O taaaak, neverland. To słowo już na zawsze pozostanie jednym z ważniejszych w moim słowniku. Mój neverland. Idealny neverland. Sprawiedliwy neverland. Wolny neverland. Cudowny neverland. Doskonały neverland. Nie zasnę. Żyję jak we śnie. Pamiętam, czuję, myślę. Wciąż tak samo mocno.
02:20 w nocy; chce to powtórzyć milion pięćset sto dziewięćset razy. A potem jeszcze raz tyle samo. Bez końca. Zwariowałam. Po raz pierwszy tak bardzo, po raz pierwszy z tego powodu.
FUTURE SEX LOVE SOUNDS