|
2010/02/16
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
behind people stand alone
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Biegiem i biegiem między kolejnymi wieczorami zaciskać palce na ostrzu tego, co dniem się nazywać zwykło. Patrząc w dal bezkresną, bez ostrego horyzontu myśli jakichkolwiek i gdziekolwiek. Uciekać ścieżkami między drzewami, które stoją samotnie gdzieś w polu. Na skraju otchłani ocknąć się wreszcie, że świat zastany różni się tego z marzeń. Chłodem przejęcie, gdy wiatr dmucha w kolejce do serca. Tylko on tam potrafi zawieruchę wykonać i wykorzystać, by całościowo objąć zasięgiem. Biec równo ze słońcem i księżycem do towarzystwa, gdy inne perspektywy wygasają. Patrząc na przeszłość, mówić o powrocie tam, gdzie wrócić się już nie da. Tam, gdzie drzwi wyważone na oścież stoją otworem tak wielkim, że jedynie wspomnienie przeciskać się może. W krótkiej refleksji nad sobą, zagubić się permanentnie i ostatecznie szukać siebie w nieskończonym bełkocie rzeczywistości...