|
2009/12/29
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
Koncertówka
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Falling slowly...
Koniec roku to idealny moment, a właściwie jedyny właściwy moment na podsumowanie tego, co przez 365 dni się wydarzyło. Dobra chwila, by zebrać wszystko sobie w jednym miejscu i z perspektywy roku zobaczyć, gdzie się aktualnie stoi i jak człowiek, a także jego otoczenia zmienia się w czasie...
To szczególny moment, gdy widzimy wszystkie swoje sukcesy, ale i porażki bardzo wyraźnie, nieco bardziej z dystansem. Wiele rzeczy wycichło, inne dochodzą dopiero teraz do głosu...
Podsumowując swój rok, zaliczam go do udanych, choć nie w każdym detalu. Wciąż brak czegoś, a myślami, nie wiem dlaczego, najczęściej ostatnio spoglądam na pewien wrześniowy czas, gdy jeszcze w maturalnej klasie byłem.
Godnie jeszcze trzeba pożegnać przemijający rok i równie dobrze przywitać kolejny z dużą dawką optymizmu na początek.
Nowy początek...