Photoblog.pl

Załóż konto

Swoją drogą 

2018/09/12   

Pierwsze godziny żabkowania

« następne   poprzednie »
Pierwsze godziny żabkowania
Powiększenie

Trzy godziny pracy w Żabce za mną. Było trudniej niż myślałem, pracy jest mnóstwo, a część z niej jest dosyć ciężka, bo ciężkie są skrzynki z piwem i innymi alkoholami, które trzeba nosić na zaplecze, razem z resztą towaru przywiezionego przez dostawcę. Stałem też przy kasie, ucząc się jej obsługi, która wcale nie jest trudna, bo wszystko polega w gruncie rzeczy na celowaniu czytnikiem w kody kreskowe lub na wpisywaniu kodów. Jedyne czego nie musiałem robić, bo wyręczała mnie w tym pani Iwona, to przygotowywanie hot-dogów i innych rzeczy do jedzenia, a także robienie kawy w ekspresie. Szefowa mówiła, że wszyscy nowi pracownicy właśnie tych czynności boją się najbardziej i faktycznie są one dosyć upierdliwe, szczegónie gdy trzeba przygotować komuś hot-doga, a w sklepie ustawia się kolejka klientów. Za to jakie później ma się doświadczenie! Po pracy w Żabce od razu można się ubiegać o pracę w branży gastronomicznej. Kiedyś spełni się moje marzenie i trafię do Mc Donalda... No tak.

 

Chyba radziłem sobie całkiem znośnie, bo szefowa zadzwoniła wieczorem i powiedziała, że zaprasza mnie tym razem na pełne zmiany, w piątek na rano, a w sobotę na wieczór. Jutro mam wolne i mógłbym przejechać się do pracy w Uber Eats, bo w porównaniu z pracą w Żabce, Uber Eats to wakacje. Żabka to póki co najbardziej intensywna praca, spośród wszystkich, które w życiu wykonywałem, choć muszę przyznać, że było ich niewiele. Raptem sześć, siedem różnych zajęć. Jest to jednak uczciwa, szczera praca, w której będe mógł spłacić wszystkie krzywdy, które wyrządziłem klientom przez 11 lat pracy na czatach sms. Pod warunkiem oczywiście, że w ogóle się w niej zatrudnię, bo nie wiem jeszcze czy mój kręgosłup to wszystko wytrzyma. Nie ma tam nawet żadnego krzesełka, na którym można wypoczywać. Stoi się przez osiem i pół godziny, a raczej na zmianę się stoi i dźwiga różne ciężary, przy okazji mając kilkadziesiąt spraw na głowie. Już dzisiaj nauczyłem się obsługiwać klientów, którzy chcą zapłacić kodem BLIK, albo specjalnymi kodami, które gdzieś tam zdobyli. Dwie osoby skorzystały z naszej kasy jak z bankomatu, wypłacając sobie po 100 złotych, bo istnieje w Żabkach też taka opcja. Trzeba też odbierać i wydawać przesyłki kurierskie, bo Żabki współpracują z DHL i Pocztą Polską. Ogólnie jest więc co robić i trochę mnie to wszystko dzisiaj przytłoczyło, ale może nie będzie źle. Muszę tylko rozwinąć swój mózg, by zaczął działać wielowątkowo. Na razie jestem tylko malutką żabką, która nie chciałaby zostać sama w sklepie.

 

Na zdjęciu drewno, które przygotowałem na ognisko. Mało mi było noszenia w pracy, więc wieczorem nosiłem jeszcze drewno. To taka tradycja u nas, że robimy ognisko, gdy odwiedza nas moja starsza siostra. W tym roku drewna jest tak dużo, że starczy go nawet na dwa ogniska, bo jeszcze drugie tyle zostało w sadzie.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wychował mnie Dezerter

12/11/2018 17:57:14

Patriotyczny Pan Michał

12/11/2018 1:42:18

Marsz Niepodległości 2018

11/11/2018 22:06:37

Mglisty koncert Garou w Lublinie

09/11/2018 22:51:23

Powszechny spis kobiet

07/11/2018 21:29:48

Jak ciepło!

06/11/2018 16:18:26

Krótki raport listopadowy

05/11/2018 14:27:32

Wyjątkowo ciepły listopad

01/11/2018 18:53:05

Wszystkie wpisy