po kieszeniach moich ubrań i toreb poutykane są pamiątki.
paragon za pepsi w mirabilandii w kurtce, mapa southampton w torbie podróżnej, ulotki o oceanarium w Walencji [zdj.], bilety na metro w hiszpanii i w anglii w mini-torebce.. cała masa papierków, karteczek i innych tego typu, których nigdy nie wyrzucam. mam nawet wszystkie karty pokładowe, których używałam do tej pory [mam nadzieje przynajmniej].
Dziś rozpoczynam najbardziej przesiadkową podróż lotniczą, czeka mnie lot do Londynu [stn], potem Oviedo, podczas powrotu wycieczka autokarem do Valladolidu, stamtąd lot do Brukseli Charleroi, przesiadka na lot do Warszawy i próby jak najszybszego powrotu do Katowic.. ale chyba warto - w końcu znów zobaczę Hiszpanię.. :)
_______________________
[zdj. Walencja, listopad 2009]