dzisiejszy dzień jest kolejnym przykładem tego, że moj humor zmienia sie wraz z pogoda.
od rana brdzo pozytywnie i pierwsza mysl "dzisiaj polatam"... oczywiscie za chwile zaczelo padac ;/ wrrrr
jutro spr z chemii ;/// ku**a boje sie jak cholera bo nie umiem tego ;/ niby robilam zadania itd ale nie czuje sie pewnie ...(a nie cierpie tego uczucia ;//)
ogólnie wkurzona byłam i wczoraj i dzisiaj... ehhh nie pogardziłabym jakby ktoś mi włożył łopatą wszystko do głowy tego co w tym tyg musze sie nauczyc ;/
niech juz beda swieta... i prezenty i ten klimat...
i jeszcze potop trzeba przeczytac... trzeba wreszcie przeczytac jakas lekture bo przez cale gim i teraz w LO nie przeczytalam nic co zadali i nie powiem ale nie chce mi sie juz wymyslac na wypracowaniach o czym byla lektura...
z tego tygodnia jak narazie tylko piatek dobrze wspominam bo w szkole byl dzien wiosny (nie wygralismy niestety ale co tam), potem w domu tak mnie roznosilo ze nie moglam usiedziec na miejscu, next plenerek z laskami w tym jazda na moto wuja (kawasaki 1100 <3) i potem tifosi z zajebistymi ludźmi. więc piatek mozna zaliczyc do udanych...
czemu ludzie ode mnie tyle wymagaja... niech najpierw sami cos zrobia a potem mowia co ja robie zle... ;/
boże mam ochote wziac moto i jechac gdzies... gdziekolwiek byle przed siebie...
we wtorek nastepne wyklady na prawko i jazdy :)
i to chyba tyle...
a i zdjęcie już stare z wykładów na UAMie. Jak widać wszyscy bardzo zainteresowani wykładami ;p