Pomimo wielu przeciwności losu, wszystko rozwiązuje się jak najlepiej. Przynajmniej dla mnie.
Czuję radość, radość, a przecież już zupełnie wytrzeźwiałam. Przynajmniej fizycznie.
Może dzięki temu jakoś przetrwamy combo jakie nam oferuje ten tydzień... Przynajmniej względnie.
Hah, która to już osoba w tym sezonie traktuje mnie jak wypożyczalnię kostiumów karnawałowych?
Mara Jade, Charlie Chaplin, piratka, flapperka, żeby wymienić ostatnie stylizacje... Muszę to zacząć robić zawodowo x)
Co ja paczę, co ja tańczę...