Wolność to nic więcej, niż szansa na bycie lepszym.
Trudno znaleźć osobę, która pomoże, ale równie ciężko niektórym osobom pomagać. Nie można tylko brać, trzeba też coś od siebie dać. Stwierdzenie słuszne, tylko czy jest aktualne w każdej sytuacji? Czy w niektórych momentach lepszym rozwiązaniem dla drugiej osoby nie byłaby zwyczajna odmowa? Sytuacje, w których ostatnio się znalazłem, a raczej zostałem umieszczony, dały mi dużo do myślenia.
Nie, nie mam czystego sumienia, nigdy nie miałem. Ciągle zdarzają mi się chwile, gdy postępuję wbrew sobie i swoim przekonaniom. Zastanawiam się, czy gdybym w niektórych momentach nie mógł liczyć na pomocne osoby, nie nauczyłbym się więcej. Jestem zdania, że każdy musi "dostać" od życia, być może nawet kilka razy, aby czegoś w końcu się nauczyć. Wyciągnąć wnioski, przemyśleć swoje zachowanie i starać się zmienić na lepsze. Osobna kwestia, że proporcje w życiu nigdy nie są równo rozłożone. Jednym oberwie się bardziej, drugim mniej, trzecim wcale. NIektórzy całe życie ciężko pracują, inni wcale, a pozostali idą przez życie na farcie. W tym momencie pewnie za dużo uogólniam, ale mam nadzieję, że sens ostatnich zdań jest jasny.
Właśnie przez własne doświadczenie życiowe, bo mogę stwierdzić, że już takie w pewnym stopniu zdobyłem, patrzę na inne osoby. Czuję niesmak, gdy Ci, którym starałem się pomóc, wierząc w ich szczere intencje, marnują kolejną szansę daną od życia. Wiele osób oddałoby wiele, aby taką otrzymać. Mieć szansę się poprawić, zrozumieć błędy i stać się lepszym człowiekiem. Tym bardziej, gdy są to sytuacje, gdy naprawdę można naprawić swoje błędy i ich więcej nie powielić.
Miłego wieczoru i spokojnej nocy
Łukasz
Wyszło krócej, niż przewidywałem. Zaraz wyjeżdżam do kina na film "Nostalgia Anioła".