Wiatr poplątał nasze drogi, wiatr co kiedyś był oddechem mym na ustach Twych. Ogień spalił nasze serca, żar co kiedyś światłem był w oczach Twych, w spojrzeniu Twym.
Nie pamiętam już prawie nic z naszych nocy i dni. Nie pamiętam już prawie ich, pocałunków Twych. Dziwna jestem jak na kogoś, kto mówi, że wszystko jest okej. Samotna jak księżyc wśród gwiazd, pragnę czasem wiecznie spać. Co dnia tłumię w sobie cały wielki strach. Bo wciąż brakuje mi Ciebie!
Muszę odstawić na trochę alkohol, tata się zdziwił, że piję wódkę równo z facetami bez popity i najmniejszego grymasu na twarzy, ojej. Leżenie z butelką wina w łóżku z siostrą, wpierdalanie czekolady i oglądanie durnowatych komedii też spoko, poza tym, że teraz w pokoju mi jebie winiaczem i nie da się usiedzieć.
Szukanie pracy pełną parą, trzeba się czymś zająć, żeby nie myśleć i żeby mieć pieniążka na prawko, bo mpk chyba sobie kpi ostatnio.
Boimy się jutra, oj boimy.
Młodzieńcza miłość taka niewinna jak żadna
A jego słońce świeciło gdzieś tam daleko, w oddali
Co w życiu mym się zmieniło, dziś moja dusza się pali
Może to wszystko robię dla Ciebie
I gdzieś tam jesteś, i o tym nie wiesz
Wybaczę ci wszystko co postanowisz
Najlepiej strzel do mnie we śnie
Bo wtedy jestem w ogrodzie miłości
Lecz ciebie tam nie ma to ogród mej samotności
PS. TRZYMAJCIE KCIUKI ZA MOJĄ JUTRZEJSZĄ ROZMOWĘ O PRACĘ~!!! :D