|
2008/04/15
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
..."W Katyniu znaleziono osiem masowych grobów. Ciała leżały warstwami, od sześciu do dwunastu, z rękami ułożonymi wzdłuż ciała lub związanymi z tyłu. Niemal wszyscy zginęli od jednego strzału w tył głowy, pojedyncze czaszki miały dwie dziury wlotowe, jedna - trzy.
Strzelano kulami kalibru 7,65 (niekiedy 6,35), amunicją niemiecką (choć znaleziono też łuski sowieckie), firmy Gustawa Genschowa "Geco" z Durlach. Amunicja ta była od końca lat 20. masowo eksportowana do Polski, krajów bałtyckich (Litwy Łotwy i Estonii) oraz do ZSRR. Nie jest wykluczone, że Sowieci użyli amunicji zdobytej we wrześniu 1939 roku. Dla Niemców pochodzenie amunicji było sprawą kłopotliwą (Goebbels w swoim dzienniku wspominał: Niestety, w grobach Katynia znaleziono niemiecką amunicję. Problem, jak tam trafiła, wymaga wyjaśnienia"), jednak nie próbowali żadnych pokrętnych tłumaczeń.
Powszechnie uważa się, że jeńców mordowano bezpośrednio nad grobami w pozycji klęczącej lub leżącej. Odkrycie w latach 90. grobów polskich jeńców z Ostaszkowa i Starobielska wskazuje, że chyba było inaczej. Więźniów z tych dwóch obozów przetransportowano do wewnętrznych więzień NKWD - z Ostaszkowa do Tweru (wówczas Kalinina), a ze Starobielska do Charkowa. Pod pozorem czynności administracyjnych wprowadzano ich pojedynczo do piwnic, gdzie znienacka (zwykle w chwili, gdy jeniec odpowiadał na pytanie o nazwisko) strzelano im z pistoletu w tył głowy. Ściany piwnic były specjalnie wyciszone, a podłogi wyłożone trocinami, które wchłaniały krew. Czekający na swoją kolej na zewnątrz niczego się nie domyślali. Następnie zwłoki wywożono do oddalonych miejsc pochówku (Miednoje i Piatichatki) i wrzucano warstwami do wykopanych dołów.
W Miednoje pomordowani policjanci często mieli głowy owinięte w płaszcze, aby w czasie transportu nie sączyła się z nich krew. W Katyniu również natrafiono na takie zwłoki. Ponadto w ustach i tchawicy jednego z polskich oficerów znaleziono trociny. Prawdopodobnie po strzale w tył głowy oficer ten jeszcze żył i po upadku na trociny wciągnął je do ust i tchawicy. W ten sposób NKWD od lat rozstrzeliwało "wrogów rewolucji" i dziwne byłoby, gdyby akurat w Katyniu robiono to inaczej. Co prawda w dole śmierci nr 6 znaleziono 125 łusek, ale oprawcy mogli je wrzucić razem ze zwłokami."
z tego co pamiętam z opowieści przewodniczki:
".tablice upamiętniające tysiące poległych pierwotnie były srebrnoszare, metalowe. Ni to przypadek, ni ironia losu, korozja metalu, w zaledwie kilka lat później naznaczyła owe miejsce swoistym piętnem, jakby sama za siebie miałaby mówić o straszliwej zbrodni tu popełnionej; w niektórych częściach pomnika, rdzawnoczerwone zacieki formują się, jakby na wzór spływającej obficie krwi."
a las katyński.. piękny. przejmująca cisza, świergot ptaków i delikatne podmuchy wiatru.
19/06/2008 20:46:37
15/06/2008 19:57:04
01/06/2008 21:06:45
24/04/2008 22:25:46
18/04/2008 21:35:37
17/04/2008 22:26:11
15/04/2008 21:39:36
13/04/2008 21:28:34
Wszystkie wpisykarop11
mazzzi
lopata
melvina
ubeuszek
tamgdziemnieniema
wszukaniutaktrzeba
tygrrys
Wszyscy znajomi