Widzicie, jaka tam ładna pogoda była?
Aż nie chce się spoglądać za okno...
Zdjęcie w drodze na Trzy Korony. Jeszcze rześka ale spokojnie, na sam szczyt też weszłam wypoczęta, po tym jak czekaliśmy w kolejce jedyną godzinę xD
W sobotę ślub.
Łukasz- check!
Super kiecka- check!
prezent- robi się. Kto by pomyślał, że takie głupie wydrukowanie, zszycie i oprawienie książki to wydatek rzędu 100zł??!! Dobrze, że nie wzięłam tłoczonego napisu na wierzch bo to dodatkowe 30 zł... zdzierstwo. Ciekawe czy potrafili by naprawić książkę tak zniszczoną, jak moje oryginalne Baśnie krajów Związku Radzieckiego. Bo szczerze mówiąc, to wyglądali bardziej jak papierniczy. Teczki, Albumy ze ślubów, książki z pięknymi złotymi napisami w stylu" Nasz Ślub, Podziękowania dla rodziców" bla bla. Miałam nadzieję, że wejdę tam i przeniosę się w czasie, przynajmniej o 80 lat...Będzie stary pan introligator w fartuchu i okularach...Z przodu lada, a za nią wszystkie te piękne maszyny...
Figa z makiem rzeczywistość po raz kolejny uśmierciła marzenie. Trudno.
Lecę farbować włosy, bo moje są nie do zniesienia ;)
pigment
- 07/09/2010 19:09:43