...dałem się złapać,
w wir pędzącego świata, który stoi w miejscu.
Dałem się zapędzić w kozi róg nierzeczywistości, nienormalności.
Dałem szansę sobie.
Dałem sobie chwilę wytchnienia - od czego?
Popędziłem za popędem, impulsem, których powinienem się wystrzegać.
"To nic, od jutra zacznie się nowy etap". Juter minęło zbyt wiele...
Zbyt mało się stało i za wiele liter przez moje oczy się przewinęło.
Za mało alternatywy i za dużo przyzwyczajenia - uzależnienia.
Jutro też wstanie słońce. Jutro też jest dzień, a po niej noc. Jutro też jest dużo czasu.
Jutro jest dużo czasu na ból. Jutro jest dużo czasu na to.
Tak. Jutro. Nie patrzmy, co będzie jutro.
Chodźmy spać i zapomnijmy... przynajmniej do tej 7 rano dnia 8 lutego.
Zapomnijmy...
Pewnego dnia pojawiłem się przed Twoimi oczami.
Zakręciło Ci się w głowie, bo zmieniłem Twoje życie. Przynajmniej w pewnym stopniu.
A ja nie robiłem nic. Tak samo jak nic teraz nie robię; wtedy żyłem i teraz też.
Wtedy jednak... żyłem bardziej. Żyłem mocniej i pełniej. Wtedy nawet dostrzegałem to, że żyję.
Wiesz, że i Ty zmieniłeś moje życie? Nie na lepsze tylko na wspaniałe. Pokazałeś mi wiele. I wiele się nauczyłem.
Teraz Ciebie nie ma, a ja zostałem z Twoimi naukami; gdzieś, tutaj, tam, w oddali i w pobliżu.
Jednak te nauki - mimo, że przekazywane dalej - zatarły się w mojej świadomości.
Nie pamiętam ich. Są dla mnie obce, choć codziennie nimi kogoś obdarowuję.
Zapomniałem jak to było kiedyś... zapomniałem.
Przybądź do mnie, proszę!
Najważniejszy jest dla mnie człowiek. A ja o tym zapomniałem!
Bardzo chcę wrócić do żywych! Bardzo!
Daję sobie ostatnią szansę. Naprawdę.
Paraliż Band - Trzeba mi