Dzisiaj to chyba nic nie jest w stanie poprawić mi humoru, od góry do dołu środa 10 lutego 2010 ma u mnie wielką krechę.
O szkole wolę nie wspominać . W zeszłym półroczu może i bym się cieszyła, w tym na pewno nie .
Wracałam i zaliczyłam upadek na dupę , cholerny lód ! Przyszłam do domu, włączyłam sobie horror , nie pomógł.
Poszłam pomęczyć kota , który pozował mi na fotelu bujanym. Skutek - u góry. Pogoda za oknem dobija dodatkowo.
Nic mi sie nie chce, jutro na szczęście czwartek, a po czwartku piątek. W przyszłym tygodniu mam masę nauki.
Weekend spędzę nad książkami . Zresztą innych wyjść nie mam. Gdybym miała prawo jazdy śmigałabym sobie tu i tam.
Teraz jestem uzależniona od 2 mężczyzn w moim domu, Taty oraz Adriana o pseudonimie ''Gruby'' .
Kasy nie ma , modeli TUTAJ nie ma , nic tu nie ma , dobrze, że mam chociaż swoje łóżko i klawiature, a no ...
No i palce, bo bez nich nie mogłabym się tutaj poużalać nad sobą ; )
A tak w ogóle, aż ciężko mi sie przyznać, ale stęskniłam się z głupkowatym wyrazem twarzy Wiiiiiki = ***
Już chcę do cholery być z Tobą w klasie uahaha
Miłość to głupia rzecz. Daje ona o wiele mniej pożytku niż logika, bo właściwie w niczym nas nie utwierdza. Bredzi przez usta kochanków o rzeczach nierealnych i każe wierzyć w marzenia, które się nigdy nie ziszczają.
( losowy cytat , nie szukałam ( żeby nie było ))
miłość .. tfu.