|
2012/05/29
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Jestem jak coś, nieproszony pozaziemski gość,
Przeszywam ciała na wskroś, siedzi we mnie tylko złość.
Z miliona szos wybrałeś właśnie tą, którą jadę,
Skurwysynu dzisiaj poznasz zaginioną autostradę.
Twarze blade jak topielce, witamy na dnie bagna,
Miejsca, w które Cię zabiorę nie oświetli nawet Maglite.
Oto brutalna prawda, nie opuszczamy formy,
Wychowankowie wojny, po horyzont czarne torby.
To nie Kwartet Jorgi, ani Trybunie tutki,
To jebane cyborgi napędzane morzem wódki.
I Bóg mi świadkiem jeśli w ogóle istnieje,
Że te bezpłciowe dziwki oskalpuję jak Cheyenne.
Oto Słoń i Sheller, wchodzimy przez Twoje okno,
Siejemy popłoch, membrany od juchy zamokną.
Mam w chuju czego słucha motłoch, to moje motto,
A Ty sfrustrowana płotko gadkę masz bezpłodną.
Płyniemy pod prąd, znowu będzie się działo,
Kiedy ja się pnę ku niebu, Ty podcinasz własną gałąź (pało!).
Mam mało tolerancji w sobie, nie zaprzeczę.
Ci pseudożyciowi MCs topią się przy nas jak świece.
Płyną dwa trupy w rzece, nawet na nie nie naplułem,
Zgadnij, kto wypatroszył Twój ulubiony duet.
Nie lubią nas trueschoole, nie lubią ci od braggi,
Bo jesteśmy jak dwa chuje w krainie miękkich wagin.
doobrze w chuj to wycienioac chcialem i chyba wyszlo xD
w chuj olowkow i gumka ;p