wstałem, otrzepałem się z kurzu....idę dalej...
idę...kurwa i idę....i idę.
i chcę iść, bo chcę bo tam jest nadzieja na coś...rozwijać się i iść.
ale chodzenie w przód i rozwijanie siebie, to dobra rzecz....jednak czasem warto by się zatrzymać i chcieć, by chwilka potrwała lata...
by chwila, moment stał się wiecznością...
został na chwile, by mieć z kim iść...i zapomnieć o świecie.
tak na chwilę...nawet na chwilę...na jakiś czas.
a nie ciągle przeć do przodu...
iść, dla siebie i też po części rozdwoić się i żyć podwójnie czyimś życiem, pomóc w upadkach i cieszyć się sukcesami
żyć dwa razy, intensywnie...emocjonalnie, żyć pełnią życia.
Było takie piękne twierdzenie, któregoś z filozofów...że dusza jest jedna, a schodzi na świat w dwóch ciałach.
i te połówki muszą się znaleźć, by móc wrócić do pełni, by dusza mogła być kompletna
uwielbiam to myślenie.
Ale jeszcze wiele kroków, wiele chwil i trzeba iść...nie szukać, a znaleźć.
Taki los ;)
16/11/2011 19:27:19
13/11/2011 12:54:51
22/07/2011 23:23:59
28/05/2011 17:52:49
18/04/2011 18:20:31
17/04/2011 0:09:15
14/04/2011 23:32:26
20/03/2011 19:06:51
Wszystkie wpisy