Zdjęcie stworzone w nocy, kiedy nas do jednego z łódzkich klubów nie wpuscili. Bywa.
Ehh. Przez chwilę bylło tak fajnie, ale chyba ktoś mi tego pozazdrościł czy też pożałował i się zaczęło sypać.
Kasa, imprezy, faceci, przyjaźnie, miłość, studia, kontakty z rodzicami... jej. Nie lubię takiej lipy. Nic tylko się najebać.
Jak tak dalej będzie szło to dojdę znów do takiego punktu, że będę uważać, że faceci są dobrzy tylko do sexu, do tego, żeby odwieźć lub odprowadzić do domu lub obronić w potrzebie. I tyle.
A wszyscy ludzie są mili wtedy kiedy coś chcą.
Zjechałam do domu na święta, ale jutro chyba znów jadę do Łodzi. Tam mi jest po prostu lepiej...
Ciekawe czy sylwester faktycznie będzie taki zajebisty. Na razie podchodzę do tego bardzo sceptycznie.
W dodatku jakaś praca by się przydała... jakiś zastrzyk gotówki. Projekty na grafikę na PŁ robię za kasę jakby ktoś chciał...
Lipa ogólnie.