No i po fuksówce. Impreza całkiem, całkiem. Przynajmniej drinki były dobre. Tylko dzisiaj ciężko było wstać :P
Generalnie nie jest do końca tak jak sobie wyobrażałam. Strasznie mi się tęskni za tym co było na wsi i chwilami chciałabym do tego wrócić. Weekendy nie wystarczają. Chociaż wiem, że tam i tak by było inaczej. No i wszystko to, o czym chciałam zapomnieć poprzez wyjazd tutaj, się za mną ciągnie. Nie da się zapomnieć. Wymazać z pamięci. Co gorsza, kiedy mam ogromną ochotę wybrać się na wieś w tygodniu, bo już nie daję rady, nie mogę sobie na to pozwolić, bo są zajęcia. I to wczesne wstawanie. I brak czasu, żeby odespać.
Gdyby tak się znalazł ktoś kto zajmowałby mi cały mój wolny czas. Na kim wiedziałabym, że mogę zawsze polegać... a tak... jest ciężko. Bo tak naprawdę jestem tutaj całkiem sama. Na co dzień jakoś nad tym przechodzę do porządku dziennego, ale czasem się po prostu nie da.
Na zdjęciu akwarium z Dublina, by Piotruś:P:D
Ps. Masz bokserki? xD