(Minęła godzina 8. Na wschód od Dallas nadal 90 stopni.)
Zachodzącego słońca żar
W lusterku minął ostatni dom
Przed maską kręta droga na wschód
W samochodzie ona i on
W kabinie gęsty feromonów pył
Licznik wystukał kolejną setkę mil
Miarowy duet przedsionków i komór
Przydrożny hotel nieznany nikomu
Taka niewinna zamykała drzwi
On spojrzał czy nie widział ich nikt
Przed nimi hormonalny sakrament
Dziś dane słowo miało stać się ciałem
W czarnej asyście koronek
Pewnym krokiem ruszyła w jego stronę
Nad nimi chłodny wentylatora szmer
Na ustach szminka w kolorze bloody girl
W pokoju tylko ona i on
Zapach burbonu i nagły z nieba grom
Nawet przez chwilę nie zadrżała jej dłoń
Sześć milimetrów przeszyło jego skroń
Obiecała że zabierze go do nieba
Że odkryje mu niezbadany ląd
Obiecała że właśnie dziś
Zabierze go daleko stąd
Obiecała że zabierze go do nieba
Że odkryje mu niezbadany ląd
Obiecała że da mu to
28/08/2011 22:09:38
24/07/2011 21:18:08
23/05/2011 23:53:16
26/04/2011 23:32:38
19/04/2011 20:23:24
11/04/2011 22:48:01
05/04/2011 21:43:35
28/03/2011 15:17:19
Wszystkie wpisywariabilistyczna
zepsuty
saharadustx
ladyamfetamina
fewshots
onio
nephilim
njfvjdn
Wszyscy znajomi