Szalony tydzień, pełen pozytynych chwil!
A piątkowy wieczór romantycznie spędzony na lodowisku. Brak tłumów, gwiazdki, muzyczka w tle i dwa, w zasadzie trzy osobniki na tafli (Pati, ja i facet z obsługi). 
Gocha z Misiem nie podzielili naszegp entuzjazmu (z powodu zimna) i poszli grzać się do Asi. Dzięki Mamusiu i Tatusiu, że na nas czekaliście :* :* Dzięki Pati za kolejną rozmowę "o życiu i śmierci" :*
Bo laski też bywają okrutne, sasasa :D
Dzisiaj byłam na uczelni, pojechałam na ostatni gwizdek bo ciągle przestawiałam budzik: "Jeszcze pięc minut" :D A na koniec poszłam w połowie z ostatniego wykładu bo miałam atak klaustrofobii i myślałam, że dostanę kręćka. Bez paniki- jutro znów tam będę,mmm miodzio, może znów skrócę zajęcia? :D
Hasło babek z Administracji na osiedlu "Denerwować się , to mścić się na samym sobie za głupotę innych" -->świetne ;)
Mam nadzieję, że mój chrześniak będzie już w 100% zdrowiutki :*
Nutka na dziś KLIK
ŻYCIE JEST PIĘKNE!