2009/11/25   

Normalnie jatka

« następne   poprzednie »
Normalnie jatka
Powiększenie

Wasza Przewodniczka znana jest z taktu i uprzejmości. Oto na przykład rozmawiamy z Elegancką o wizycie w Obserwatorium Astronomicznym. Pyta przytomny tej rozmowie pan Marek, opiekujący się budynkiem Fabryki:
- A skądżeście się tam wzięły?
Zaczynam więc opowiadać historię, jak to wybrałyśmy się do fortu na Bielanach, ale od strony Chełma, jak to szłyśmy sobie spacerkiem i przechodząc koło Obserwatorium zobaczyłyśmy otwartą bramę, jak to w głębi ujrzałyśmy ciecia... tu błysk w oku Eleganckiej daje mi znać, że coś nie halo... no tak, przecież ja o tym cieciu nawijam do ciecia. A wystarczyło powiedzieć PRACOWNIK. To nie, zawsze muszę coś palnąć. 
Tydzień wcześniej stoimy z Elegancką na przystanku tramwajowym. Właśnie dowiedziałam się, że nastąpiła zmiana lokalu mieszkalnego, a w teraźniejszym zamieszkuje zwierzę.
- Szłam po schodach i spotkałam pół perskiego rudego kota.
Hm, pół? Stanowczo Elegancka za późno do domu wraca i to pod gazem.
Jadę więc tą ósemką i myślę nad losami drugiej połowy kota (zjedli?), gdy wreszcie do mnie dociera, że kot jest po prostu półperski...
Czy jestem zmęczona, droga redakcjo? Chyba troszkę tak. Chyba mam dosyć psychologów, psychiatrów, pedagogów szkolnych (witaj środo, zaraz znowu do szkoły zasuwam), a przede wszystkim Córuni. Taaaak, szkoła z internatem byłaby fajną sprawą, ale nie zapominajcie, że Córunia to domowe zwierzę i bez przerwy by z tego internatu uciekała. I jeszcze twierdziła, że do mnie ją tak ciągnie, przechera jedna :)
Mnie ciągnie gdzieś w miasto, pod warunkiem, że byłaby pogoda, a nnie te wstrętne szarugi. Mogłaby być taka, jak na zdjęciu, nie wymagam więcej. Modlę się o słoneczko na weekend.

 

A' propos zdjęcia, ciekawam, czy ktoś wykoncypuje, NA JAKIEJ ULICY ZAPARKOWAŁ TEN SKUTER. I nie będę Was męczyć rozszyfrowywaniem miejsca widocznego w lusterku, nie, od razu powiem - to Mały Rynek. Ale skuter przed czym stał?

Maly Rynek, jak sama nazwa wskazuje, był placem targowym, tym mmniej ważnym. Funkcjonował w tej postaci jeszcze przed lokacją miasta. W kronikach pojawiają się takie nazwy jak: FORUM ANTIQUARIUM, VENDETA czy wręcz TANDETA. Można z tego wnosić, że handlowano tu starzyzną. Później pojawiają się ryby i mięso. A DLACZEGO MIĘSO? CO ZNAJDOWAŁO SIĘ BLISKO MAŁEGO RYNKU?

Jeszcze w początku XIX wieku plac był zastawiony jatkami rzeźniczymi. Później Senat Rządzący Wolnego Miasta Krakowa sfinansował budowę nowych jatek: GDZIE?

 

Jak opisywał Ambroży Grabowski jatki przy Małym Rynku?
Na tym placu istniały jatki rzeźnicze w liczbie kilkadziesiąt, przez całą długość tego placu zbudowane. Były one, jak je pamiętam, ze wszystkiem zbutwiałe i przez swój wiek obaleniem się grożące. W czasie lata powstawał w nich fetor i ciężko było około nich przechodzić. Tę usuwając niedogodność zpośród mmiasta, Senat Rzpltej krakowskiej wymurował kosztem skarbu krainy krakowskiej nowe jatki rzeźnicze [...] i dawne jatki drewniane zburzono, a przez to piękny odkrył się widok - a byłby jeszcze piękniejszy, gdyby można obalić wązką kamieniczkę w tyle kościoła Panny Maryi stojącą, w której mieszkają wikaryusze tego kościoła; pięknieby się przyozdobił przez to wielki Rynek krakowski, a nawet i wspaniała świątynia Panny Maryi wystąpiłaby na widok w całej swej okazałości. Są to moje pia vota, które mniemam, że kiedyś ziszczone będą.

 

Pytanie kontrolne: I CO, ZIŚCIŁO SIĘ POBOŻNE ZYCZENIE AMBROŻEGO?
Pytanie dodatkowe, z gatunku trudne: GDZIE W KRAKOWIE BYŁA MIĘSNA WOLNICA?

Na poprzednie zagadki znali odpowiedź: Nadjamfotos oraz Nadjam (czyli dwie w jednym, a właściwie jedna w dwóch),
Krakawisko w części dotyczącej muru getta, Plantowy i Ata0904 i jeszcze Cayenne.
Odpowiedź dla Aty: owszem, czyta Córunia i nawet myślała, że ja tę historię z detektywem zmyśliłam. A kiedy ja tu co zmyślam?

41 komentarzy
sprawymiasta  - 28/11/2009 4:06:54
Sala wyglądała bardzo normalnie, więc pewnie była dla zwykłego ludu.
Photoblog.PRO meteo4  - 27/11/2009 21:51:00
sierpniowo :) ...
Photoblog.PRO maro  - 27/11/2009 20:20:27
a jakiej marki jest skuter? vespa?
danusius  - 27/11/2009 20:07:08
oj ladne ujecie:) Ja wzielam sie za aparat na film i zanim ustawilabym wszystkie parametry, to skurer na pewno by juz zdazyl odjechac....
vollyy  - 27/11/2009 20:04:08
gardło mu podgryzał tylko :P
Photoblog.PRO deodatokrk  - 27/11/2009 19:44:55
Re: Bozia też chłop, to nie pokarał. Baron zmarł w wieku 75 lat!!! Daj Boże tyle lat!
donfrafrequezz  - 27/11/2009 19:03:47
podwójne złamanie dolnej żuchwy, zęby się uchowały, poszła tylko dolna prawa ósemka jak to oni określają ząb 48 i to tyle strat w uzębieniu związanych z tą historią
Photoblog.PRO romanratka  - 27/11/2009 8:52:38
Chyba w takt i uprzejmość nikt nie wątpi.

Pozdrawiam.
rustin  - 26/11/2009 23:59:07
Zacznę od tego, że podoba mi się pomysł ze zdjęciem :)
Półperski kot, zdarza się i taki wyjątek ;)
Postawiłem sobie cel, aby odpowiedzieć kiedyś na jakieś pytanie szanownej Przewodniczki :) Ale to będzie trudne, bo czasu brakuje. Ale do końca roku daleko :)

Z poważaniem
R ;)
Cayenne - 26/11/2009 14:47:26
Byc moze chodzi właśnie (lub miedzy innymi) o mieszkancow Podgórza, jednak Wyrozumski w Dziejach Krakowa, którą to pozycją się wspomogłam, az tak szczególowej informacji nie podaje:
"Zwiększajac podaz tych podst. artykułów, [wolnice] byly regulatorem ich cen w interesie szerokich konsumentów, jako czynnik konkurencyjny w stosunku do prodkukcji cechowej wplywaly korzystnie na jej poziom (...) Ubocznie wolnice oddziaływały na ozywienie rynku lokalnego, ponieważ ściągały także chłopów z okolicznych wsi z ich wyrobami (...) Wolnice byly natomiast przedmiotem ataków ze strony rzeznikow i piekarzy danego miasta. To oni zapewne nazywali dostawców miesa na targi wolnicowe kijakami, a nazwa wzięła się stąd, iż na kijach zawieszano przywieziony towar."
plantowy  - 26/11/2009 12:09:00
do Cayenne:
Kijacy to od kijów, ale to inna historia.
Kijacy to mieszkańcy południowych obrzeży dawnego Krakowa - głównie Woli Duchackiej i przede wszystkim Piasków Wielkich. Tradycja mówi o czasach Kazimierza Wielkiego gdy chłopi z Piasków wnieśli do miasta w wydrążonych kijach wytwarzane przez siebie kiełbasy i otrzymali przywilej cechowy. Do dzisiaj istnieje ulica Cechowa w Piaskach Wielkich, a na niej budynek dawnego cechu. Te wydrążone kije są możliwe, bo w zbiorach etnograficznych spotykałem takie kije służące do napychania jelit mięsem.
Czyli sprawy mięsno-rzeźnicze.
Photoblog.PRO wiosnaa  - 26/11/2009 9:38:26
Ladna lustrzano-sloneczna fotka ulicy...)))))))))))))Nie wiem jakiej.!!

Powodzenia zycze i cierpliwosci...Pozdrawiam.
hanula1950 - 26/11/2009 6:13:58
Ciekawe to pół kota.
Czy w Krakowie można kupić kalosze? Dziś wybieram sie na kolejna wyprawę. Zanik kompletny, a deszcz wciąż pada...
Pozdtawiam.
Cayenne - 26/11/2009 2:16:04
ucięło mi kawałek tekstu

jako jedyne wolnicę mial Kazimierz i tam krakowianie i kleparzanie mogli nabywac mięso
Cayenne - 26/11/2009 2:11:42
W okolicach murów dawnego Krakowa, czyli mniej wiecej w rejonie dzisiejszej Poczty Głownej istniała topnia wosku (nie tłuszczów) oraz rzeźnia. Być może dlatego? Nie wiem czy coś bliżej Małego Rynku w ten deseń nie istniało?

Mięsem (i innymi artykułami) można było handlować w dawnych miastach, a obecnie dzielnicach Krakowa: Kazimierz (Plac Nowy/Żydowski) oraz Kleparz (Stary Kleparz).

Dodatkowo, jako jedyne w tym "trojmiescie" w pewnym okresie czasu (sredniowiecze) mialo jako przywilej tzw. wolnicę, czyli fora libera - wolne targi - miasto Kazimierz - na podstawowe artykuły żywnosciowe, typu mieso i chleb, gdzie mogli handlowac kupcy spoza miasta, nie nalezacy do cechów rzemieslniczych. Zazwyczaj był to targ ubogich, zwany "kijakami", a to dlatego, że przywieziony towar zawieszano na kijach.

Wikariuszówka istnieje do dziś.
grafzero  - 26/11/2009 2:10:13
Nie ma za co :)
plantowy  - 26/11/2009 0:30:31
Nowe Jatki Dominikańskie. Na Siennej i Dominikańskiej istnieją do dzisiaj kute bramy. Prowadzą one do Jatek które przylegały do muru biegnącego wzdłuż Plant. Próbuję namówić Dominikanów by udostępnili ten pasaż (budki jatek jeszcze istnieją).
Na dawnej ul.Kolejowej (dziś Westerplatte) znajduje się budynek "Na Kotłowem" do dzisiaj cech rzeźników i masarzy.
Kotłowe to inaczej Kutlof (niem. Kuttelhof) miejsce gdzie zarzynano i obrabiano bydło rzeźne - po prostu rzeźnie. W XIX wieku przeniesiono je na Grzegórzki tam gdzie dzisiaj Galeria Kazimierz (tyle ma wspólnego z Kazimierzem co nic)
Photoblog.PRO gosiaczkowo  - 25/11/2009 22:35:26
stolarska jak nic ;) a obok po lewej "pierwszy pub na stolarskiej" a na przeciw pub , którego nazwa właśnie mi uleciała :D ( wziełam sobie Twój alkoholowy pomysł świętowania Misiowego dnia :D to mam efekty :)) za to żubrówka z sokiem smakuje dziś wyśmienicie :D )
nooo i oczywiście ciut dalej wszystkim dobrze znane kolejki do konsulatu , sama kiedyś w nich odstałam swoje :)

I na pogodę aboslutnie Kochana to Ty nie narzekaj ostatnio było wyśmienicie , a i dziś nawet całkiem miło się zrobiło ;) Córunia oj Ty masz z nią przejścia , ale ja wiem że z niej będą jeszcze ludziki :)
tartuffe - 25/11/2009 22:19:52
Musiał zaparkować na ul. Stolarskiej ;p
dolphin  - 25/11/2009 20:17:54
re:
O! To, to! :)

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy