2009/11/08   

Znów w Borku Fałęckim

« następne   poprzednie »
Znów w Borku Fałęckim
Powiększenie

Co z tą golenią? Pokazałam Koleżance napisaną kartkę, ale ta pokręciła głową, że na razie nie trzeba. No nie, to nie, ale strach mnie obleciał już spory. Koleżankę dopiero po chwili, gdy po małym ruchu w poczekalni zostałyśmy z Szanownym Małżonkiem sam na sam. Wtedy rzuciła się z kartką do szybki, ale w tej samej chwili trzasnęły drzwi i rozległo się pytanie:
- Kto z groźbami karalnymi?
Została poproszona na górę. Że co, niby mam zostać z psychopatą sama? Po przepychance z oficerem zostałam również wpuszczona za kraty. Koleżanka poszła składać zeznania, a ja czekałam w korytarzu, tyle że bezpieczna. Czekałam i czekałam i czekałam... po godzinie wyszli, ale nie był to koniec, bo oficer poszedł do komendanta. Wrócił z informacją, co tu robi Małżonek: jełop wezwał policję, że niby ukradli mu licznik od prądu (Koleżanka odcięła mu prąd, bo on, zostawszy panem i władcą na opuszczonym mieszkaniu - które jest jej - nie płaci rachunków i zadłużenie spadnie na nią). Czyli sam na siebie bicz ukręcił (fałszywe zeznania) he he. To jeszcze trzeba było coś uściślić w zeznaniach. Upewniwszy się, że Małżonka już niet, raptem o 18.30 opuściłyśmy gościnne progi 13-go posterunku.

 

To nie koniec piątkowych przygód, niestety. Odprowadziwszy Koleżankę na autobus świńskim truchtem udałam się do osiedlowej biblioteki (czynne do 19.00) oddać książki. Wpadłam w ostatniej chwili, sumitując się, że przedłużam robotę w piątkowy wieczór, ale że policja itede. Na to Kierowniczka zaczęła opowiadać, jak raz do niej z policji dzwonili w sprawie czytelnika. Z tego zeszła na historię swojej miłości. Chyba sami rozumiecie, że nie da się streścić w dwóch zdaniach ośmiu lat. Ktoś zajrzał oddając klucze od budynku, pomocnica wyszła, Kierowniczka opowiadała.
- Czemu Pani nie usiądzie?
No nasiedziałam się na komisariacie, to postoję. Więc stoję, historia się gładko rozwija, meandruje, toczy. Powoli przesuwam się w kierunku drzwi, Kierowniczka za mną. Następują historie znajomych. Nagle czuję, że plecy mnie jakoś bolą. Oho, czyżby się znów odzywały po roku spokoju? Ojojoj. Kierowniczka snuje opowieść. Czas mija. Myślę o siatce z zakupami, porzuconej w przedpokoju, gdy chwytałam książki do oddania i czy się nad nią ktoś zlitował i włożył co trzeba do lodówki. Wyginam się jak kobieta w ciąży i znów przesuwam w kierunku drzwi. Wykorzystuję moment przerwy w opowieści i spoglądam na zegarek.
Nie uwierzycie, która była godzina.
Sama nie uwierzyłam.

 

22.30
Przestałam 3 i pół godziny słuchając rozmaitych historii.
Jak bym wreszcie zaczęła pisać tę książkę, byłoby parę wątków :)

Aha, pierwsza rozprawa już się odbyła. Małżonek się nie stawił. A siatka leżała w przedpokoju na podłodze.
No ale następny piątek nie był lepszy. Ja już chyba na bieżąco nic nie opowiem, tylko będę ciągnąć te piątki. Do
następnego!

A teraz porzucony w połowie Borek Fałęcki. W XIX wieku notujemy znaczny rozwój wsi: powstaje nowy młyn, cegielnia  
i fabryka świec i mydła. Austriacy budują fort Borek - ten, w którym mnie goniło Coś Ubzduranego. Na początku XX
wieku Bernard Liban uzyskał zgodę na założenie fabryki sody.


JAK SIĘ NAZYWAŁY TE ZAKŁADY?
KTO JE NASTĘPNIE WYKUPIŁ?
KIEDY POWSTAŁ TU KOŚCIÓŁ I POD JAKIM WEZWANIEM?
KTO BYŁ NAJBARDZIEJ ZNANYM W ŚWIECIE MIESZKAŃCEM TEJ DZIELNICY?

W 1905 roku niejaki Epstein wybudował tu nawet hutę żelaza z piecem martenowskim i walcownią, prorok jakiś, skąd wiedział, że za pół wieku stanie Nowa Huta? W 1919 huta ta nosiła nazwę Huta Zelazna Kraków, a co! W latach międzywojennych działała też cegielnia Libana. Liban sporo tu zainwestował, a jak słusznie zauważył Plantowy - obrazek powyżej też z jego terenu.

A KTO WIE, W ILE DZIECI ZAINWESTOWAŁ BERNARD LIBAN? 

 

Na zagadki odpowiedzieli Ascaro, Nadjamfotos, Saxony3 i Bomba61, a Plantowy w zawoalowany sposób, tak mrugnął
okiem, że wie :) Z kolei zagadkę śmiertelną rozszyfrowali Tartuffe, Prooban i Cayenne.

50 komentarzy
Photoblog.PRO gosiaczkowo  - 18/11/2009 12:48:11
Ty to masz niesamowite przygody :) powinnas napisac o tym ksiazke :)))
rustin  - 11/11/2009 18:38:44
Gość nieźle się wsypał ;) Podziwiam, 3h wysłuchiwać historii, materiałów na książkę przybywa ;)
Karolina - 11/11/2009 15:08:01
A MNIE nie odpiszesz .Jakie miałaś plany na dzisiejszy wolny dzień.Ja spedzam wolny dzień przy komputerze.
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 11/11/2009 14:39:10
=> Tartuffe
9a - to dawno temu było. Potem się przeniosła do innego lokalu :)
a ja, jak przetrzymałam, z godnością zapłaciłam 2 dychy kary :)))
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 11/11/2009 14:34:34
=> Deodatokrk
Mnie nie szkoda :))) choć i tak niespodziewanie musiałam wyjść z domu.
Ale za to teraz spokojnie sobie produkuję nową notkę, zamiast denerwować się durną Derechcją.
ampoule  - 11/11/2009 13:09:46
gratuluje cierpliwości
Karolina - 11/11/2009 11:49:00
Dawno mnie tu ciebie nie było masz jakieś plany na dzisiejszy wolny dzień PrzewodnikpoKrakowie.Bo ja raczej bedę siedziała przy komputerze i oglądała w telewizji na Tvp 1 Transmisję przed Grobu Nieznanego Żołnierza ,uroczystość okazji dzisiejszego Świeta Niepodległości.
Photoblog.PRO deodatokrk  - 11/11/2009 10:17:10
Wszystko rozwiązane, ale chyba Stanisław Lem nie pojawił się w odpowiedziach, więc dorzucam.
Jaka szkoda, że dziś fabryka zakmnięta dla publiczności....
nicodeme  - 10/11/2009 22:50:41
Bedzie nowe, jak dostane komputer z naprawy, na razie tylko okazyjnie tu zagladam.Pozdrawiam :-)
milusia7  - 10/11/2009 11:10:50
sliczny zakątek wsród zieleni...
pozdrawiam serdecznie;)
nicodeme  - 10/11/2009 9:27:03
Re, nie za bardzo widze ta trąbę, ale cóz, to twoja interpetacja :))))))
plantowy  - 10/11/2009 0:44:33
a słynny mieszkaniec też na L.
tartuffe - 09/11/2009 21:20:13
Ten Liban obrotny był ;)
A bibliotekę pamiętam; 9a - na parterze. Raz jeden nawet przetrzymałem książkę zbyt długo... oj, wstyd mi było :/
ulik  - 09/11/2009 17:45:49
co za historia... rzeczywiscie byloby o czym pisac
bardzo ladne miejsce chcialoby sie tam pobyc
pozdrawiam serdecznie :)
babciabezmohera - 09/11/2009 16:55:06
To może zacznij wreszcie pisać tę książkę, bo w blogu się nie wyrobisz... ;)) Pozdrawiam!
lutreolka  - 09/11/2009 15:01:50
ładne miejsce:)pozdrawiam
hanula1950 - 09/11/2009 11:49:32
A to ci historia. Jak kryminał.
Udanego nowego tygodnia Ci życzę.
Moja córka była w Krakowie w piątek. Było słoneczko, a w W-wie lało.
neelly  - 09/11/2009 11:39:05
no w koncu zaspokoilam ciekawość co dalej bylo na tym 13 posterunku;)

I widzę, ze ubranka wyschły w tym czasie i ktoś je pozbierał ;)
Photoblog.PRO fotoedo  - 09/11/2009 8:55:33
Niesamowite, jak na sobie przećwiczyłaś teorię względności czasu :-) Może należało banalnym "włączonym i zostawionym żelazkiem w domu" polecieć? ;-D
Photoblog.PRO wiosnaa  - 09/11/2009 7:13:21
No i poczytalam w spokoju i ciszy...Lubie to .))))

Mam nadzieje, ze kiedys opowiesz jak to sie zakonczylo.
Prad w Kraju chyba drogi?? Nie wspominasz "globusa"??

Miej fajny dzien ..Pozdrawiam milo.

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy