2009/08/23   

Tu mieszkam

« następne   poprzednie »
Tu mieszkam
Powiększenie
Kategoria:
Bronowice

W piątek wychodzę z domu mówiąc Córuni:
- Jak mnie nie będzie z powrotem o 21.00, zaczynajcie poszukiwania. Policji, Straży Miejskiej, Straży Pożarnej i nurkom powiedz, żeby mnie szukali na Grzegórzkach.
Wracam prawie o 22.00, a tu przed blokiem cisza, spokój, żadnych świateł wozów policyjnych. Co jest, pytam, jak mnie szukacie. Tak im zależy :(

Wszystko przez te tramwaje, co nie jeżdżą mi na Widok, bo cosik tam pod Bagatelą naprawiają. Potwierdza się moje założenie sprzed lat, że bez tramwaju jak bez ręki i nogi i dlatego nie należy kupować mieszkania na Prądniku. Wtedy właśnie Ślubny skierował swe oczy w kierunku Bronowic. Głównie chodziło o moje globusy zresztą. Łatwiej z globusem dotoczyć się do domu tramwajem niż śmierdzącym (ja to dawniej nawet do samochodu nie mogłam wsiąść) i kołyszącym się i podskakującym na wybojach wspaniałych krakowskich ulic autobusem.
I tak to wybór padł na osiedle Widok. Osiedle, jakie jest - każdy widzi, normalne, jak wszystkie za komuny budowane :) grunt, że dużo zieleni i spore odległosci między blokami.

Z okazji, że jest LENIWA NIEDZIELA - opowiem Wam dzisiaj, jak doszło do tego, że tutaj mieszkam.

Otóż Ślubny był bardzo przedsiębiorczym człowiekiem (znaczy dalej jest, bo jak go ostatnio spotkałam, to się dowiedziałam, że prowadzi aktualnie przedsiębiorstwo budowlano-remontowe... a nie jestem w stanie wyliczyć wszystkich jego życiowych pomysłów na biznes) i natychmiast wynalazł jakąś lumpenproletariacką rodzinkę zamieszkującą 3-pokojowe mieszkanie na parterze jednego z 10-piętrowych bloków. Rodzinka owa składała się z: pana domu, zajmującego się głównie popijaniem, pani domu (zawód: nieznany), pięciorga dzieci w różnym wieku (część już notowana) oraz psa. Przypominam: 3 pokoje. Jako że to spory metraż - 52 m2 :))) - najmniejszy z pokoi wynajmowano lokatorowi, którym był jakiś Bułgar czy Rumun, już nie pamiętam. Kłódka tam na drzwiach wisiała.

Ponieważ najmłodsza latorośl miała jakieś problemy z astmą, Ślubny wmówił rodzince, że jedynym wyjściem z sytuacji jest przeprowadzka na wieś, na świeże powietrze. W tym celu należy nabyć gospodarstwo rolne. Skąd wziąć środki? Ze sprzedaży mieszkania w mieście. Oczywiście mieszkanie było lokatorskie. Tak więc Ślubny uzgodnił z rodzinką, że oni wystąpią do spółdzielni mieszkaniowej o sprzedaż mieszkania, on im dostarczy na to gotówkę, a gdy transakcja zostanie sfinalizowana, oni nam to mieszkanie sprzedadzą i zainkasują resztę forsy. Ogólnie miało nas to kosztować 9 milionów złotych.

W owych czasach nikt nie trzymał złotówek, ino dolary. Dolar stał wówczas - będę to pamiętać do końca życia - po 1350 zł. Trzeba było - odwrotnie niż reszta narodu - sprzedać dolary i dać im złotówki, bo gospodarstwo też za polską walutę kupowali, dziwna jakaś sprawa. Wychodzi na to, że kupiliśmy mieszkanie za 6.666 dolarów. Chciałabym to dzisiaj zobaczyć :) no ale inne były relacje cenowe :)
Niemniej jednak między wręczeniem gotówki na wykup mieszkania od spółdzielni a umową notarialną i przeprowadzką moi rodzice mało nie dostali zawału - w końcu rodzinka mogła się spokojnie na nas wypiąć.
Pozostało zerwać przesiąknięte papierosowym dymem tapety i cierpliwie otwierać drzwi podejrzanym typom, żeby ich informować uprzejmie, że państwo Ś. już tu nie mieszkają. Raz w nocy zjawił się z siekierą jakiś niezaspokojony wierzyciel i deczko nam drzwi uszkodził, ale dzięki temu można je było wymienić na ładniejsze :)
I oto sięgam po stary dowód osobisty, rubryczka ZAMELDOWANIE: lipiec 1988 - już tam mieszkamy. Dżizas, było rok temu urządzić imprezę! To może na 25-lecie?

Wkrótce zaczęła mi się dawać we znaki popijająca sąsiadka z góry, ale to już całkiem inna historia.

A teraz grzebiemy w internecie:
ILA LAT LICZYŁO SOBIE OSIEDLE, GDY ZAMIESZKAŁA TU WASZA PRZEWODNICZKA?
(której się nawet nie śniło, że nią zostanie)
KTO JE ZAPROJEKTOWAŁ?
JAKIE NAZWY NOSIŁO OSIEDLE W TOKU ISTNIENIA?
JAKI POMNIK STAŁ NA OSIEDLU? WŁAŚCIWIE NAWET DWA :)

Ulica ograniczająca osiedle od zachodu zwie się Na Błonie. SKĄD TAKA ZNAZWA?
i pytanie lajtowe: KTO TU GŁÓWNIE DOSTAWAŁ MIESZKANIA?
:)

 

Na poprzednie pytania odpowiedzieli: Cecora20, Nadjam, Bajjer,  Jackuzzi, Prooban, Saxony3 i Jacek.

46 komentarzy
yankes44  - 26/08/2009 19:58:14
.
Dużo zieleni ?
Wytnie się !
Spore odległości między budynkami ?
Zagęścimy !
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
paniejaniekochany  - 26/08/2009 14:21:41
Patronem osiedla jest oczywiście nieco już dziś zapomniany Eugene-François Vidocq, w latach 1811 - 1827 szef paryskiej tajnej policji (Brigade de Sureté), uznawany za pierwszego w dziejach detektywa we współczesnym tego słowa rozumieniu.
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 26/08/2009 12:28:40
=> Ultramarina
Konsekwentne dążenie do celu widzę :)
nadjam  - 26/08/2009 11:33:00
Moje"drugie pokolenie" daje mi ograniczony czas siedzenia przy ich komputerze, więc zostawiam sobie Twoje strony na czas, jak ich "wygonię" z domu na pole, albo wrócę do siebie.
Tymczasem pozdrawiam po "slunsku:Trzim sie"
Photoblog.PRO fotoedo  - 26/08/2009 9:09:57
Zieleń potrafi zdziałać cuda nawet z blokowiskami. U nas za mało jest drzew wokół bloku, niestety. Dobrze, że chociaż nam ładny żywopłot się trafił.
starsza  - 26/08/2009 0:35:30
No to mieszkasz na pięknym osiedlu...........masz talent pisarski..........pozdróweczka śle gorące.
tartuffe - 25/08/2009 22:16:47
Spędziłem na tym osiedlu najlepsze lata ;) Bywam regularnie u rodziny, a 5 lat temu o mało co, a nie zakupiłbym mieszkania w bloku nr 9 - tym obok Twojego ;p
Photoblog.PRO romanratka  - 25/08/2009 18:36:56
Okolica wygląda na spokojną.

Pozdrawiam.
Photoblog.PRO gosiaczkowo  - 25/08/2009 16:38:00
a informacji na pytania nie mogę cosik znaleźć , za to dużo w sieci ogłoszeń odnośnie sprzedaży garażu albo mieszkania w Twojej okolicy Kochana :)
Photoblog.PRO gosiaczkowo  - 25/08/2009 16:35:16
ciekawe jak tam rodzinka na wsi :D a sluby mial pomysł całkiem too go trzeba pochwalic w tej kwestii .
Juz wiem gdzie moja Przewodniczka mieszka :)))
ikroopka - 25/08/2009 11:58:01
Uff, dobrze, że odpowiedzi już padły i nie muszę się wstydzić, że nie pamiętam...
babciabezmohera - 24/08/2009 19:35:20
Całkiem fajne te bloki a otoczenie- super! Dużo zieleni i zadbane boisko/stadion/?/. Myślę, że dobrze Wam się tam mieszka- najlepszy dowód, że tyle już lat! Pozdrawiam serdecznie.
p.s. A niepokojom rodziców wcale się nie dziwię- toż to prawdziwa ruletka była!
ultramarina - 24/08/2009 18:56:25
Droga Pani,
Jan Błoński mieszkał przy Narwik 27 - stoi w jego korespondencji z Mrożkiem.
Pozdrawiam po wakacjach!
hanula1950 - 24/08/2009 18:01:02
Ładnie tu.
Moje sińce sa już żółte.
Pozdrawiam.
rustin  - 24/08/2009 16:18:42
Samochodem do Alwerni na pewno jechało się wygodnie, ja niestety nie mam własnego samochodu, "pożyczam" tylko od rodziców aby dojechać do pracy :)
Udanego popołudnia :)
elsby  - 24/08/2009 15:44:48
też mieszkam w bloku. zawsze to lepiej,niż w kartonie :-]
pzdr.
ampoule  - 24/08/2009 11:59:34
ale rocznica! zielona okolica :)
bajjer  - 24/08/2009 11:49:07
Chodziłam tam kiedyś do dentysty na Wieleńską ,fakt ładne to jest osiedle :)i piękny stadion macie :)
Photoblog.PRO wiosnaa  - 24/08/2009 9:56:22
O rety!!! Juz sie nie bede dziwowac, ze miewasz te "globusy".

Dociera do mnie powoli to, ze jednak oszczedzilam sobie wielu
globusow wyjezdzajac w 1975 roku!!!!!

Miej spokojny tydzien. Zielono masz bardzo i boisko jest.))
kasiach  - 24/08/2009 8:28:10
teeeee...miszczu :) dostałaś pocztówkę???

Ty się w ogóle i bez ogółu ciesz, że masz gdzie mieszkać, bo gdyby Pan z Siekierką był bardziej ambitny to mógłby przybyć jeszcze raz i wtargnąć dalej jak do drzwi, a wiesz sama jak to z ówczesnymi wandalami....witki opadają :)

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy