2009/08/21   

Ptaki

« następne   poprzednie »
Ptaki
Powiększenie
Kategoria:
Łobzów

Nie no, wczoraj zdecydowanie nie był TEN dzień.

Zacznijmy od tego, że w godzinach przedpołudniowych udałyśmy się z Córunią wykonać zdjęcia do legitymacji szkolnej (ona nie chce nawet na nie spojrzeć, bo tak okropnie wygląda) oraz - uwaga! - nabyć podręczniki szkolne. Lżejsza o 3 stówki (a jeszcze nie mamy geografii i religii oraz część książek była używana, a więc tańsza) wróciłam do dom, ale pocieszała mnie myśl, że w ukochanym kinie jest tydzień azjatycki, na który sobie chodzę od poniedziałku i kosztuje to o wiele mniej. Stanowczo dostęp do kultury jest łatwiejszy niż do oświaty. Aż dziwne, że się ludzie nie garną bardziej: raz jeden pan mi towarzyszył na sali, raz trzy osoby, no, ogólnie spokojniutko. Po filmie zazwyczaj jeszcze staram się wyskoczyć na malutką Przypraweczkę i po ciemku ściągam do domu.

 

Dobra, więc jest czwartek, film zaczyna się o 17.00, a ponieważ potem miałyśmy się udać z Córunią na odczulanie, umówiłam się z nią w kinie o 18.35. Melduję się przed kasą na 10 minut przed czasem, coby sobie zająć odpowiednio wygodne miejsce, a tu pan oznajmia hiobową wieść:
- Nie ma, skończyły się już miejsca na podłodze.
Ke?
Nosz. Ani kina ani Przyprawy? No bo to odczulanie potem. Wracać do domu? Toż za chwilę trzeba będzie znowu wychodzić. To może skoczę sobie na chwilkę pospacerować po ulubionym ostatnio Zabłociu? Podyrdałam więc na przystanek autobusowy. Dopiero po 5 minutach dotarło do mnie, że żadnym autobusem stamtąd na Zabłocie nie dojadę i że w ogóle należy się postukać w głowę. Postukawszy się, zmieniłam cel na skwerek z ławkami przed kościołem św. Szczepana, zwany szumnie placem Axentowicza. Przeczekam te 1,5 godziny.


Rozsiadłam się wygodnie, książka na kolanach i... próbuję czytać. Nie umiem, okazuje się. W żadnych takich parkach i innych. Bez przerwy coś na mnie spada z góry i muszę sprawdzać, czy to na pewno listek lub inny fragment gałązki czy też może tym razem jakiś ohydny robal.

Następnie na ławce obok, tak prycza w pryczę, przysiada się... Pan Siateczka. To taki pół-lump, który pojawia się na imprezach w Fabryce i zawsze szeleści siatką, co doprowadza innych do szewskiej pasji. O matko, myślę sobie, teraz się doczepi z konwersacją. No ale co będę udawać zaczytaną, odważnie podnoszę głowę i patrzę na niego, żeby mieć za sobą powitanie. Pan Siateczka równie uważnie patrzy na mnie... i nie mówi nic. No halo, może to ja mam pierwsza się odezwać? Sorry, ale mam już swoje lata i to mnie się należy kłaniać :) Nie wiem, czy Pan Siateczka w ten cichy sposób okazał swą delikatność czy też niedowidzi albo po prostu nie poznaje. Jego wzrok czułam na sobie cały czas, ale wróciłam do lektury i strzepywania śmieci. Nie na długo.

 

Oto NAGLE frufrufru zlatuje się chmara gołębi (jakiś tysiąc albo milion) i grupuje się na chodniku przede mną. Aż się obejrzałam za siebie, czy jakaś staruszka z chlebem z tyłu nie stoi. Nie. Po prostu Hitchcock: podchodzą coraz bliżej, okrążają mnie coraz szczelniej, jeden wskakuje na ławkę o 30 cm ode mnie i w ogóle nie reaguje na przepłaszające machnięcie ręką. Stoi, przekrzywia łeb i wpatruje się we mnie. Matko, zgroza! Zadziobią mnie kruki i wrony! Mam się zerwać z wrzaskiem i uciekać? Trochę obciach, inni dalej siedzą na swoich ławeczkach - fakt, że gołębie trzymają się od nich z daleka... może miejscowych nie ruszają? Bądź odważna, bądź odważna - powtarzam sobie mantrę... i wreszcie frufrufru gołębie odlatują, równie nagle jak się pojawiły. Oddycham z ulgą, że się nie zbłaźniłam ucieczką :)


Co by się tam dopiero działo, gdyby nie czuwał nad wszystkim ten krzyż?

[Koniec wakacyjnej relacji]

A teraz parę wakacyjnych zagadeczek:

JAK NAZYWAŁ SIĘ WCZEŚNIEJ TEN PLAC?
CO SIĘ TU MIEŚCIŁO PRZED JEGO POWSTANIEM?
W JAKIM KRAJU URODZIŁ SIĘ AXENTOWICZ?
JAKI FOLKLOR MALOWAL?
JAKIE TOWARZYSTWO ZAŁOŻYŁ?
A JAKIEGO BYŁ CZŁONKIEM?

Dodam, że nad wstąpieniem do tego ostatniego medytuję od ładnych paru lat. Regularnie pobieram kartę do wypełnienia, a potem dumam, czym ja godna?

 

Na poprzednie pytania prawidłowo odpowiedzieli: Jackuzzi, Saxony3, Bajjer i Nadjamfotos. Zabrakło tylko wytłumaczenia nazwy ul. Wałowej - otóż są dwie koncepcje: jedna mówi, że chodziło o obwałowania przeciwpowodziowe nad Wisłą, druga, że o wał linii kolejowej.

53 komentarze
anielka - 30/08/2009 21:44:02
szumnie, to plac jest teraz zwany Więźniów Obozów Zagłady... Tak, żeby miło sie siedziało. ;)
bronka13  - 24/08/2009 13:49:41
świetne foto. ;)
pozdrawiam.
bajjer  - 23/08/2009 8:17:56
No i mamy teraz siedzenie w domku ,to może jakaś ksiązka na dziś?Pozdrawiam :)
tartuffe - 22/08/2009 23:02:28
Widzę, że zapuściłaś się w (prawie) moje okolice. Zawsze podobała mi się okolica tego placu, mam na myśli tę międzywojenną willową zabudowę. A co do gołębi i lumpów, tego w Krakowie nie brakuje ;))
Photoblog.PRO saxony3  - 22/08/2009 22:40:21
W poszukiwaniach przeszkodziły mi sprawy absolutnie nie cierpiące zwłoki (w piątek, uwielbiam).
Znalazłam za to stronę o fortach Krakowa i będę zgłębiać, a co ;) WIęc nieśmiało, czy to były forty ;)

Tacy panowie Siateczki zawsze budzą u mnie niepokój (taki właśnie przed-konwersacyjny), ale jednoczesnie są jakimś niezmiennym duchem miasta. Pamiętam, jak po naszych ulicach krązył błękitnogarniturowy Pan Koscielny, podśpiewując "Kiedy ranne wstają zorze...".
nicodeme  - 22/08/2009 22:32:44
re: zawsze myślałam ze ucieknę przed tym by dać wplątać się w to samo, ale uczucie osamotnienia jest silniejsze ode mnie...
starsza  - 22/08/2009 21:22:23
Zasiedziałam się troszkę znowu u ciebie..........zaległości poczytałam....pozdrawiam ciepło i zmykam do następnego razu....miłej niedzieli życzę.
daro1101  - 22/08/2009 20:30:56
re. .... takie czasy... ;)
Dziś jest sobota. Jeszcze 3,5 godziny :D
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 22/08/2009 19:52:15
dzisiaj jest sobota czy niedziela, bo się pogubiłam?
sprawymiasta  - 22/08/2009 10:44:08
Jak będziesz w przyszłości wybierać się w moje okolice, daj znać (np. przy pomocy komentarza pod bieżącym moim zdjęciem).
sprawymiasta  - 22/08/2009 9:45:19
Na Zabłocie beze mnie?
Photoblog.PRO wiosnaa  - 22/08/2009 9:30:10
No i poczytalam sobie , oj fajowo piszesz.))))) widzialam te glolebie atakujace Ciebie.)))))

Co do ksiazek to powinni zrobic jak tutaj.. Szkola zakupuje i rozdaje i zabiera potem dla nastepnych.))) No ale pewnie kasa
panstwowa pusta ?? No ale jak przeliczysz te 300 na godziny
to nie bedzie tak duzo wiecej nic ten seans w kinie??
Oswiata gora...a Rodzice bula.))))

Miej mila sobote i nie martw sie za bardzo.. zyj i snij milo.))))
yankes44  - 22/08/2009 6:16:43
.
RE:
Rzeczywiście, całe swoje życie obracam się na Ochocie, jedyny wyjątek to 16 lat pracy na Woli. Ale tylko pracy.
.
yankes44  - 22/08/2009 6:15:13
.
Miejsc w kinie nie było, bo dawali popcorn za darmo.
.
Z tymi podręcznikami to naprawdę poszaleli. A gdybyś miała ze dwie córunie ? Podparte jednym synuniem ??
.
A te gołębie to były tresowane, byłaś w ukrytej kamerze. Nie spanikowałaś i numer się nie udał.
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
Photoblog.PRO deodatokrk  - 22/08/2009 0:50:45
Do Św.Franciszka też ptaki leciały, więc to tylko dobrze o Tobie świadczy. I nie tylko to. Dziękuję Ci za miłe słowa!
Photoblog.PRO maro  - 21/08/2009 22:17:06
ja nic nie wiem. Pozdrawiam!
hanja  - 21/08/2009 22:06:51
ptactwa to i ja się obawiam;)
danusius  - 21/08/2009 21:40:11
ja zawsze" uwazam" na golebie, bo raz mnie osral....I bron boze, nie dokarmiam!milego weekendu!
ampoule  - 21/08/2009 21:12:46
znaczy sie ciekawie :)
rrav  - 21/08/2009 18:28:11
Byłem w niedzielę w Lublinie i miałem tę samą sytuację - gołębie były tak odważne, że weszły mi nawet na buty, dobrze, że pamiątki nie zostawiły :P

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy