2009/08/19   

Wycieczka niezbyt udana

« następne   poprzednie »
Wycieczka niezbyt udana
Powiększenie
Kategoria:
Podgórze

Od dawna miałam zaplanowane, że w niedzielę o 19.00 stawiam się na pl. Bohaterów Getta na wezwanie Stowarzyszenia Podgórze.pl, coby uczestniczyć w spacerze LIBERATOR NAD ZABŁOCIEM. Przybywam punktualnie, zastaję 20-30 osób obsiadujących krzesła, widzę grupkę organizatorów stojącą pośrodku. Staję w pobliżu i ja i czekam, bo przecież już siódma, to nawet nie opłaci się książki wyciągać z torebki. Po 15 minutach (nogi mi wrosły nie powiem w co) wychyla się panienka i prosi wszystkich o podejście. Ludzie porzucają krzesła, otaczają ją kręgiem (no, wreszcie się zaczyna), żeby usłyszeć:
- Bardzo Państwa przepraszamy za to małe opóźnienie i prosimy o jeszcze chwilkę cierpliwości.
Ktoś pyta, ile potrwa wycieczka. Około 1,5-2 godziny. Aha. Po ciemku będziemy OGLĄDAĆ, dobra. Wszyscy znów się rozłażą. Stoję dalej, ale zaczyna mną już porządnie telepać. Co to za k.u.r.e.s.t.w.o jest, żebym ja, która przyszła punktualnie, wszędzie musiała czekać na spóźnialskich! Rozważam podejście do organizatorów i pogratulowanie im, w końcu większym lekceważeniem ludzi to chyba tylko PKP może się wykazać. Myślę sobie jednak: to w końcu miał być tylko letni spacer, więc wyluzuj kobieto. Nie. Nie potrafię. Luz kończy się u mnie tam, gdzie zaczyna się lekceważenie innych. Decyduję, że pieprzę Liberatora i wyruszam na własny spacer, ale nie chcę tego robić ostentacyjnie, więc poczekam jeszcze chwilę, aż wycieczka ruszy, a wtedy ja chyłkiem chyłkiem na tyłach skręcę w bok i już. O wpół do ósmej poruszenie wśród organizatorów: JEST, JEST, PRZYJECHAŁ. Kto? Oprowadzacz. Tłumaczy przez kilka minut, dlaczego się spóźnił, ale ja nic nie słyszę. Po prostu mamrocze coś, a plac ma to do siebie, że hałas samochodów wszystko zagłusza, to wie każdy, kto choć raz tam był. A więc świetnie wybrane miejsce zbiórki. No ale można było na krzesłach posiedzieć. Pytanie jest: czy jak coś jest robione społecznie, to oznacza przyzwolenie na bylejakość? Czy tylko za pieniądze można oczekiwać dobrej organizacji i szacunku dla uczestników? 
Oczywiście mój MISTERNY plan powiódł się, a jakże. Pan oprowadzacz zaproponował udanie się w kierunku Wisły, przeczekałam, aż wszyscy ruszyli i niby to od niechcenia dawaj w prawo, ku przejściu podziemnemu. Nagle słyszę za sobą tupot nóg. Odwracam się - pan zmienił plan i WSZYSCY idą za mną do tegoż przejścia. No, nie ma to jak dyskrecja i ulotnienie się po angielsku.
Zmarnowałam 1,5 godziny (dojazd + czekanie), ale cóż, nie byłam już w stanie iść z nimi, taki miałam nerw. Czułam, że tylko oddalenie się może mi pomóc w zapomnieniu doznanej zniewagi :)

A mój własny spacer powiódł ul. Dekerta, gdzie na miejscowym boisku chłopaki namiętnie grali w piłę, mimo że już prawie ciemno było. W kamienicy przy ul. Wałowej ktoś palił w piecu (coraz zimniejsze te wieczory), odkryłam, że Roman Kiełkowski, którego dwie książki bardzo cenię, też ma swą ulicę i wymyśliłam z mapy, że dojdę Portową do stopnia wodnego Dąbie, ale rozsądek i zapalone latarnie (aha, znaczy noc zapada) kazały mi jednak wrócić w bardziej cywilizowane okolice.

Co do klarysek: Saxony3 wymieniła troje świętych z czterech; na bramie oprócz Andrzeja, Klary i Salomei jest oczywiście również Franciszek, no bo co w końcu. Bajjer z kar wymieniła dietę o chlebie i wodzie, dodałabym jeszcze zamykanie w celi, odejmowanie welonu, odłączanie od stołu, a nawet odmówienie udzielenia rozgrzeszenia - wtedy mógł pomóc tylko biskup. Agusia030 i Saxony3 i Tomasz rozpracowywali funkcje sióstr, ale prokuratorki praw nikt nie zgadł - a ona po prostu zajmowała sie biblioteką i archiwum: pożyczała siostrom książki, wycierała kurz i tępiła myszy i mole :) a wrotnie zajmowała się wejściem dla służby, nie to co furtianka :)

To teraz tak:
Co symbolizują krzesła na placu Bohaterów Getta to wiemy - to pomnik upamiętniający mieszkańców getta, autorstwa Piotra Lewickiego i Kazimierza Łataka. A oto cytat z notatki skreślonej ręką naocznego świadka po wysiedleniu getta w 1943 roku: "Na Placu Zgody niszczeje nieprzeliczona ilość szaf, stołów, kredensów i innych mebli, przenoszonych już po raz nie wiadomo który z miejsca na miejsce". 
KTO BYŁ TYM ŚWIADKIEM?
JAKĄ WSPOMNIENIOWĄ KSIĄŻKĄ KIEROWALI SIĘ AUTORZY PROJEKTU PLACU? 
JAKI JESZCZE OBIEKT ZWIĄZANY Z HISTORIĄ GETTA JEST PRZY TYM PLACU?
CZEGO AUTOREM BYŁ ROMAN KIEŁKOWSKI?
DLACZEGO JEDNA Z ULIC NA ZABŁOCIU NOSI MIANO MYDLARSKIEJ?
A DRUGA ZWIE SIĘ WAŁOWA?

44 komentarze
gosc - 31/12/2010 15:50:11
Oczywiście warto jeszcze polecić wydaną ostatnio książkę pt. Plac Bohaterów Getta. Więcej o niej tu: www.krakowghetto.com
PODGORZE - 28/03/2010 15:16:46
No cóż prowadzący może się spóźnić, nawet jeśli termin jest ustalony rok wcześniej i nie jest to brak szacunku dla uczestników, ze strony organizatorów. Już były trzy takie spacery i tylko ten raz oprowadzający się spóźnił, oczywiście nie powinien, a jednak.... A spacer odbywa się wieczorem, bo Liberator został faktycznie w nocy i o takiej porze jest zupełnie inny klimat, a przede wszystkim zapalamy symboliczne światełka pod koniec spaceru i znacznie lepiej wygląda to wieczór. Zapewniam, że dr Wielgus jest największym ekspertem w kwestii zestrzelonych Liberatorów i trudno poprosić o pomoc kogoś innego. Zapewniam też, że organizatorzy poświęcają sporo czasu, w środku wakacji, żeby wszystko przygotować do tego spaceru. Wpadki, nie z naszej winy niestety się zdarzają i nic możemy poradzić. Po raz czwarty będziemy organizować taki spacer śladami zestrzelonego LIberatora 16 sierpnia 2010, ponownie wyruszymy z Placu Bohaterów Getta...
HartisPoli - 28/08/2009 11:28:39
Piękne zdjęcie... odbicie.
tartuffe - 22/08/2009 23:06:18
Świetne zdjęcie :) Wiele lat temu pracowałem na Zabłociu i codziennie przechodziłem ulicą Wałową. Pamiętam z tamtych lat taki jeden... ech, powtarzam się znowu. Starość chyba nadchodzi...
Photoblog.PRO deodatokrk  - 22/08/2009 22:06:40
Nie udało się, bo byłaś bez mojego towarzystwa, będąc w mojej okolicy!
sprawymiasta  - 22/08/2009 9:41:44
Uwielbiam Zabłocie.
yvonne2  - 21/08/2009 10:28:54
Ciekawa wycieczka, szkoda tylko, że taka obsuwa czasowa. Nie lubię marnować czasu w ytak głupi sposób jakim jest czekanie na spóźnialskich.


pozdrawiam
Leonardo - 21/08/2009 8:49:40
Wlasnie tam jade z miedzyladowaniem w Krakowie. Miejsca juz dawno zaklepane:-)
pozdrawiam z rozpedzonego pociagu:-)
ebe4 - 20/08/2009 22:13:26
fajne zdjęcie!!!
Ty to zawsze masz jakieś przygody;p
dowidzeniawszystkim  - 20/08/2009 22:12:13
Dokładnie :) Kocham jechać tamtędy, jak w tramwaju oświtla mnie słońce z tegoż pięknego luszczanego biurowca :)
Photoblog.PRO meteo4  - 20/08/2009 21:31:52
niech będzie też i ciepłe :) ...
aktod  - 20/08/2009 21:11:48
eee... ta wniosła naprawdę wiele... wręcz mogę powiedzieć, że ukształtowała :D

Tylko czy warto dwa razy wdepnąć w tę samą wodę???
brouillard  - 20/08/2009 12:22:13
ciekawe zdjęcie :)
tusienka  - 20/08/2009 12:15:38
Mnie też irytuje takie spóźnianie się na umówioną godzinę... Szału można dostać :/

Pozdrawiam serdecznie!! :)
Photoblog.PRO fotoedo  - 20/08/2009 10:48:21
Takie rozstawienie krzeseł kluczem do wyeliminowania ściągania od siebie na egzaminach ;-)
piatekwpracy  - 20/08/2009 9:21:54
re: mi sie wszystko podoba ;)
Photoblog.PRO wiosnaa  - 20/08/2009 9:05:24
Mila.. swietnie napisane.. ale przestan sie nerwowac byle czym!!!! Zdrowie swoje stracisz!!. No nie masz tych bialych nocy...to rozumiem Cie. Nie warto... nie naprawisz Swiata.!

A ta mala lokomotywka jest pucowana i odkurzana codziennie.)))) No cacko...!! Ktos mial dobry pomysl.))))

Miej fajny dzien bez nerwa.)))))
Photoblog.PRO spiegel  - 20/08/2009 8:53:57
thx;P
Photoblog.PRO spiegel  - 20/08/2009 8:01:34
mogę dodać?
yankes44  - 19/08/2009 21:09:40
.
W ostatni piątek każdego miesiąca, łącznie z zimowymi, zbieramy się pod Kolumną Zygmunta, gdzie rozpoczyna i kończy się Warszawska Masa Krytyczna.
Jeszcze nigdy, ale to nigdy, masa nie rozpoczęła się punktualnie o 18, zawsze jest planowe spóźnienie o 15 - 20 minut. I to nie organizatorzy nawalają, tylko czeka się na spóźnialskich. I to nie czeka grupka 20 - 30 osób, tylko 1500 - 2000. Bywały masy po około 3500 uczestników.
Więc proszę nie narzekać.
;-P
.
Wspomniałaś o Dekercie - który to ? Ojciec kupiec, czy syn biskup ? Obydwaj mieli na imię Jan.
Północna strona Rynku Starego Miasta nosi imię Jana Dekerta - kupca i Prezydenta Starej Warszawy.
.

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy