2009/08/09   

Jeszcze u Braci Kurkowych

« następne   poprzednie »
Jeszcze u Braci Kurkowych
Powiększenie
Kategoria:
Wesoła

Jestem zwarta i gotowa, makaron do sałatki się studzi, łazienka wypucowana, lniana sukienka odprasowana, nogi ogolone :) mogę ruszać w wielki świat... znaczy na lotnisko. Dimanche a' Orly :) Nie wiem doprawdy, czy tu wpadnę w międzyczasie, czy też się tak nagadam, że już mi się więcej nie będzie chciało... Tylko Córunia coś nudzi, że ona przecież MUSI siedzieć po nocy przed kompem (o tym, jaki w związku z tym ustawiła sobie opis na gg, lepiej nie mówić) i że jak to tak, jak ona ma głowę myć i w ogóle. W sensie, że u nas nie ma tak jakby osobnych pomieszczeń... takie open space mamy, ulubiony model przestrzeni biurowej nowej Derechcji. Fakt, jak burzyłam ściany, akuratnie mieszkałam sama, dopiero potem się jakoś tak porobiło, a ścian, jak nie było, tak nie ma. Żyjemy sobie na kupie, model radziecki :)

Na kupie też stanęli na podium: Czarnainez, Cecora20, Nadjamfotos (nader obszernie sie wypowiedziawszy), Przewodnik i Jitka.
Domówienia wymaga kwestia Ogrodu Strzeleckiego. Istotnie tak mieszkańcy Krakowa zaczęli nazywać ogród zaraz po przejęciu go przez Towarzystwo Strzeleckie. Ale pierwotnie nosił on miano Ogrodu Steinkellerowskiego.
Był to duży teren leżący między dzisiejszymi ulicami Lubicz, Bosacką, Topolową i Rakowicką. W pierwszej połowie XIX wieku zarówno ogród jak i stojący w nim dwór należały do rodziny Steinkellerów.
Niejaki Piotr Antoni Steinkeller był znanym kupcem i przemysłowcem. Od 1818 roku kierował rodzinną firmą - w zakresie handlu korzennego. Dzierżawił też monopol solny w Krakowie. W 1826 roku przeniósł się do... Warszawy... no tak, to popularny kierunek... i tam założył dom handlowy. Był inicjatorem budowy pierwszej linii kolejowej w Królestwie Polskim!
A w roku 1838 uruchomił regularne połączenie między Warszawą a Krakowem - wykorzystując produkowane w swoich zakładach na Solcu powozy - zwane właśnie steinkellerkami. Były to małe dyliżanse, zabierające poza przesyłkami pocztowymi kilku pasażerów wraz z bagażem. Te dobrze resorowane pojazdy zapewniały pasażerom wygodną podróż z maksymalną prędkością 18 km/h. Pocztylion obwieszczał przyjazd i odjazd dyliżansu grą na trąbce, czego pamiątką jest stosowanie znaku trąbki przez wiele poczt. Steinkellerki przetrwały na terenie zaboru rosyjskiego do początków XX wieku dowożąc pocztę i podróżnych do stacji kolejowej, co było przejawem integracji różnych środków transportu.
A sam Steinkeller po pożarze zakładów wrócił do Krakowa :)

Mam problem z tym, co na zdjęciu dzisiejszym i poprzednim. Jakoś nie mogę znaleźć, co to jest. W internecie wyszukałam informację, że wzdłuż muru od ulicy Bosackiej rozciągała się odpowiednio zabezpieczona strzelnica, zakończona bramą zwieńczoną kurem. I to by na taką bramę mogło wyglądać, zwłaszcza, że widać wzmiankowanego kura. Natomiast w albumie "Kraków i jego Bractwo Kurkowe" mamy akapit poświęcony dziejom Celestatu pod koniec XIX wieku. I oto:
Z końcem XIX wieku bracia przystąpili do parcelacji Ogrodu Strzeleckiego, w wyniku której powierzchnia uległa zmniejszeniu o połowę. Związane to było z planami nabycia przez Towarzystwo nowej posiadłości, gdzie indziej miano wznieść nową strzelnicę, podczas gdy Celestat miał nadal pełnić funkcję reprezentacyjnej brackiej siedziby. Do realizacji tych planów ostatecznie nie doszło, ale tymczasem na sprzedanej części, oddzielonej od ogrodu nowo wytyczoną ulicą, powstawać zaczął od południa kwartał kamienic czynszowych, zaś od północy rezydencja rodziny z Podola.
Dalsze zmiany dotyczyły zabudowy w zachowanej przez Bractwo pozostałej części ogrodu. U schyłku XIX stulecia wzniesiono w jego północno-zachodnim narożu stojącą do dziś kamienicę czynszową - obecnie mieszczącą biura Bractwa.

Byłabyż to właśnie ona? Bo to, co widzimy na poprzednim zdjęciu, to widok od strony ogrodu, a od ul. Topolowej rzeczywiście jest budynek (widać go trochę dzisiaj), gdzie na parterze mają jakiś wyszynk. Czy dobudowano tę kamienicę do dawnej bramy?
Jest to zagadka dla mnie, a teraz pytanka dla Was:
JAK NAZWANO TĘ NOWO WYTYCZONĄ ULICĘ I DLACZEGO WŁAŚNIE TAK?
JAK NAZYWAŁA SIĘ RODZINA Z PODOLA?
CO W JEJ SIEDZIBIE FUNKCJONOWAŁO PO II WOJNIE?

Zaraz jeszcze coś domyślę.

37 komentarzy
rrav  - 13/08/2009 23:22:20
Albo model Biskupin :P
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 13/08/2009 11:10:33
już się nie da, już zastawione wszystko półkami na książki na wymiar :)))
babciabezmohera - 11/08/2009 12:27:10
p.s. A co się zburzyło, odbudowac można- o ile , oczywiście, taka wola właścicielki. Teraz ścianki gipsowe stawia się ekspresowo a są lekkie, łatwe i przyjemne, i do bezproblemowego ponownego wyburzenia, gdy się znudzą. ;)
babciabezmohera - 11/08/2009 12:20:41
Architektoniczne cudeńko widzę!
A otwarte przestrzenie domowe u mnie chyba by się nie sprawdziły... Miłego spotkania psiapsiółkowego Ci Zyczę!
yankes44  - 11/08/2009 4:46:02
.
Jak widać na załączonych fotkach, my mamy dwa kościoły pod tym samym wezwaniem....
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
rustin  - 10/08/2009 22:51:39
Nie, ale miał w nazwie rustin :) Pozdrawiam
danusius  - 10/08/2009 20:41:23
tak to juz jest, jak goscie przyjezdzaja:) ja czekam na kolege z Berlina, ktoremu sie spoznil samolot i nawet jeszcze nie wiem, czy juz wyruszyl, czy nie. Poza tym, nie mam pojecia czy bedzie u mnie nocowal, czy nie...ah! Goscie!
treemagnolia  - 10/08/2009 19:12:41
uściski zostawiam
i zabieram się za lekturę
tak słabo znam Kraków_nie mam szans w konkursach:(
proszę coś dla wyrównania szans ..;-D
papafaraon  - 10/08/2009 16:28:58
Jako staremu centusiowi, żal było 2 złotych, aby to sprawdzić.
nadjamfotos  - 10/08/2009 12:43:10
A dla kogo Ty to mieszkanie tak pucowałaś?
Jakaś ważna państwowa wizyta na najwyższym szczeblu?
(No czytałam, czytałam, ale kto to jest PSIAPSIÓŁA?)
starsza  - 10/08/2009 10:46:19
Minęło mnie kilka notek ....wiec kochana muszę się cofnąć do tyłu bo nie wiem o co biega z tym przyjazdem...............miłego poniedziałku lece czytać.
Photoblog.PRO saxony3  - 10/08/2009 9:00:17
re: a owszem, łaziło się, aczkolwiek z pełną rozwagą ;)

Gdybym miała pełnić straż, komplecik by pewno wytrzymał, a ja prócz przemieszczania się, jeszcze pląsy i tany weselne poczyniłam ;)
Photoblog.PRO wiosnaa  - 10/08/2009 8:40:16
no ja bym poprostu udusila taka!!!!))))))))))))

Smacznego wiec zycze...i teraz zalapalam dlaczego to lotnisko. Ale ze mnie bystrzak. hahaha.

Photoblog.PRO wiosnaa  - 10/08/2009 8:35:16
ooo dzieki !!! Ranny ptaszek jestes.))))

Duzo tych Lwow w mojej Rodzinie.)))))

Pozdrawiam serdecznie.
Photoblog.PRO romanratka  - 10/08/2009 8:30:12
Bardzo fajnie czyta się o ogolonych nogach.

Pozdrawiam.
treemagnolia  - 10/08/2009 8:22:57
re: a ja myślałam, że oryginalne zdjęcie robię:)
haha_żaruję - oczywiście.
Mam kilka kolejowych zdjęć_taka mała zmiana...na chwilę ;p
pozdrawiam !!!
1964zdebek  - 10/08/2009 8:20:09
re:na początku też byłem zaskoczony :))
1964zdebek  - 10/08/2009 8:19:15
re:W1589 roku w miejscu starej drewnianej twierdzy został zbudowany zamek renesansowy przez Jana młodszego z rodu Żerotinów. Oryginalne meble, obrazy, dywany, które zostały zachowane prawie że w niezmienionym stanie świadczą o żywocie starych morawskich szlacheckich rodzin z 16. wieku. Zamek został przebudowany w 17. wieku i poszerzony francuskimi ogrodami.
1964zdebek  - 10/08/2009 8:16:46
re:ale kościołem nie jest i nie był :))
bajjer  - 10/08/2009 6:35:40
Szkoda ,ale co tam ważne żeby wasze spotkanie było miłe :),miłego dnia :)

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy