2009/07/21   

Notka na luzie

« następne   poprzednie »
Notka na luzie
Powiększenie
Kategoria:
Podgórze

I znowu pojechałam na Przyprawę nieprzygotowana. I znowu mam się z pyszna. Otóż w okolicach południa stwierdziłam, że uwaga uwaga temperatura odpowiednia, ani nie leje ani nie praży i można by się gdzieś przejechać. Uzgodniłam z Córunią kwestię obiadu (może go nie być), ugotowałam ziemniaczki na kolację, coby je podać odsmażane z cebulką i stopionym żółtym serem (ach, jakież to odchudzające), udałam się do sklepu po kefir (ten to już na pewno odchudzający, tylko w zależności czy jednodniowy czy trzydrzwiowy), a następnie rozłożyłam mapę i zaczęłam kombinować, gdzie by tu. Ponieważ następnego dnia (czyli na dziś) była już zaplanowana Przyprawa do Kobierzyna, spojrzałam mimochodem w te okolice i stwierdziłam, że na pewno nie zdołamy zahaczyć o cmentarz w Borku Fałęckim, więc tym razem pojadę właśnie tam. A z cmentarza - na Kliny Borkowskie. Albowiem pamiętałam, że gdzieś tam Stanisław Lem mieszkał. Zajrzałam jeszcze do książki telefonicznej, gdzie były dwa takie nazwiska przy ul. Narwik - a Narwik właśnie na Klinach. No to sobie myślę - rozpoznam Ten Dom! No gdzież nie rozpoznam!

 

Taaaaaa. Jasne. Przeszłam Narwik wzdłuż i wszerz, jakbym była co najmniej strzelcem podhalańskim, a tu nic. Nic mnie serce nie tknęło. Tylko przejechał wolniutko radiowóz, a panowie policjanci aż wychylili się do przodu na samą szybę, żeby mi się dokładnie przyjrzeć. Faktycznie, okolica pozbawiona spacerowiczów, zwłaszcza uważnie lustrujących poszczególne domy.

 

- Gdzieście byli, jak w forcie uciekałam? - pomyślałam rozgoryczona. Albowiem pół godziny wcześniej podjęłam ryzyko obejrzenia pobliskiego fortu Borek. Tablica ostrzegawcza, że zabytek i że niebezpiecznie, zachować ostrożność, owszem, dała mi do myślenia. Że niebezpieczni mogą być tylko ludzie i być może czają się tam jakieś lumpy z flaszką. Więc tak tylko rzuciłam okiem i wycofałam się, zwłaszcza, że nawet samochód jakiś tam stał. Wracając ku ulicy zobaczyłam, że na wzniesieniu naokoło fortu jest ścieżka, i w lewo i w prawo. To, myślę sobie, obejdę go i zobaczę z góry przynajmniej. I ruszyłam w lewo. Drzewa, krzaczory, po jednej stronie głęboka fosa, po drugiej - nie widać, a droga tylko przed siebie. To idę, idę, im dalej w las tym więcej drzew, a tu nagle słyszę jakieś trzaski, jakby gałązka pod czyimiś nogami - no oczywiście! Ktoś mnie zauważył wchodzącą w krzaki i teraz za mną idzie i mnie dorwie (przypuszczeń, PO CO, wolałam nie snuć, oj, różne są możliwości, najprostsza taka, że wyrwie mi plecak, pchnie mnie do fosy i tyle go widzieli... i całe 40 zł jego!). Jedyna droga - przed siebie! W końcu okrążę ten fort i wyjdę na ulicę! Więc prę! A tu coraz gęściej i droga wydaje się nie mieć końca! A tu przecież wszędzie kleszcze czyhają! A tu nagle - pokrzywy zastępują mi drogę! W braku maczety posłużyłam się plecakiem. A tu nagle - na ścieżce siedzi kot i zajada jakieś smakołyki z... trzech naczyń, w tym takiej salaterki na kilka rodzajów sałatek! A tu nagle - po prawej kilkanaście uli! No tak, jestem zgubiona, teraz mnie pożądlą i po ptokach! Nadludzkim, powtarzam - nadludzkim wysiłkiem dotarłam do końca tej upiornej dróżki i wyrwałam się na ulicę, nota bene Forteczną. Nigdy więcej!
Znaczy sama nigdy więcej :)

 

I po takich przeżyciach wracam do domu i odpędzam Córunię na chwilę od kompa i wrzucam na google STANISŁAW LEM KLINY i cóż dostaję? Hasło na Wikipedii, gdzie podany jest NUMER DOMU PRZY UL. NARWIK.
Nosz!
I teraz muszę tam wrócić, skoro już wiem, gdzie. Jak będą ci sami na patrolu, to mnie niewątpliwie zaproszą do radiowozu.

Teraz pytania. Zaocznie tak, o Lema właśnie.
KIM BYŁ LEM Z ZAWODU? NO, Z WYKSZTAŁCENIA :)
GDZIE PRACOWAŁ?
OD TŁUMACZEŃ NA JAKI JĘZYK ZACZĘŁA SIĘ JEGO KARIERA W ŚWIECIE?
GDZIE ZOSTAŁ POCHOWANY?
JACY PISARZE SPOCZYWAJĄ NA TYM SAMYM CMENTARZU?
CO NAZWANO JEGO IMIENIEM?
KTO BYŁ JEGO WIELKIM PRZYJACIELEM I JEDNOCZEŚNIE SĄSIADEM NA KLINACH?

No i - ha ha - GDZIE LEM SPOTKAŁ NAJWIĘCEJ IDIOTÓW?
:)

Podium: Ata0904, Prooban i Bzapiski. Mnie pozostaje tylko dodać, że Mama Kydryńska była nauczycielką w tej samej szkole, co pani Irena Szkocka. Do domu przy ul. Księcia Józefa 55a wrócimy, bo przecież mieszkał tam Andrzej Wróblewski.

PS. Borek Fałęcki jest w Podgórzu, a na zdjęciu też Podgórze widać, ot, cały związek :)

64 komentarze
yankes44  - 27/07/2009 18:08:03
.
No....
Już myślałem, że zapytałaś o dom Lema, tych policjantów oczywiście...
Choć nieraz ja sobie robię jaja - jak widzę "patrol pieszy", udaję "niemca" i pytam o ulicę albo jakieś charakterystyczne miejsce, czy biuro, przychodnię, urząd... cokolwiek. Oczywiście TO znajduje się w odległości najwyżej 300 metrów... Jeszcze NIGDY nie usłyszałem dobrej informacji...
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
Co tam 40 zł, co tam plecak, co tam CNOTA - aparatu szkoda !!!
.

treemagnolia  - 24/07/2009 10:57:14
czy sąsiedem był profesor Jan Błoński ???
Photoblog.PRO saxony3  - 24/07/2009 8:47:54
aa, no i czekam z niecierpliwością na zdjęcie i relację z udanej wyprawy na Narwik ;)
Photoblog.PRO saxony3  - 24/07/2009 8:46:22
No i umknęły mi z przyczyn technicznych zagadki lemowskie. A właśnie solennie, po dłuuugich podchodach, zabrałam się za "Dzienniki gwiazdowe".

Co do pierwszych tłumaczeń to pewnie będą przekłady na język ówczesnego wschodniego sąsiada?

A "W stronę Pysznej" cudnie się pochłania, choć przypadkiem doczytałam, że autor pominął w tym wydaniu nieżyjącą już współautorkę Wandę Gentil-Tippenhauer. Cóż, taka przewaga żyjących...

pozdrawiam :)

ps. a teraz będę szukać Orbitowskiego, bo pamiętam, że w NF spodobał mi się bardzo
starsza  - 24/07/2009 2:05:57
Pozdrawiam nocką.............
sprawymiasta  - 23/07/2009 23:46:33
Żeńska architekt ma figurę, na której worek tekstylny dobrze leży. Mówi, że ma zwyczaj biegać po schodach ruchomych pod prąd.
przewodnikpokrakowie - 23/07/2009 22:15:13
he he
tego nie znałam
ino "Tracę ciepło" czytałam :)

no i stanowczo mam lepsze wrażenia z kontaktów z paniami bibliotekarkami :)
ultramarina - 23/07/2009 21:37:39
Tak, rajska Rajska...

Łukasz Orbitowski "Bibliotekarki, bibliotekarki" (przepraszam, że tak obszernie, ale może było warto :))

cyt:
Pisanie pracy, bez względu na temat jest zawsze proste, jeśli ma się książki. Ich zdobycie stanowiło główne utrapienie. Poranek rozpoczynałem od wizyty w bibliotece na R. Za dziesięć dziewiąta wychodziłem na spokojny spacer Karmelicką i miałem czas dokładnie na papierosa. Zapalałem go przed domem, a niedopałek nieodmiennie lądował w doniczce, przed drzwiami biblioteki. W ciągu roku odwiedziłem R. około dwustu razy, przez trzy lata zebrało się sześćset wizyt. Prowadzi to do wniosku, że swoją obserwację mogłem poczynić wcześniej.
Korzystałem głównie ze zbiorów czytelni, na pierwszym piętrze nowoczesnego budynku. Wypełnionymi przeze mnie rewersami można by wybrukować wszystkie ulice Krakowa. Kserowane książki przykryłyby miasto papierowym kurhanem. Walczyłem niczym Samson, mając upór i bezczelność zamiast oślej szczęki, a miejsce tysiąca Filistynów zajęły bibliotekarki. Tabuny bibliotekarek. Straszne, straszne kobiety. […]
Spierałem się o karty do ksero, które miały po dziesięć impulsów, i trzeba było je napełniać w nieskończoność podczas kserowania książki, która przypadkiem miała stron więcej niż dziesięć. […] Pojąłem, że wyprawa do magazynu jest najeżona takimi niebezpieczeństwami, że poszukiwanie Złotego Runa to małe piwo.
przewodnikpokrakowie - 23/07/2009 21:27:01
boleści to ja bym dostała na myśl, że przyszłoby mi przeczytać 960 notek :)))

a jeśli chodzi o krakowskie adresy literackie, to polecam Czytelnię Bibliograficzną w bibliotece na Rajskiej
mają tam mnóstwo teczek z wycinkami z prasy o poszczególnych pisarzach
skarby tam można znaleźć :)
ultramarina - 23/07/2009 21:20:54
Bardzo dziękuję, czyli trza się za górkę pofatygować, pokręcić się przy domu Lema (w którym miałam wielkie szczęście się kiedyś znaleźć!) i popytać lud tubylczy :)

czytam Pani bloga od niedawna, jest fantastyczny - boleści dostaję na myśl, że mogę nie dać rady przeczytać tych kilkuset archiwalnych - bo bardzo interesują mnie krakowskie adresy literackie - wszelkie!
przewodnikpokrakowie - 23/07/2009 20:49:34
trzeba oczywiście zlikwidować spację w linku

ja nie wiem, swoją drogą, co PB na tym zależy, żeby nie można było podawać linków w komentarzach :(
przewodnikpokrakowie - 23/07/2009 20:48:17
=> Ultramarina
"Przeciwnie, wiedziałem przecież, że na naszym osiedlu dwa domy dalej mieszka Jan Błoński, profesor literatury, który dla mnie był po prostu wysokim panem o nieco piskliwym głosie, panem zupełnie nieszkodliwym, w przeciwieństwie do swojej żony, która kilkakrotnie udowadniała mojej matce, że odpowiednie zatkanie malcowi nosa połączone z żelaznym uściskiem za głowę pozwala wlać w niego każde, nawet najbardziej paskudne lekarstwo."
http://solaris.lem.pl/o-lemie/artykuly/60-artykuly/262-ojciec

Takie to brutalne metody pediatrów :)

A wracając do kwestii adresu prof. Błońskiego - można dedukować, że albo 25 albo 17
no, chyba, że po przeciwnej stronie :)
ultramarina  - 23/07/2009 19:54:03
CZY KOMUŚ Z WAS JEST ZNANY NUMER DOMU PRZY ULICY NARWIK, W KTÓRYM MIESZKAŁ JAN BŁOŃSKI???
leonardo  - 23/07/2009 15:03:35
Za późno :)
ascaro - 23/07/2009 14:08:26
Odpowiedzi na pytania już są - ja dodam tylko, że Stanisław Lem, mieszkał vis a vis mojego znajomego, gdzie nie raz urządzane były dzikie libacje. Jakież było moje zdziwienie, gdy któregoś poranka, ujrzałem głowę Lema wychylającą się przez okno. Nie mogłem sobie odmówić i grzecznie mu zasalutowałem - odpowiedział miłym, starczym uśmiechem.
Zaś oe jego śmierci, i złożenia na cmentarzu na Salwatorze, każda wizyta na kopcu Kościuszki obowiązkowo ma w planie jedno piwo na piaskowcowym nagrobku Lema.
przewodnik  - 23/07/2009 10:22:22
Zapomniałem juz jak tutaj było fajnie :P Cześć :-)
treemagnolia  - 23/07/2009 8:28:21
ja tylko pozdrowienia zostawiam i zaległości w czytaniu nadrabiam:)
hanula1950 - 23/07/2009 8:19:50
Ten czeski film był rewelacyjny. Ja zresztą bardzo lubię czeskie kino.
ampoule  - 22/07/2009 22:24:46
taki spontan fajna sprawa...a kolacyjka mmm :D
aktod  - 22/07/2009 21:50:45
eee dziś też były spacery... tylko po górach... dziś... a jutro bieganie i załatwianie...

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy