2009/05/09   

Parcele i wino

« następne   poprzednie »
Parcele i wino
Kategoria:
Wola Justowska

Opowieści z fabryki
Piątek, w przeciwieństwie do reszty tygodnia, był bardzo spokojnym dniem, bowiem Derechcja wyjechała służbowo. Przy tej okazji zmieniliśmy fabrycznego taksówkarza. Pan, z którym współpracujemy od ładnych paru lat, zażądał 1300 zł za odwiezienie Derechcjowego tyłka do Książa. Wówczas nasz Rachunkowy zadzwonił do pana, który jeździł dla nas parę lat temu, i okazało się, że u niego wycieczka ta będzie kosztować 800 zł. Ja co prawda wyraziłam przypuszczenie, że może to Polonez, ale zostałam wyśmiana. Ciekawe, czy nowy (stary) taksówkarz zapytał, gdzie dokładnie ma pojechać, bo poprzedni zawsze udawał się do Sekretary po dokładne namiary, nauczony doświadczeniem pierwszej wycieczki, kiedy to Derechcja kazała się zawieźć do Olkusza. Na miejscu pyta, gdzie teraz, i słyszy:
- Yyyyy, I don't know, YOU DON'T KNOW???
Pytali policję, gdzie się odbywa koncert - policja olkuska jakaś nie zorientowana w muzykaliach... w końcu taksówkarz dzwonił na komórkę do Rachunkowego i się dowiedział. Gdyby dzwoniła Stara, oczywiście nikt by nie odebrał :)
Swoją drogą, Derechcja oczywiście sprowadzając swój majątek ruchomy do Krakowa przywiozła również samochód, ale gdy wreszcie po 2 miesiącach podjęła odważną decyzję JADĘ DO IKEA - wtarabaniła się w autobus. Było to w weekend i naturalnie nikt z nas nie odpowiadał na jej rozpaczliwe telefony. W końcu zlitował się nad nią kolega Artystyczny i pojechał na miejsce wypadku tłumaczyć rozmowy z policją. Wówczas to oniemiał po raz pierwszy. Policja zażądała dokumentów, a Derechcja na to:
- Ależ ja nie noszę przy sobie dokumentów, żeby mi nie ukradli. Trzymam w domu w sejfie.
Nastąpiła więc wycieczka z policjantami do domu. Nadmieniam, że w skład tych dokumentów wchodzi również prawo jazdy. Ach, gdyby nie te niebieskie tablice rejestracyjne...

Opowieści z Woli Justowskiej
20 września 1960 pisał prof. Karol Estreicher Jr w Dzienniku wypadków:
Grodzę siatką ogród. Dokupiłem sąsiednią parcelę - jeszcze w październiku 1955 roku - od niejakiego Okrutniewicza. Ten wziął parcelę naprzeciwko, opuszczoną po Smoluchowskiej. Smoluchowska dostała parcelę, nawet większą, po Bzowskim. Bzowski wziął parcelę koło mnie i mnie ją za 50 tys. odstąpił.
Wszedłem w posiadanie tej parceli dość krętą drogą. Ale trzeba było zająć parcelę po Smoluchowskiej (wdowa po profesorze - dzieci w Stanach Zjednoczonych), bo groziło przeprowadzenie przez nią ulicy. Zajęcie przez Okrutniewicza i ogrodzenie parceli tę możliwość odsunęło. Smoluchowscy mają parcelę nawet większą. Inna rzecz, że nie zgłaszają do niej pretensji, ale mogą to zrobić w każdym momencie.

Trochę skomplikowana sprawa ta własność ziemska. Swoją drogą jestem ciekawa, ilu z dawnych właścicieli przetrwało do dziś w tym miejscu. Na miejscu dawnego ogrodu Profesora stoją już nowe domy...

 

Pytałam poprzednim razem o ulubione zajęcie Profesora w willi na Woli. Otóż była to produkcja win i nalewek.
Rok przeszły (1960) był wyjątkowo brzydki. Lało przez całą wiosnę i lato. Powodzie, zimno. Owoców mało. Z żoną nie mieliśmy czasu ani ochoty robić wina. Na sierpień 1960 pojechałem do Niemiec Wschodnich i tam w Erfurcie, w małym sklepiku, zobaczyłem na wystawie drożdże, które kupiłem (3 paczki). Ponieważ zapas win kończy się w piwnicy, więc w styczniu 1961 przystąpiłem do roboty. Mam już dużą wprawę w robieniu wina i używaniu potrzebnych do tego naczyń.
To wino czerwone szczególnie smakuje Zdzisławowi Pabisiakowi, sąsiadowi o miedzę od lat dwóch. Pabisiak obok wystawił sobie mały dom z pracownią i często do nas zachodzi pogadać. Wino lubi. Wino jest mocne, łatwo upija. Stoi długo i temu przypisać trzeba moc.


No i mamy dzisiejsze zagadki:
KTO TO ZDZISŁAW PABISIAK?
Profesor pisał o nim z wielką wdzięcznością. GDZIE RAZEM PRACOWALI?
CZEGO AUTOREM JEST PABISIAK?

Nadjamfotos bardzo sprytnie wyszukała w necie sąsiada Mołodeckiego oraz tytuły sztuk teatralnych, napisanych przez Karola Estreichera Juniora i informacje o rodzinnych tradycjach teatralnych.

54 komentarze
wojkrysztoforwppl - 30/03/2010 0:52:57
Pabisiak to wielki artysta. Tworca obrazów w Collegium Maius. Niedawno zmarł. Był tytanem pracy.
nikolaj01  - 23/05/2009 23:42:12
sami pasjonaci... za mądre jeszcze dla mnie... pozdrawiam ;)
miłośników Krakowa... ja znam tylko Cracovię ;) i w czerwcu Was odwiedzę... co i jak wkrótce na moim blogu
wolland  - 23/05/2009 11:17:39
Hej... to jest koło sarniego uroczyska? Na rowerze tam śmigam. ;)
masterp  - 12/05/2009 15:22:03
oj jakiś przestój w dodawaniu zdjęć :p
Warszawa78 - 12/05/2009 11:25:30
Fajna chata na zdjęciu :)
papafaraon  - 11/05/2009 22:59:33
A to już są przypadki indywidualne.
jackuzzi  - 11/05/2009 14:56:09
Nadmienię, bo chyba nie zostało to ujęte, że Pan Pabisiak stworzył także polichromię w oratorium Sióstr Augustianek, w kaplicy św. Moniki znaczy się... :) pozdrawiam!!!
d0lphin  - 11/05/2009 9:14:55
re:
Ale bratki to chyba u Ciebie rosna juz, prawda? ;)
botticelli  - 11/05/2009 1:15:26
Mam nadzieję,że Mickiewicz i to przeżyje ;-)
Dodaje przewodnika po Krakowie do znajomych FB.
Świetne fotki,teraz wiem, co warto jeszcze oglądać, także w moim kochanym Krakowie.
Miasto,które darzę szczerym sentymentem i za każdym razem, kiedy tam wracam,czuję się o jakby bogatszy o wyjątkowy klimat tego miasta. Pozdrawiam :-)
ebe4 - 11/05/2009 0:18:00
jakoś wątek córki śledziłam u ciebie, ale dopiero teraz sczaiłam o co chodzi z tą fabryką;)
danusius  - 10/05/2009 23:58:10
Nasz Profesor już w powaznym wieku byl-76 lat, ale dzis ludzie 100 dozywaja....
polonistkaee  - 10/05/2009 19:28:37
Ile ja się moę dowiedzieć o Estreicherze........ :)
papafaraon  - 10/05/2009 17:23:18
Tak, są urocze.
nadjamfotos  - 10/05/2009 13:53:31
Re. Oczywiście, że się "zobaczymy"
mgnienia  - 10/05/2009 12:24:58
Rozumiem" w temacie różu"..;> ale to wydanie od zawsze mi sie podoba.
Lubie też róż w ...pęku pąsowych róż :o)
Chyba jesteśmy mało kobiece, wiesz?...przeciez te słodkie landryneczki sa takie zwiewne..nie?
No nieeee :o)
Photoblog.PRO chodor  - 10/05/2009 12:23:46
Re: Niestety tylko na moim PB muszą się dzielić, ze względu na ograniczoną ilość możliwych kategorii (12 - nie wiem skąd m to się wzięło?).


;-)))
martinirosso  - 10/05/2009 12:15:11
te zagadki to niestety nie na moją godną pożałowania wiedzę... ale czytam z ciekawością :)

re: cyklu "Przyślę panu list i klucz" nie czytałam i nie znałam, ale sprawdziłam, czym to się je i chyba powinnam zapoznać się bliżej :) mimo wszystko nie powinnam jednak czytać kilku rzeczy na raz, bo mam zawsze wyrzuty sumienia, że którąś z lektur zaniedbuję, np. "w cieniu zakwitających dziewcząt" Prousta czytam już chyba trzeci miesiąc i skończyć nie umiem... dziękuję za literack trop i serdecznie pozdrawiam! :)
sprawymiasta  - 10/05/2009 12:09:15
Starzy pracownicy lecznicy mowia, ze jeszcez w latach 80. budynki folwarku (tak mowia na te czesc kompleksu szpitalnego) sluzyly za chlewnie. Teraz stoja puste. Moze odglosy swiniobica byly zbyt szokujace dla wrazliwszych psycholozek.
Photoblog.PRO kamilam  - 10/05/2009 11:24:10
pozdrawiam niedzielnie :)
Photoblog.PRO deodatokrk  - 10/05/2009 10:39:55
Re; Tak, ten pomysł z Laskiem Mogilskim też bardzo mi się spodobał, ale i to, co już zaliczyłaś, czyli forty w Twojej okolicy. Ale jutro mam dreptanie z ósemką ludków, więc oszczędzam się dziś:)))

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy