2009/03/27   

Marzec 1968 w Krakowie

« następne   poprzednie »
Marzec 1968 w Krakowie
Powiększenie

Jak nie urok, to wyżymaczka. W poniedziałek wróciłam grzecznie z fabryki do domu, a tu Chłop zapodał mi wytwór rąk teściowej czyli pieczeń z makaronem. Miałam co prawda swoje kotlety z niedzieli, ale żeby nie było, żem chamka, zjadłam posłusznie, co dano. Schody zaczęły się około 23.00, kiedy to sąsiedzi - jak sądzę - słyszeli, co mi się w brzuchu dzieje. Około 4.30 wtorkowym świtem ruszyłam do ataku na WC, o 7.00 ponownie i tego się już trzymałam. Fabrykę zawiadomiłam, że mam grypę żołądkową i żeby się walili CHWILOWO. Z tą grypą to chyba nie do końca jest prawda, bo potem już oderwałam się od miski... mojej stalowej miski... w której niegdyś, dawno dawno temu, rosło ciasto drożdżowe (wiem, że nikt mnie o to nie podejrzewa, ale kiedyś piekłam, tak!), a obecnie miska jest moją najwierniejszą przyjaciółką, jest ze mną każdej globusowej nocy i myślę, że zacznę z nią chodzić do pracy. Ale od kibla oderwać mi się trudno do tej pory i tak sobie myślę, że zjadłabym już coś, w końcu od poniedziałku minęło parę dni... Zajrzałam do netu, ale jak zobaczyłam przepis na kleik ryżowy (2 łyżki ryżu na 4-5 szklanek wody i gotować GODZINĘ), to wymiękłam. Chyba ich porąbało. I co jeszcze. Może wezmę kopę jaj i dwie dziewki posadzę do ucierania, skoro Wielkanoc za pasem. Kupiłam sobie w sklepie produkty dla niemowląt w proszku, co to je wystarczy wymieszać z podgrzanym mlekiem, i spożyłam dwukrotnie. Noc nie była najciekawsza. W związku z tym dziś w robocie kuruję się Pepsi i na razie działa. Co nie zmienia faktu, że jestem KURNA głodna. I jak ktoś twierdzi, że głodówki są OK i ma się po nich rozjaśniony umysł, to HALO.

 

My tu sobie pitu pitu, a marzec się kończy. I rocznice nam przepadają.

Na wieść o manifestacjach studenckich w Warszawie, które miały miejsce w pierwszych dniach marca 1968 roku, ruszył też Kraków. W samo południe 11 marca pod pomnikiem Adama Mickiewicza zgromadziło się około 200-300 studentów, którzy wznosili okrzyki "Niech żyją Dziady!" Ale po południu, gdy w auli Collegium Novum odbywał się wiec, było ich już znacznie więcej, a wieczorem na Rynku zgromadziło się około 4-5 tysięcy studentów żądających zagwarantowania przez władze autonomii uczelni, uwolnienia aresztowanych oraz szerokiego poinformowania o studenckich postulatach. Niektórzy wzywali do rozwiązania ZMS. POza tym trochę skandowali, spalili pewną ilość egzemplarzy Trybuny Ludu i Gazety Krakowskiej, a na zakończenie odśpiewali hymn państwowy i... Międzynarodówkę.

Zarówno władze partyjne, jak i milicja i Służba Bezpieczeństwa były zaskoczone skalą wystąpień. Tego samego dnia wieczorem i następnego dnia ożywiło się Miasteczko oraz Dom Studentów UJ Żaczek. Pojawiło się mnóstwo plakatów zawierających protesty przeciwko polityce Gomułki. 13 marca w godzinach rannych odbył się burzliwy wiec pod Żaczkiem, podczas którego wyłoniono komitet. Zredagował on tekst rezolucji. Pod akademik podjechał rektor UJ, jednak jego przemówienie studenci przyjęli gwizdami, a chwilę później ruszyli w kierunku Rynku, skandując antypartyjne hasła w rodzaju: "MO=gestapo", "Prasa kłamie", "Demokracja, demokracja". Maszerujący ul. Manifestu Lipcowego byli pozdrawiani i oklaskiwani przez pracowników tamtejszych zakładów (m.in. drukarni) oraz mieszkańców. W okolicy Collegium Novum drogę studentom zastąpiły formacje ZOMO, uzupełnione przez członków świeżo sformowanej "ochotniczej" MIlicji Robotniczej. Zomowcy skierowali na studentów strumienie zimnej wody z enerdowskich samochodów pancernych oraz wystrzelili 300 petard z gazem łzawiącym. Wbrew tradycji i prawu wtargnęli do budynku Collegium Novum. Zostało aresztowanych 24 studentów. Poturbowany był Karol Estreicher, a prorektora Adama Bielańskiego trafiła petarda.

 

Ciąg dalszy nastąpi, a teraz pytanka na weekend:

KTO BYŁ WÓWCZAS REKTOREM UJ? JAKIE JESZCZE FUNKCJE WÓWCZAS PEŁNIŁ?

JAK OBECNIE NAZYWA SIĘ UL. MANIFESTU LIPCOWEGO?

O JAKIEJ DRUKARNI MOWA W TEKŚCIE I KTO W NIEJ DRUKOWAŁ SWE UTWORY?

 

Ascaro, Aileen i Deodatokrk i Jitka, sami stali bywalcy :)

60 komentarzy
inawatts  - 03/04/2009 7:02:32
w ogole to ujecie Ci sie naprawde udalo!

ja tutaj popijam biale zimne wino i slucham czy mala spi. powinnam bym byla wyjsc za maz z takiego z duza forsa, wtedy bylo by latwiej. ciezko mi bedzie mala zostawic i do pracy wracac. co za zycie...a niech to!
cecora20  - 02/04/2009 11:47:03
współczuje perypetii żołądkowych...
miłego dnia mimo wszystko:)
hanula1950 - 02/04/2009 8:11:55
Nadal, mimo proszków, jestem padnięta, a mieszkanie na sprzątnięcie czeka...
Dzięki za miłe słowa.
przewodnikpokrakowie - 01/04/2009 22:48:31
Się zrobi :) maniana! będzie o tym, jak Lenin uratował mi życie!
rrav  - 01/04/2009 22:07:48
Czekamy na kolejną notkę! :)))
nadjamfotos  - 01/04/2009 20:10:11
RE. A to pewnie też coś dla Ciebie, taka Italia.
babciabezmohera - 01/04/2009 19:24:25
Zajrzałam tu i, jeśli pozwolisz, będę zaglądać częściej. Zdrowia życzę! :)
hanula1950 - 01/04/2009 10:36:44
Nie mam siły czytać - strasznie boli mnie głowa. Mam tylko nadzieję, że chorobą od wnucząt sie nie zaraziłam.
Photoblog.PRO roza  - 01/04/2009 0:25:31
Ja po głodówce czuje sie naprawde Halooo ;))))))))))))) najgorzej jest przejsc trzy dniowy rezim ;))) no w grypie zoładkowej te sprawy maja sie troche inaczej ;))) wiec radze ten kleik ryzowy heh ;)))


Pozdrawiam najcieplej i zycze szybkiego powrotu do zdrowia , wiosna , szkoda czasu na ................. ;))))
gaszeswiatlo  - 31/03/2009 8:57:25
Świetne fotki,kawał doskonale przyrządzonej historii no i trochę hmmmm autoreklamy żołądkowej hihihi.
Świetne

Miłego dzionka
martinirosso  - 30/03/2009 20:44:44
w Twoich konkursach nawet udziału nie biorę, bom bez wiedzy. za to zdjęcia mogę sobie pooglądać - a to podoba mi się bardzo!
yankes44  - 30/03/2009 14:57:27
.
Współczuję....
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
Warszawa78 - 30/03/2009 10:17:29
Dziadowskie to były czasy...
Warszawa78 - 30/03/2009 10:14:40
Dziadowskie to byly czasy...
d0lphin  - 30/03/2009 10:00:09
...z klimatem :)
starsza  - 30/03/2009 1:37:25
mam tylko nadzieję , że dzisiaj już wszystko dobrze i miska jest już zbyteczna .............uśmiałam się troszkę ......ale kiedyś tak samo byłam chora ale przez własdną głupotę a nie przez teściwą......pozdrawiam ......przez pewien czas mnie nie będzię tutaj tak , że Cie nie odwiedze.....jade nad nasze morze.
izkis  - 29/03/2009 22:15:02
dziękuję
staram się jakoeś 'świeżości' dostarczać od czasu do czasu...

kto to kiedys powiedział, że jestem tym, co jesz? : ))
nigdy tego stwierdzenia tak naprawdę nie rozumiałam : P
fotoedmundo  - 29/03/2009 21:59:23
huh... to nie tylko ja mam mieszanke.... wybuchowa... ;-d
przesylam najserdeczniejsze zyczenia do krakowa... :-)))
prostehistorie  - 29/03/2009 20:58:03
bo my już tacy uroczy jesteśmy :)
nicodeme  - 29/03/2009 20:30:36
Góry są piękne:) Kocham je... Masz to szczęście mieszkać niedaleko i możesz sobie robić wyjazdy weekendowe:) oczywiście jeśli, masz na to ochotę:)
Pozdrawiam:)
P.S. przepraszam, że ostatnio rzadko tu bywam ale mam tyle na głowie, że mi czasu na wszystko nie starcza... Studia zaoczne na IV semestrze to nie taka prosta sprawa... Stąd ta moja nieobecność, i pojawianie się od czasu do czasu...

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy