- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
|
2009/02/23
|
||||||||||||
|
||||||||||||
Kategoria:
Kleparz
|
||||||||||||
Studentka jedna doniosła, że są tanie loty z Krakowa do Bolonii, tożem wzięła i kupiła bilecik. A nawet dwa: a co tam, niech się Córunia też przeleci. Zachwycona to ona nie była, dopiero jak usłyszała, że to na przełomie września i października (czyli w szkolnym czasie), łaskawie kiwnęła głową. Pierwszy raz przy tym posłużyłam się kartą kredytową i bardzo byłam z siebie dumna, że tak sobie ładnie radzę, do momentu, gdy cofnęło mi transakcję z powodu... że nie podałam numeru komórki.
No jak bonia dydy, to już komórki są obowiązujące na tym świecie?! Jak dowód osobisty albo bilet w tramwaju? A nawet gorzej, bo już niedługo bilet w tramwaju ma być niepotrzebny, będzie się opłacać koszt przejazdu... SMS-em z komórki!
Cóż było robić, podałam numer Córuni. I bardzo proszę, niech do niej dzwonią w razie czego i spróbują się dogadać w jakimkolwiek języku poza polskim, ha ha ha. Nie dalej jak wczoraj Córunia słuchała płyty Bee Geesów i zaczęła się zastanawiać, co znaczy tytuł I COULD NOT LOVE YOU MORE. Na moje pytanie:
- Którego słowa nie rozumiesz?
padła odpowiedź:
- Żadnego. Tego COULD jeszcze nie braliśmy.
Taaa. Dziewięć lat nauki i jeszcze nie brali. Mówcie co chcecie, ale dawniej to jakoś lepiej uczyli: miałam rosyjski przez osiem lat i po tak długiej przerwie jakoś się głowy trzyma - od grudnia już pięć kniżok przeczytałam :) nawet sobie w sobotę kupiłam dwie następne, w nagrodę po wycieńczającym oprowadzaniu: mózg mi się prawie zlasował w piątek wieczorem, gdy uczyłam się wszystkich ołtarzy w dwóch kościołach, a następnego dnia z jednego z tych ołtarzy wyparował cudowny wizerunek, o którym zaczęłam opowiadać. Zasuwę spuścili, a na niej jakieś malowidło z całkiem nieznaną mi sytuacją! Nie dość człowiekowi mało żyłka w głowie nie pęknie od tego napięcia, żeby nie pomieszać dat i nazwisk, to jeszcze takie siurpryzy.
A dziś mały mix na temat pewnego budynku przy Rynku Kleparskim.
Zajmuje on dużą część wschodniej ściany placu i został zaprojektowany w 1901 roku na pomieszczenie Żeńskiej Szkoły Wydziałowej. Była to pierwsza szkoła krakowska wzniesiona przez Jana Zawiejskiego. Pamiętacie, tego Zawiejskiego od Teatru Słowackiego. Tego, co to Feintuchy, Tuchy i Puce w hołdzie Narodowej Sztuce.
Oto, jak szybko się wówczas budowało: plany wykonał Zawiejski w 1901 roku i już w sierpniu tegoż roku zaczęto prace budowlane, a zakończono je 9 września roku następnego. Następnego dnia uczennice pojawiły się na pierwszych zajęciach szkolnych.
Szkołę wzniesiono kosztem 150 tysięcy koron, jako 2-piętrowy budynek o dwóch niewielkich ryzalitach (widocznych na górnym zdjęciu), w których umieszczono dwa główne wejścia. Okna wciśnięto ww wnęki przechodzące przez wszystkie kondygnacje. W środku było 11 sal szkolnych, 4 gabinety, sala gimnastyczna i sala rysunkowa.
Pierwotnie elewacja miała być pozostawiona w surowej cegle, a na szczycie miała ją wieńczyć krenelażowa attyka. Zrealizowano inną wersję - wieńczącą fasadę szczytem o miękkiej secesyjnej linii z wkomponowanym pośrodku dużych rozmiarów herbem Krakowa. Całość pokryto jasnym tynkiem, a między 1 a 2 piętrem umieszczono napis ORA ET LABORA wykonany z kutych, żelaznych liter.
Oczywiście w obecnej postaci budynek tylko częściowo przypomina swój dawny wygląd, bowiem został zeszpecony w latach 60-tych nadbudowaniem dodatkowej, czwartej kondygnacji.
Niestety o lepszy widok trudno, bowiem pośrodku Rynku Kleparskiego (to informacja dla nie-Krakusów) znajduje się najpopularniejszy plac targowy w mieście czyli Stary Kleparz i powstałe na nim budki skutecznie zasłaniają dolne partie szkoły.
No to teraz proste pytanko na rozgrzewkę:
CO ZNACZY ORA ET LABORA I JAKI ZAKON PRZYJĄŁ GO ZA SWOJE MOTTO?
A teraz nieco trudniejsze:
KTÓRE SZKOŁY W KRAKOWIE ZAPROJEKTOWAŁ JESZCZE ZAWIEJSKI?
W KTÓREJ Z TYCH SZKÓŁ ROZGRYWA SIĘ AKCJA POWIEŚCI TRACĘ CIEPŁO ŁUKASZA ORBITOWSKIEGO?
Odpowiadacze: Cecora20, Ascaro z własną zagadką - odpowiedzi nie znam :( no i Zbyszek, z długą wyliczanką, z której pozwolę sobie jednakże wyrzucić ul. Żabią, bowiem tak nazywano fragment obecnej al. Mickiewicza (między Piłsudskiego a Czarnowiejską - czyli blisko).
deodatokrk
- 25/02/2009 11:26:01
roza
- 24/02/2009 11:52:42
wiosnaa
- 24/02/2009 9:38:26
12/02/2012 12:17:00
08/02/2012 11:49:29
05/02/2012 11:18:06
29/01/2012 12:41:12
22/01/2012 11:42:21
15/01/2012 11:52:35
07/01/2012 13:43:33
03/01/2012 13:53:02
Wszystkie wpisywiosnaa
donfrafrequezz
tarnogrodziara
wlegowski
makafi
zuzanka
dormi
chodor
Wszyscy znajomi