2009/01/29   

Boznańska i jej dom

« następne   poprzednie »
Boznańska i jej dom
Powiększenie
Kategoria:
Nowy Świat

Kochana nasza, nieustająco przytomna Derechcja w środku dnia zamknęła sekretariat na klucz i poszła precz. W pomieszczeniu był kolega ze swoim gościem. Na szczęście wisiał tam też drugi klucz, tyle że od wewnątrz nie da się otworzyć, więc nastąpiła akcja telefoniczna, w wyniku której ja wychodziłam na podwórko łapać klucz, a potem na piętro otwierać drzwi. 
Poza tym początek tygodnia charakteryzował się dużym napięciem: Derechcja przez 3 godziny mordowała dwie osoby z ekipy w sprawie literki E, której według jej wiedzy NIE MA w pewnym nazwisku, a według wiedzy naszej oraz googlowej wszechświatowej JEST. Ale:
- Ja się nie mylę! Ty się możesz mylić, ale ja nie.
No to już wiecie, z jaką Derechcją będziemy mieć do czynienia przez najbliższe 4 lata :)
W końcu założyłam zeszycik i zgodnie z maksymą NULLA DIES SINE LINEA pracowicie go zapełniam.  Derechcja dostarczy tematów każdego dnia.

 

Jeśli chodzi o sprawy Olgi Boznańskiej, była dosyć staroświecka i odpowiadano na przykład legendy o jej sposobie ubierania się, który powodował oglądanie się za nią na ulicy, a gdzie jak gdzie, ale w Paryżu byle co nie wystarczy, żeby się za człowiekiem obejrzeli.
O pierwszej miłości Olgi Boznańskiej napisała dosyć szeroko Nadjamfotos w komentarzu do poprzedniej notki, powiedziano też, że resztę życia spędziła malarka w Paryżu, więc na dziś już tylko temat pozostałego w Krakowie rodzinnego domu przy ul. Wolskiej 17 (obecnie Piłsudskiego).
Dom był nieustającym źródłem wydatków, trosk, kłopotów i niepokojów jeszcze dla ojca Boznańskiej. Dochody z wynajmu mieszkań nie były zbyt wysokie. Na domiar złego w roku 1903 Kraków spustoszyła straszliwa powódź, a ul. Wolska zamieniła się w jedno wielkie rozlewisko, po którym ludzie poruszali się łódkami. Wszystkie mieszkania znajdujące się na niższych kondygnacjach zostały zalane. Dom Boznańskich pogrążony w wodzie niemal do wysokości pierwszego piętra przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy.
Pisał ojciec do Olgi:
Największy kłopot mam z lokatorami, bo nie czują mojej olbrzymiej troski nieszczęśliwego człowieka, owszem, dopomagają do nich przez wyrzuty niegodziwe, że ja temu wszystkiemu winien. Ot, głupota bab! Cóż ja winien, że przyszła katastrofa tak straszna, może na tysiąc obywateli, co ponieśli szkody nieobliczone, co się tu działo, to nie masz pojęcia.
Ze względu na pogorszenie się stanu zdrowia Adama Boznańskiego, administrowaniem posiadłością zajął się przyjaciel, Jacek Matusiński. Donosił Boznańskiemu:
Kochany Adasiu, twój domek jest już suchy, cały parter w tym miesiącu będzie zajęty, bo się lokatorowie zgłaszają, tylko grymaszę, by dostać dobrych. Kuchnie i piece na dole porozlatywały się z wilgoci, musiałem dać ceglane, nowe, z żeliwami.
Po śmierci ojca mieszkanie na pierwszym piętrze zawsze czekało puste na przyjazd Olgi z Paryża i do I wojny światowej jej finanse stały na tyle dobrze, że mogła sobie pozwolić na prowadzenie dwóch domów i coroczne długie pobyty w Krakowie. Wszystkie nadwyżki finansowe przeznaczała na naprawy - dzięki temu jej pracownia krakowska zachowała się do dziś prawie w niezmienionym kształcie. Tam właśnie zimą 1912/1913 roku kolejnym modelem stał się sam wielki Sienkiewicz. Zresztą dochód ze sprzedaży jego portretu dla Muzeum Narodowego pozwolił Oldze... pokryć koszta podatku nałożonego przez gminę Krakowa na położenie chodnika przy ul. Wolskiej!
Wojna zrujnowała Olgę - wszak nikt wówczas nie myślał o zamawianiu portretów. Po wojnie z braku pieniędzy wynajmowała krakowską pracownię m.in. prywatnej szkole malarskiej Józefa Mehoffera, potem Pronaszki. W związku z wynajmem miała zresztą więcej kłopotów niż korzyści, bowiem czynsze były niskie, a malarska brać urządzała zabawy, od których kiedyś jedna ze ścian budynku popękała. W pewnym momencie doszło nawet do procesu sądowego o pracownię. Natomiast w pokoikach na I piętrze Olga usadziła swoją przyjaciółkę Julię Gradomską, której sytuacja życiowe i materialna była jeszcze bardziej zawikłana niż jej własna.
Ostatnie pobyty Olgi w Krakowie miały miejsce w latach 1930-31 i 1932. Zmarła w 1940 roku. Jej spuścizna artystyczna była przechowywana w Paryżu okupowanym przez Niemców przez oddane jej przyjaciółki, które w 1953 roku przekazały wszystkie obrazy do Muzeum Narodowego w Krakowie, zgodnie z wolą artystki. Przewiezienie obrazów nastąpiło w 1958 roku.

Moje ostatnie pytanie dotyczące malarki, to coś dla rozrywki:
JAKI BYŁ JEJ STOSUNEK DO ZWIERZĄT?
Na zdjęciu oficyna domu Olgi.

41 komentarzy
bwana  - 23/02/2009 17:40:28
Boznańska lubiła myszy... ale nie rozumiem, dlaczego nie lubiła kotów. póki się nie dowiedziałam, że lubiła myszy, byłam niemal święcie przekonana, że lubi koty ;)
hanula1950 - 06/02/2009 12:51:26
Boznańską lubię. Fajnie, że wzbogaciłaś moje wiadomości. Jak będę w Krakowie to sobie ten dom na żywo zobaczę, a i do muzeum sie wybiorę.
Golfik odziedziczyłam po córci, bo jej sie znudził.
Pozdrawiam.
starsza  - 06/02/2009 11:11:53
Pozdrawiam piątkowo............
Warszawa78 - 05/02/2009 11:39:44
Masz Ty się z tą swoją derechcją :)
aktod  - 02/02/2009 20:10:30
oj dobrze, że ja jeszcze mam względnie normalną derechcję...
tusienka  - 02/02/2009 17:46:12
Nazwisko Boznańskiej obiło mi się o uszy na jakichś zajęciach, ale niewiele pamiętam :)

Pozdrawiam!!
karolina - 02/02/2009 14:11:26
Przewodnikpokrakowie czemu nic nie piszesz
Photoblog.PRO prooban  - 01/02/2009 21:40:04
w chwilach przechodzenia frontów atmosferycznych taka Derechcja to skarrrb - potrafi podnieść ciśnienie i uratować od zapaści ;)))
pozdrawiam serdecznie :D
tesa  - 01/02/2009 12:33:38
fajnie ze jest nowe zdjęcie milej niedzieli i pozdrawiam a proszę o nowa fotkę i notatkę
karolina - 31/01/2009 9:42:16
Przewodnikpokrakowie ,ile masz i gdzie mieszkasz .Może sportem się jakimś interesujesz.
jitka  - 31/01/2009 9:21:50
Na marginesie: znalazłam info odn. kamienicy na rogu Lubicz i Radziwiłłowskiej. Nie burzą jej :) Masz artykuł jako PW.
ampoule  - 30/01/2009 21:09:14
ta Depreche tak lekko uszkodzic i wszyscy zadowoleni ;)
annekepa  - 30/01/2009 20:09:14
ponieważ Olga była malarką = była człowiekiem wrażliwym = a co za tym idzie = była wrażliwa na naturę i faunę, więc podejście do zwierząt miała napewno dobre! ;]
Posiadać taką kamienicę... ah, jak ja kocham moje marzenia... ;>
lavinka - 30/01/2009 19:02:31
Niewiele wiem o Oldze Boznańskiej, a powinnam wiedzieć więcej. Ciekawam jak wyglądała,że się Paryżanie za nią oglądali ;)
---
warszavka.bloog.pl
wasilka  - 30/01/2009 18:08:15
4 lata z wszystkowiedzącym szefem...piękna sprawa ;-) współczuję
Photoblog.PRO roza  - 30/01/2009 13:56:09
Wpadam do Ciebie z serdecznymi pozdrowieniami ,:)))

re......na nostalgie wyjazdu jeszcze przyjdzie czas , poki co tylko sie "przenoclegowac" schodzimy ;)))))
Photoblog.PRO deodatokrk  - 30/01/2009 10:59:23
Ja też wczoraj idąc pod fabryką pomyślałem o Tobie i nowej, że ściągnęła flagę narodową! Kolejna zmiana:)
Photoblog.PRO wiosnaa  - 30/01/2009 9:54:05
Milo , bardzo milo)))).

Dzisiaj masz odemnie przebisniegi...z ogrodu.)))

Gonie niestety jakiegos wstretnego wirusa..((((((

Pozdrawiam.

Wiosna
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 30/01/2009 9:43:21
Córunia jak sobie radzi???
Zacznijmy od tego, że jest już nowy semestr (tylko ferie nie wiem kiedy będą) i w związku z tym dziś zostałam poinformowana przez wychowawczynię, że wczoraj uciekła z ostatniej lekcji (Córunia, nie wychowawczyni).
A na okres - siedem jedynek, standardzik.
sprawymiasta  - 30/01/2009 9:41:46
Słońce wyciągnłęm z archiwum. Do stacji Kraków Bieżanów Drożdżownia ja mogę jechać w każdej chwili. Termin może być wiosenny. To naprawdę nie jest wielka wyprawa.

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy