2008/12/13   

Ostatnie podrygi

« następne   poprzednie »
Ostatnie podrygi
Powiększenie
Kategoria:
Wesoła

Jest czas młodości i czas starości. Nastał właśnie ten drugi. Na zabiegi chodzę. Na rehabilitację. Codziennie o 15:25 melduję się w przychodni, zdejmuję zegarek, kładę się na łóżku i wsuwam się w metalową rurę, a miła pani podłącza ją do jakiegoś ustrojstwa i oto przez 20 minut leżę sobie w POLU MAGNETYCZNYM. Nie wiem, co o tym myśleć, nawet bałam się sprawdzić w necie, na czym to polega i co tam bombarduje mój grzbiet i w jakim celu. Ufam medycynie (ha ha). Oczywiście ciężko wyleżeć 20 minut, żeby nie usnąć. Za pierwszym razem skupiałam się na rurze wiszącej pod sufitem, wyobrażając sobie, jak pęka i zalewa mnie brązowym guanem i co ja wtedy zrobię i jak pójdę do domu (tak, wiem, za dużo przeczytanych opisów getta z przypadkami chowania się w latrynie podczas likwidacji). Toteż teraz mam inny sposób na przetrwanie: obejmuję rączynami rurę, a w rączynach... książeczka. I tak sobie leżymy. Następnie przechodzę do drugiej miłej pani, która każe mi obnażyć plecy, założyć specjalne okulary i jeździ mi po grzbiecie jakimś wichajstrem, dopóki nie zapiszczy. To się nazywa LASER i tu też boję się zapytać, dlaczego te okulary, skoro siedzę tyłem do pani.
I tak przez 10 dni, mein Gott. Ale to nie koniec, w lutym zapisana jestem na kolejne 4 zabiegi, nawet nie wiem, jakie. Po tym wszystkim będę chyba jakimś Supermanem. Znaczy Superwomanem.

 

A dzisiaj kończymy - na ogólne błagania - z Barbarą Ubryk. No bo ileż w końcu można. W końcu zwykła to sprawa - ma się do czynienia z wariatką, to się robi co może. Cóż mogły zakonnice. Zawołały zaufanego lekarza, ten leczył chorą puszczaniem krwi i stawianiem pijawek - toż można popaść w jeszcze większy obłęd. Lekarz proponował kilkakrotnie oddanie chorej do szpitala, ale odmawiano mu tego ze względu na regułę klasztorną. A reguły są od tego, by się ich trzymać, prawda?

 

Tu dygresja - przypomniała mi się maksyma wyczytana na jakimś blogu: JEŻELI NIE WOLNO, A BARDZO SIĘ CHCE, TO MOŻNA.
:)

 

Okno w celi zamurowano, bo Ubrykówna miała zwyczaj stawać u kraty okiennej i wykonywać nieprzyzwoite gesty oraz obnażać się. Z biegiem czasu przestano przejmować się losem siostry. Jedzenie podawano jej przez specjalnie urządzone okienko w drzwiach, a cela była ciemna i brudna. Jedynie od czasu do czasu ją czyszczono.
Gdy wybuchła afera, Barbara Ubryk była w stanie skrajnego wyczerpania i ważyła 34 kg. Troskliwa opieka szpitalna sprawiła, że po 2 miesiącach waga chorej podniosła się do 45 kg. W szpitalu zachowywała się spokojnie i karnie, jednak mimo wysiłków nie zdołano poprawić jej stanu psychicznego. Opinia publiczna szybko o niej zapomniała i później nie wiedziano nawet, że jeszcze przez długie lata żyła w zakładzie dla umysłowo chorych. W Księdze żywota sióstr profesek na Wesołej odnotowano zapis, że zmarła w 1898 roku.

Sąd uniewinnił przełożoną Klarysek Marię Wężykównę oraz dwie byłe przełożone. Uznał, że nie sposób przypisać Klaryskom zbrodni gwałtu publicznego, skoro nie miały one żadnego powodu do działania przeciw interesom Barbary Ubryk, a jedynie warunki skłoniły je do takiego działania. Zakonnice nie miały świadomości winy, skoro działały za wiedzą i zgodą swoich przełożonych.
Tak, bowiem okazało się, że o całej sprawie wiedzieli kolejni generałowie zakonu Karmelitów w Rzymie czyli najwyższa instancja zakonna klasztoru krakowskiego...

I tak zamykamy za sobą drzwi od tej ciemnej sprawy.

 

CZYJĄ CÓRKĄ BYŁA PRZEŁOŻONA KLARYSEK?
JAKI GMACH ZAWDZIĘCZA KRAKÓW JEJ OJCU?

W JAKIM KRAJU SPRAWA BARBARY UBRYK SPOTKAŁA SIĘ Z NAJGORĘTSZYM ODZEWEM, Z JAKIEGO POWODU I JAK TAM NIESZCZĘSNĄ ZAKONNICĘ NAZYWANO?

 

Deodatokrk powiedział o Iwaszkiewiczu i św. Janie od Krzyża, Nadjamfotos o Rolleczek i w ten oto sposób wszystkie zagadki zostały ODGADNIĘTE. Kto dziś?

46 komentarzy
Photoblog.PRO kamilam  - 23/12/2008 10:48:12
Gwiazdki najjaśniejszej,
choinki najpiękniejszej,
prezentów wymarzonych,
świąt mile spędzonych,
karnawału szalonego,
roku bardzo udanego
życzę ja ;)))
Photoblog.PRO gosiaczkowo  - 22/12/2008 20:04:10
Wyszeptane w biegu, zapisane w śniegu, złożone przy choince - niech się spełnią wszystkie. Te dalekie i bliskie, bo wszystkie życzenia są przecież do spełnienia. Zdrowych , wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku . Pozdrawiam :)
fotoedmundo  - 21/12/2008 22:18:34
...hi..hi.. i jak tu sie nie potknac, wchadzac do bramy... ;-D
danusius  - 17/12/2008 21:34:40
ja tez mialam laserek, w mlodosci i hydro i elektro:)Calkiem fajnie bylo:)
wieszka  - 17/12/2008 18:58:13
He he he... no to doprosiłaś się pocieszenia :) Przeczytałam wypowiedź ascaro... No to doprosiłaś się STARUSZKO ;)
Ja też kiedyś chodzilam na lasery i diadynamike... fajne, ale najlepszy jednak jest ruch :)
ascaro - 17/12/2008 14:18:56
Mój ojciec też miał rehabilitacje na dawnego Koniewa, aktualnie AK, no i trochę mu to pomogło. Jakieś te kąpiele żurawinowe, masaże, pola magnetyczne :) Chociaż osobiście sądzę, że to efekt placebo, bo nie wiem jak mogą pomagać kąpiele w błocie.

A starość - no też może być piękna; polecam Garcii Marqueza "Memoria de mis putas tristes". Uczysz się hiszpańskiego, to będzie też dobre ćwiczenie :D
annekepa  - 17/12/2008 13:04:41
bo te okulary to niezależnie od pozycjji ubiera się w celach zapobiegawczych. ja w wieku 22 lat już latałam na rehabilitację... mam juz 2 za sobą (ze seansami 10 dniowymi).. też był laser, bio-dynamik i jakiś inny prąd jeszcze... ja mam kontuzje po siatkówce (SPORT TO ZDROWIE), no i mi czasem ręka 'nawala'... ale już jest lepiej, więc warto poświecić próbę cierpliwości i przeczekać 20min. nad rurkami (nie ważne z czym w środku) i nawet jak trzeba będzie powtórzyć, to też warto. nie od razu Rzym zbudowano...
d0lphin  - 17/12/2008 10:38:13
Elektryzuja Cie, wiec - bedziesz podminowana ;)
donfrafrequezz  - 15/12/2008 0:04:11
wymyślne tortury ;-)
a historia ciekawa
Photoblog.PRO prooban  - 14/12/2008 20:30:18
no pięknie - pole magnetyczne i laser :)
przerabiałem już to - bardzo pomogło, więc patrz różowo :)
mnie jeszcze podłączali prąd i to było najmniej przyjemne, szczególnie, gdy raz miła pani była tak "rozstrojona", że gałeczka jej się deczko za daleko ustawiła :))) zastanawiałem się wtedy, skąd najpierw dym poleci: z nosa czy uszu :)))
powodzenia i szybkiej poprawy zdrowia życzę :D
mgnienia  - 14/12/2008 19:23:50
Co Ty ,mówisz o " czasie starości" ?Czas młodości- zgoda moze i za nami, ale czas starości jeszcze hoh ohoho a może i dalej...
Ty tam sie przygladaj czy oni Cie w jakąś Cyborgbabę nie chcą zamienić.Juz zostań lepiej taka jaka jesteś...czlowiek przywykł...:o))
Trzeba miec zdrowie, żeby chorować...
:o))
lutreolka  - 14/12/2008 19:02:57
hmm.. fajne.. jak pocztówka z dawnych lat..
tartuffe - 14/12/2008 17:55:51
Pozdrawiam Cię :))
Nie wydaje mi się, żebyś zaczęła czas starości ;) Powiem więcej, daleko Ci jeszcze do tego czasu...
afterthought  - 14/12/2008 15:59:29
Muszę Ci podziękować. :)
Była u mnie w odwiedzinach przyjaciółka i spacer po Krakowie historiami z Twojego bloga Jej ubarwiałam :))
Chyba Jej się to spodobało :))

Nie nazwałabym tego 'czasem starości'. Ostatnio zauważyłam, że co rano muszę brać więcej tabletek, niż moja schorowana Babcia. Takie czasy i taki świat - niekorzystne dla życia w zdrowiu.
wszechswiatdzdzownicy  - 14/12/2008 15:40:26
ciekawy pomysł na blog
kraków nabiera innych barw
ampoule  - 14/12/2008 15:06:29
a to zdjecie to z innego koncertu ;) przydaje sie czasem odmiana ;)
tomasz  - 14/12/2008 11:10:28
aha. i nie martw się, bo teraz 90% społeczeństwa, łącznie ze mną, nadaje się na rehabilitację.
tyle tylko, że nieliczni się na nią zgłaszają :P
tomasz  - 14/12/2008 11:06:44
no proszę...
zakonnice działały w stanie "wyższej konieczności"
żadnego wyroku
o wszystkim wiedzieli przełożeni
nawet ci w Rzymie


skąd my to znamy? :D
nic się nie zmienia w tym Kościele LOL
Photoblog.PRO deodatokrk  - 14/12/2008 9:41:06
Ja już to wszystko przerabiałem. Owszem, pomogło, ale teraz niestety znów trzeba, no bo to trzeba kontynuować. A tu jak wiesz - przyszły rok. Teraz nie ma pracy, to nie ma zabiegów, bedzie praca, to też nie bedzie zabiegów, ewentualnie z doskoku. Ważna uwaga! W trakcie zabiegów możesz poczuć się gorzej!!! Ale to już tak jest. Potem mija i jest dobrze. No, lepiej. A co do zakonnicy to mi się skojarzyło z "La Monaca di Monza" - ale to było trochę wcześniej. Miłej niedzieli!
aktod  - 14/12/2008 7:21:19
e tam starość, po prostu trzeba się wzmocnić, bo ta zima jakaś taka nijaka i zarazków nie chce wybić :P Ja sama z chęcią pochodziłabym na jakieś zabiegi, najlepiej masażyk wwodny i taki klasyczny (tym bardziej,że pewien przystojniak je wykonuje... :P

A swoją drogą uważaj, żeby córunia Cię nie oskarżyła o dotykanie :P Bo wiesz, jaka ta młodzież dziś jest, chcesz przytulić, a tu krzyki :P

Dobra lecę w trasę szkolić się przewodnicko dalej :)

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy