2008/11/23   

Tłumy pod klasztorem

« następne   poprzednie »
Tłumy pod klasztorem
Powiększenie
Kategoria:
Wesoła

No i tak. Obiecałam napisać w sobotę, ale globus nie zna obietnic (poza jedną: DOPADNĘ CIĘ, KIEDY MI SIĘ ZACHCE) i zjawił się z wizytą. Punktualnie razem ze śniegiem. I niech mi ktoś powie, że się cieszy z powodu tego białego gówna! Na pewno nie ten pan przed oknem, który właśnie się zabrał za wydostawanie autka spod zwałów. Na pewno nie ja, która dziś to jeszcze olewa, ale jutro będzie musiała iść do pracy. Na pewno nie Córunia, która wczoraj podążała na swoją prywatną matematykę w tumanie i kurzawie. A' propos Córuni: wywiadówka we czwartek. Ha ha. No to się dowiemy.
A teraz sprawa komputera. Siedzę ja sobie któregoś dnia spokojnie w robocie... znaczy nie, chciałam powiedzieć: zasuwam ja w robocie jak motorek, a tu dzwoni telefon i oznajmia głosem mojego osobistego Chłopa, że:
- przyszedł jego kolega, ten, co się na komputerach zna
- wyjął z domowego kompa twardy dysk i włożył go do tego, który stał pod biurkiem Córuni (a trzeba widzieć, że jest to mój poprzedni komputer z pracy, któren został zezłomowany w momencie zakupu nowego)
- ale internet nie chodzi i on, kolega, potrzebuje płytki ze sterownikami, którą dostałam od dostarczyciela netu
To chyba za dużo dla mnie naraz! Ja chciałam swój stary komputer domowy, a nie drugi, aaaa! Potem już była gorąca linia, płytka została odnaleziona, ale zabrakło z kolei tej, od Windowsów (a to ja wiedziałam bardzo dobrze bo od kilku lat, jakimsiś sposobem, leży ona u mnie w pracy) i stanęło na tym, że komputer zostaje włączony i ustawiony tak, że po przyjściu do domu mam tylko włożyć tę płytkę i kliknąć OK. Tak też uczyniłam, ale NIC SIĘ NIE STAŁO tak jakby. Znaczy internetu dalej nie było.
Na drugi dzień Córunia, która wiadomo miała już pełno w majtach za tym netem, odnalazła go. Sytuacja wygląda tak: mam teraz dysk C i dysk D (to mój stary domowy) - czyli nie straciłam niczego, co miałam w Moich dokumentach, w przeciwieństwie do Córuni, która wszystkie swoje foldery zakładała na pulpicie he he. Szlag trafił Outlooka - nie mam ani pół adresu, nie wspominając o korespondencji. Bo Outlook jest, ale ten z pracy. Internet normalnym trybem włączony (z ikonki na pulpicie) nie działa - trzeba wejść na dysk D, do Program Files, Internet Explorer itd. No jakaś paranoja. Czy mnie się ktoś pytał, zanim mi to porobił???
Tyle jojczenia na dzień dzisiejszy.

Wróćmy do sprawy Barbary Ubryk, o której niecierpliwi już sobie wszystko w necie wygrzebali. Nie daję się jednak tym zbić z pantałyku (jakie to piękne słowo: pantałyk) i kontynuuję.

 

Jako że w Krakowie rozeszła się pogłoska o więzionej, zamurowanej i przykutej łańcuchami zakonnicy, wzburzenie ogarnęło całe miasto. Na ulicach zbierały się grupy przechodniów komentujących zdarzenie. 24 lipca doszło do poważnych zaburzeń. Pod mury klasztoru Karmelitanek Bosych na Wesołej ściągały setki mieszkańców miasta. Wieczorem tłum na ulicy Kopernika, liczący 4 do 6 tysięcy osób, przybrał agresywną postawę. Wśród zgromadzonych przeważała młodzież rzemieślnicza i studencka oraz uboższa ludność przedmieść. Nie brakowało także i wielu wybitnych przedstawicieli liberalnej, antyklerykalnej inteligencji krakowskiej. Podniecony wystąpieniami przygodnych mówców ruszył groźny tłum, napierając na zamkniętą bramę klasztoru. Została ona wyłamana i napastnicy mieli do sforsowania jedynie furtę prowadzącą do wnętrza objętego klauzurą. MIeszkanki klasztoru znalazły się w poważnym niebezpieczeństwie. Słabe posterunki policyjne rozstawione na Wesołej nie były w stanie powstrzymać wielotysięcznego tłumu. W ostatniej dosłownie chwili przybył pod klasztor szwadron huzarów austriackich i zdołał rozproszyć napastników, wdzierających się już do wnętrza.
Dopiero te zajścia zmusiły władze do energicznej interwencji. Na miejsce zaburzeń przybyła rezerwa policji krakowskiej oraz prezydent miasta. Dokonano alarmu całej załogi twierdzy Kraków.

 

KTO BYŁ WÓWCZAS PREZYDENTEM KRAKOWA?
OD KIEDY KRAKÓW BYŁ MIASTEM-TWIERDZĄ?

37 komentarzy
Photoblog.PRO deodatokrk  - 28/11/2008 21:15:12
O matko i córko! To aż tak źle? Sił życzę!
przewodnikpokrakowie - 28/11/2008 14:40:30
Lepiej nie gadać...
nicodeme - 27/11/2008 13:00:50
Powodzenia na dzisiejszej wywiadówce:) Czekamy na relację:P
czagnes - 27/11/2008 5:12:01
tyrrrrammmm :(
Photoblog.PRO deodatokrk  - 26/11/2008 21:06:39
No to trzymaj się jutro na wywiadówce! A potem czekamy na relację, jak było. A presto!
ikroopka - 26/11/2008 14:40:29
No, wreszcie jestes;)
przewodnikpokrakowie - 25/11/2008 9:46:04
=> Inawatts
O, takie wyjaśnienie mi się podoba:
"Pantałyk to część kołowrotka, z której mogła spaść nitka i stąd to "zbić z pantałyku" - informację tą przekazał mi kiedyś mój ojciec."

ale jest też i takie:
Pantałyk to szlak wytyczony przez zwiadowców tatarskich ( być może kopczykami ) dla nadciągających wojsk.Jeśli się te znaki usunęło lub poprzestawiało to nadchodzące wojsko nie wiedziało którędy pójść.Stąd: zbić kogoś z pantałyku, czyli pomieszać mu szyki.


:)))))))
emancypantki  - 25/11/2008 9:42:23
Nooo.... jak zwykle jest co poczytać i się doinformować :D:D
Daaawno nas tutaj nie było...
Aleeeee WIĘCEEEEEEEEEEEEEJ ŚNIEEEEEGUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!:D:D:D:D:D

Serdeczności od caluśkiej Ekipy Emancypantek! :)))
inawatts  - 25/11/2008 7:37:35
no pani kochana ta cala sprawa dziala sie w 1869, ja tak daleko to nie pamietam!

pantałyk mowisz? ja to chyba nie w tych czasach sie urodzilam... bo mnie ten pantałyk tak rozbawil, dawno sie tak nie usmialam. dzieki!
(no ale tak apropos to co to jest ten pantałyk? bo ja jak zwykle nic nie czaje, stara a glupia i wydaje sie jej ze niby Polski zna)

mala rosnie. ma 8 miesiecy i za cholere nie chce spac w swoim lozku. juz pomijajac ze niby jej zeby wychodza i tak juz od 2 miesiecy, a ja wstaje z 6 razy w nocy. chyba sie wykoncze...

jesienne przesylam:)


wieszka  - 24/11/2008 21:28:23
O jak milo, żę wróciłaś :)
Bardzo się cieszę... już myślałam, że poszukam tej Twojej Fabryki, a w niej Ciebie :)
ampoule  - 24/11/2008 17:05:00
dobry taki kolega co sie na komputerach zna...
ascaro - 24/11/2008 11:17:16
Oczywiście nasz drogi Józef Dietel, który nadęty jak proboszcz stoi sobie na Placu Wszystkich Świętych, uwiecznniony przez Dunajewskiego (?)
Photoblog.PRO fotoedo  - 24/11/2008 8:03:17
Oooo, masz! Wróciła! :-)

Ten stary komputer to tak tymczasowo, jak rozumiem? Bo system przełożony na inny sprzęt najlepiej działać zwykle nie będzie.
danusius  - 24/11/2008 0:27:42
moze zkonnica chciala byc swieta i sama sie kazala zamurowac...a tu jej przeszkodzili!
starsza  - 23/11/2008 23:18:19
Mnie też one się ciągle mylą.........pozdrawiam..zglądam tu nieraz ale śladu nie pozostawiam........ mam za mało czasu ostatnio .
tartuffe - 23/11/2008 23:09:57
Witaj :))

NareŚcie.
sprawymiasta  - 23/11/2008 22:52:41
I śnieg zasypał przystanek Kraków Bieżanów Drożdżownia!
madziajot  - 23/11/2008 22:50:03
Niedzwiedzia przysluga?:)

milej wywiadowki ;)
wasilka  - 23/11/2008 21:31:36
Ja oczywiście również niezmiernie się cieszę czytając historię Córuni, osobistego Chłopa, netów, kompów, roboty ciężkiej - to tak jakbym powróciła na moment do lektury Lesia Chmielewskiej ;-) a i na zdjęcie się nowe człowiek doczekał, pozdrawiam mimo białego g...;-)
Photoblog.PRO prooban  - 23/11/2008 21:00:11
jak sobie poczytałem - wszystkie achy, uchy, ochy i oczywiście odpowiedzi już padły ;)))
zatem, już bez powyższych, raduję się wielce :)))
:D

Najnowsze wpisy

Fundacja komesowa

12/02/2012 12:17:00

I znowu CO TO?

08/02/2012 11:49:29

Co to, gdzie to?

05/02/2012 11:18:06

Konkurs szopki krakowskiej

29/01/2012 12:41:12

Szopki w latach międzywojennych

22/01/2012 11:42:21

Rywalizacja między szopkarzami

15/01/2012 11:52:35

Szopkarsko

07/01/2012 13:43:33

Na dobry początek

03/01/2012 13:53:02

Wszystkie wpisy